Motto:
„gdy człowiek o wielu talentach
a dusza miernotą nie tknięta"
(E.K.)

Powiedzieć o andrychowskim, a właściwie już od wielu lat krakowskim, artyście Pawle Orkiszu (markowy rocznik 1955), że to człowiek wybitnie utalentowany to, w zasadzie, nie powiedzieć o Nim nic. Jeśli dodać do tego, że wyjątkowo wszechstronny to i tak pozostajemy, w tym wypadku, w kręgu - uprzejmych wprawdzie, ale niewiele mówiących, ogólników, by nie rzec komunałów.
Ale jeśli usłyszałeś Pawła bodaj raz, i jeśli przypadkiem nie masz wrażliwości troglodyty, to będziesz do jego śpiewania wracał, wracał i wracał. Będzie ci w uszach i sercu brzmiał, brzmiał i brzmiał.

Docenia to od lat nie tylko publiczność, mogąca słuchać artysty już od 1978 roku, kiedy to powstały Jego pierwsze autorskie piosenki, ale i liczne, poważne i mniej poważne, ale zawsze profesjonalne, grona jurorskie. Jest bowiem Paweł Orkisz laureatem wielu nagród i wyróżnień. A i liczne ważne przedsięwzięcia artystyczne też bywały Jego udziałem. Warto wspomnieć choćby niektóre z nich.

W latach 1978-84 pieśniarz otrzymał wiele nagród i wyróżnień na festiwalach i przeglądach piosenek, m.in.

- główne nagrody Bazuny, YAPY, Giełdy w Szklarskiej Porębie,

- nagrody na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie i OPPA w Warszawie

- główną nagrodę i nagrodę nowohuckiej "Solidarności" na festiwalu Sacrosong w Krakowie-Mistrzejowicach w 1984 r.

Członek Związku Polskich Autorów i Kompozytorów ZAKR od 1985 r.

Występował solowo lub z zespołami HOBO, PAW oraz PASS.

Współpracował z wieloma znanymi muzykami: Stefan Błaszczyński, Wojtek Czemplik, Jacek Wolski, Lucjan Wesołowski, Andrzej Nowak, Tomasz Kupiec, Andrzej Popiel... Obecnie nie ma stałego składu muzyków akompaniujących, ale występuje - w zależności od charakteru koncertu - z muzykami z Gdańska (Jacek Ronkiewicz, Wiesław Wódkiewicz, Olek Rzepczyński, Artur Jurek, Adam Przybyłowski) lub Krakowa (Robert Klepacz, Jarosław Miszczyk, Robert Cichoń, Janusz Witko).

W latach 1974-1984 studiował (na Politechnice Krakowskiej, wydz. mechaniczny), mieszkał i pracował w Krakowie, gdzie powstały jego pierwsze piosenki.

W 1985 roku przeniósł się czasowo do Gdańska (ma żonę gdańszczankę), prowadził wieczory balladowe w "Rudym Kocie", przez 4 lata był liderem Kapeli Salonowej "BARON" w sopockim GRAND Hotelu (1989-1993). Koncertował sam i z zespołem "Baron" poza granicami kraju (USA, Szwecja, Dania, Niemcy, Rosja), nagrywał w Radio Gdańsk.

Przez 2 sezony (1987-1989) śpiewał na scenie kameralnej gdańskiego Teatru WYBRZEŻE koncert pieśni Wł. Wysockiego we własnym tłumaczeniu: "Ja i tak zabiorę Cię stąd"

W roku 1994 wrócił do Krakowa, by pracować w Domu Maklerskim Penetrator. Przez 11 lat był redaktorem naczelnym dwóch poważnych pism ekonomicznych ("nasz Rynek Kapitałowy" oraz "Rynek Terminowy"), w tym okresie praktycznie nie koncertował, zaczął jednak nagrywać swoje utwory (głównie w Amadeusz Studio w Sułkowicach).

W roku 2005 wrócił do koncertowania, założył w Krakowie Scenę Balladową "Cafe Metafora" - rodzaj objazdowego teatru z balladami w roli głównej. Cafe Metafora przez dwa sezony występowała w ŚOK przy ul. Mikołajskiej, potem została przeniesiona do pubu Kuranty, gdzie występuje nadal - to przedsięwzięcie jest jednak ciągle jeszcze w budowie.

Za to inna inicjatywa Orkisza, festiwal "Ballads of Europe" w Niepołomicach rozwija się znakomicie. W trzeci weekend lipca 2010 r. odbędzie się jego 5. edycja.

Pawłowy artystyczny świat jest bowiem tyleż jednorodny, co wielobarwny. Jednorodny, bo skierowany do odbiorcy z duszą rządną refleksji i wyciszenia. A wielobarwny, bo w gatunku „piosenki z istotnym tekstem Orkisz śpiewa, I TO JAK!, właściwie wszystko. Od rosyjskich bardów Włodzimierza Wysockiego i Bułata Okudżawy, poprzez kolędy, romanse cygańskie, psalmy, ballady kanadyjskiego barda Leonarda Cohena, po... samego siebie.

Jeśli o tematykę, to nie sposób nie zauważyć, że wachlarz wykonywanych przez artystę gatunków pieśniarskich jest niesłychanie bogaty. Od pieśni religijnych (np. płyta „Oto jestem) po utwory żeglarsko - turystyczne. I dalej od liryki miłosnej (krążek „Pieśni o miłości") po, jakaż rzadkość, że niebanalne, pieśni patriotyczne i polityczno - historyczne protest -songi (odpowiednio „Nie zginęła, póki my" i „Komentarz").

W sumie Paweł Orkisz nagrał 13 płyt. Czternasta, pod wiele obiecującym tytułem „Ślubny walc", w przygotowaniu. Nie sposób tu oczywiście omówić szczegółowo ich wszystkich. Jednak zwrócenie uwagi na przynajmniej kilka z nich wydaje się nader zasadne.

Pierwsza to relatywnie nowe, bo dotychczas niezbyt intensywnie promowane, wydawnictwo „Cohen - dno serca". Paweł wykonuje tu rzecz niebywałą. On nie śpiewa Cohena, On po prostu jest Leonardem Cohenem, choć równocześnie, ani na chwilę, nie przestaje być Pawłem Orkiszem. Nie zaszkodzi o tym pamiętać, szczególnie wobec faktu, iż w sierpniu 2010 roku odbędzie się w Krakowie zlot fanów twórczości Cohena, któremu towarzyszyć mają koncerty. Wykonań Pawła Orkisza naturalnie nie zabraknie.

Natomiast przy okazji, przypadającej na 25 lipca 2010 roku, trzydziestej rocznicy śmierci wielkiego rosyjskiego barda, poety i aktora Włodzimierza Wysockiego warto pamiętać o takich płytach Orkisza, jak choćby „Pieśni o miłości", czy „Wysocki- ja i tak".

Na koniec jeszcze jedna refleksja. Gdy 10 marca 2010 roku wydarzyła katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem, zauważyłam, że, poza oczywistą w tej sytuacji muzyką żałobną, redaktorzy radiowi nie bardzo wiedzieli co powinno wybrzmieć na antenie. A jest przecież, o czym biedacy chyba nie wiedzą, znakomita płyta Pawła „Nie zamykajcie proszę drzwi", z fenomenalnym wykonaniem piosenki Bułata Okudżawy „Wzdłuż tej drogi na Smoleńsk", do kontekstu pasuje nie tylko tytułem. Ale żeby o tym wiedzieć trzeba znać zjawisko nazywające się... Paweł Orkisz.

Ewa Karbowska