Czyli Jaromir Nohavica na „Naszej klasie" - mini studium przypadku
Wiem, że mówienie o kimś per „poeta, bard i mag sceny" może trącić, w każdym razie w uszach niewtajemniczonego odbiorcy takiego komunikatu - w lepszym razie - przesadą, w gorszym zaś, nawet egzaltacją. Jednak w przypadku fenomenu, mieszkającego w Ostrawie, a wywodzącego się z terenów polsko - czesko - niemieckiego pogranicza czeskiego artysty Jaromira Nohavicy, nie może być mowy, ani o jednym, ani o drugim.
Już sam fakt, że - w czasach scenicznego prymatu Dody Elektrody, disco polo i innych podobnych im scenicznych wielkości - zarówno sam wyciszony, subtelny, historycznie i literacko starannie wyedukowany, naprawdę niezwykły Jarek Nohavica, jak i nasi rodzimi wykonawcy polskich wersji Jego poruszających pieśni - Elżbieta Wojnowska, Barbara Stępniak - Wilk, Aleksandra i Antoni Muraccy, Mirosław Czyżykiewicz, Paweł Orkisz, czy Andrzej Ozga - zapewniając nas, naturalnie słowami Ich ulubionego J.N. o tym, że „póki się śpiewa, póty się żyje i trwa", ciągle zapełniają (nawet te najbardziej prestiżowe i obszerne) liczne sale widowiskowe w Polsce, w Czechach i znacznie dalej, skłania przecież, co prawda do umiarkowanego, ale jednak optymizmu. Bo skoro są jeszcze ludzie, którzy potrafią wyłączyć komputery, telefony komórkowe, tudzież telewizory, po to, aby wzruszać się przy dźwiękach, tylko na przykład, „Sarajewa", „Petersburga" i „Anioła Stróża", znaczy to, że jeśli nawet masowo zgłupieliśmy, to z pewnością nie wszyscy.

Ja dziś jednak chciałam nie sztuce, a w każdym razie nie tylko o niej. Tym razem postanowiłam zająć się innym, acz też związanym z Jaromirem Nohavicą, zjawiskiem społecznym. Zjawiskiem tym jest mianowicie istnienie profilu Jarka na polskim internetowym portalu społecznościowym „Nasza klasa". Od początku - nieskromnie powiem, że podobnie jak znakomity dziennikarz i krytyk muzyczny Jan Poprawa, który (chyba dla sprawdzenia autentyczności tego wpisu) szukał kontaktu ze artystą właśnie za pośrednictwem portalu - podejrzewałam, a teraz już mam pewność że jest to portal fikcyjny. To znaczy, że ktoś podszył się pod Jaromira i w Jego imieniu, choć co oczywiście naganne, bez Jego wiedzy, poszukuje przyjaciół, a w tym wypadku raczej polskich miłośników Jego Twórczości. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem domniemywałam, że coś tu nie gra, a mimo to, dopisałam się do grona „naszoklasowych" znajomych wielkiego artysty.

Dlaczego to zrobiłam? A no, z bardzo prostego powodu. Skoro tak „elitarny intelektualnie sport", jakim jest odbiór sztuki Jarka Nohavicy, znalazł aż tylu miłośników, w tak, z założenia, nie elitarnym miejscu, jakim jest „Nasza klasa", to trzeba tylko się cieszyć i podawać tam, np. w komentarzach, tak wiele informacji o artyście, jak tylko się da. To wszak znaczy, że ludzie, młodzi i nie młodzi, choć tu króluje głównie młodzież, mimo banalności osaczającej nas rzeczywistości, bardzo potrzebują, takich jak „Pana Jarkowe" wzruszeń.

Powie ktoś, że to nieuczciwe, że to - swego rodzaju piractwo, a poza tym, że dla chcącego nic trudnego, bo przecież Jaromir Nohavica posiada w sieci swoją autoryzowaną stronę. Powie, i będzie miał rację, ale tylko częściowo... Iluż to bowiem internautów tę stronę odwiedza i jak często? A ilu wchodzi codziennie na „Naszą klasę"?.... I nawet jeśli trafią na czeskiego Barda przypadkiem, jako na „znajomego" swoich rzeczywistych znajomych, to chyba dobrze. To przecież znaczy, że może jeszcze nie „pora umierać" poetom, „wrażliwcom" i w ogóle wszystkim pozostałym, naturalnie z tych uczuciowo nienormalnych.

Ewa Karbowska

Komentarze

Sorella | 2008-08-03 21:37

http://uniwerek.com/2008/05/31/okno-dla-wrazliwych/