W 1990 roku, w rocznicę bitwy grunwaldzkiej, byłem pod Grunwaldem i tamto wydarzenie, z udziałem prezydentów Litwy i Polski, sprowokowało mnie do napisania parafrazy hymnu, bo wychwalanie Napoleona w hymnie mnie gnębi, a powoływanie się na Dąbrowskiego w szczególności, jako że ten nie znał polskiego, a w języku francuskim znał tylko komendy. Nie trzeba się dziwić, bo wychowała go matka Niemka, co nie byłoby takie złe, bo Niemcy w tamtym czasie „Polen-Lieder" tworzyli, ale był to facet wyjątkowo niesolidny, pożyczał i nie oddawał, kłamał, oszukiwał i właśnie głównie z tego był znany. Nasłuchałem się wtedy hymnu w różnych wersjach i właśnie taka refleksja przyszła, żeby napisać coś zamiast hymnu, co umieściłem potem przy końcu tomu sonetów TEMPO. A nuż kogoś to zainteresuje.
ZAMIAST HYMNU

Jeszcze Polska nie zginęła 
póki my żyjemy
co myśl wolna rozwinęła
pracą osiągniemy

radość i troska
Rzeczpospolita Polska
przed i za przełomem
naszym wspólnym domem
kraj odrodzony
sztandar biało-czerwony
tarcza z Białym Orłem
narodowym godłem


nam nie trzeba zlitowania
mamy ląd i morze
niebo też do szybowania
szczęść nam Panie Boże

przede wszystkim czysta woda
i powietrze lżejsze
naszym skarbem jest przyroda
zdrowie najważniejsze

mówił ojciec do swej Basi
rzućmy w grób szykany
wszyscy obcy odtąd nasi
cały lud zbratany

Jan Stanisław Skorupski
Grunwald, 15 lipca 1990 roku