Nowoczesna gospodarka oparta na najnowszych osiągnięciach wiedzy wciąż jest i nadal będzie gospodarką wykorzystującą minerały i surowce naturalne. Nie wszystko bowiem, nawet w dalekiej przyszłości, będzie można w sposób opłacalny wytworzyć syntetycznie.
Dlatego obecnie już nie tylko własny dostęp do źródeł energii, jak ropa, gaz, uran, czy węgiel stanowią i będą w przyszłości stanowić o bezpieczeństwie gospodarek poszczególnych krajów. Decydować o tym będzie również dostęp do innych kopalin, surowców i minerałów. Bezpieczeństwo surowcowe już dzisiaj więc powinno być priorytetowym elementem długofalowej polityki gospodarczej każdego rządu, polskiego również.

Zarówno górnictwo jak i przetwórstwo minerałów funkcjonuje od lat w polskiej tradycji działalności gospodarczej i należy do pozytywnie ocenianych naszych specjalizacji. Do tej pory jednak aktywność tych branż w dominującym stopniu koncentrowała się na lokalnych, polskich zasobach słusznie budując całe łańcuchy od wydobycia surowca, po jego przetworzenie w bardziej zaawansowane produkty końcowe oraz dystrybucję i handel. Przez lata właśnie tak funkcjonowała i funkcjonuje na przykład polska branża metali kolorowych (miedź, cynk, ołów, srebro, aluminium…). Z upływem czasu kończyć się jednak będą zasoby posiadane przez polskich producentów w kraju, co powinno wymuszać coraz większą potrzebę wyjścia z nowymi inwestycjami poza teren Polski. Konieczne to będzie, szczególnie dla naszych firm wydobywczych, by utrzymały dotychczasowy status finansowy i mogły zapewniać, jak najtańszy wsad własnym instalacjom przetwórczym. Jak trudne w realizacji są takie projekty przekonało się już kilka polskich firm, a z ich doświadczeń w tym zakresie płyną konkretne wnioski dla innych przedsiębiorstw. Wspomnianych przypadków, jak np. ostatnie akcje akwizycyjne naszego potentata - KGHM Polska Miedź S.A. - mamy jednak bardzo mało. Za mało.
Niestety, wątły jeszcze rodzimy kapitał, słaby status międzynarodowy oraz charakterystyka specyficznych krajów bogatych w złoża rzadkich minerałów powoduje, że same firmy nie podołają temu zadaniu. Dlatego powinno się w nie włączyć także i państwo. Należy zaznaczyć bowiem, iż większość projektów inwestycji w obce złoża może być udana oraz inwestycyjnie bezpieczna tylko wtedy, jeżeli towarzyszyć im będzie długofalowa strategia podbudowana bieżącą polityką państwa. Wspomaga ona bowiem działania przedsiębiorców swoim autorytetem, a przede wszystkim konkretnie sprecyzowanymi instrumentami wsparcia. W działaniach tych liczy się także, a niekiedy ma nawet fundamentalne znaczenie, na przykład w krajach Azji, czy Afryki, wsparcie dyplomatyczne.  
Trzeba pamiętać, iż w sytuacji świadomej polityki państwa instrumenty wsparcia gospodarczego obniżają ryzyko ekonomiczne, a instrumenty wsparcia dyplomatycznego obniżają ryzyko polityczne operowania w trudnych, często politycznie niestabilnych krajach. W krajach nierozwiniętych, czy rozwijających się o biednej gospodarce, ale bogatych w surowce naturalne, należy działać więc równolegle – i biznesowo i politycznie. Jest to bardzo trudne, bowiem z tymi krajami na ogół nie mamy bieżących stosunków politycznych i gospodarczych. Ba, z tych powodów w wielu spośród nich często nie posiadamy nawet polskich ambasad, czy konsulatów.

Mierząc siły na zamiary i prężąc muskuły, należy pamiętać, iż interesujące pod względem ekspansji naszych przedsiębiorstw poszukujących rzadkich minerałów rejony świata, to Azja, Ameryka Południowa i Afryka. Z krajów natomiast o potencjalnie atrakcyjnych zasobach można tylko przykładowo wymienić: Gwineę, Zambię, Kongo, Maroko, Algierię, Nigerię, Angolę, Tunezję, Kazachstan, Laos, Wietnam, Mongolię, Chile, Peru, Wenezuelę, czy Brazylię. Występują tam m.in. boksyty, fosforyty, nikiel, miedź, srebro, cynk, cyna, ołów, mangan, nie wspominając o ropie i gazie.
Jeśli widzimy nasze słabości w projektach ekspansji poszukiwawczej i wydobywczej za granicą, to warto jednak również diagnozować atuty oraz różne opcje do wykorzystania. Gdy mowa na przykład o krajach rozwijających się warto wtedy pamiętać, iż wraz z naszym ekonomicznym wejściem na trudne rynki tych państw możemy mieć do zaoferowania ich społecznościom i władzom swoje doświadczenia w różnych dziedzinach, na przykład w zakresie transformacji ustrojowej, budowania wolnego rynku, tworzenia sektora finansowego, czy polityki społecznej. Ważne są jednak przede wszystkim kompetencje ekonomiczne i gospodarcze. Wiemy bowiem że polskie osiągnięcia w tym zakresie budzą coraz większe zainteresowanie właśnie w krajach rozwijających się ze względu na swoją skuteczność i pozytywny efekt ostatnich dwudziestu lat. Polskie rozwiązania z tego okresu mogłyby więc być naszym „towarem eksportowym”, czy swoistym wkładem intelektualnym polskich ekspertów w jakościową przemianę krajów budzących się gospodarek. Jako przykład można wskazać polski model funkcjonowania Specjalnych Stref Ekonomicznych, albo rozwijających się u nas klastrów określonych branż. Gdyby je zastosować choćby do przetwórstwa rud metali, to mógłby to być wstęp do inwestycji polskiego kapitału w tych strefach i naszej tam specjalizacji.
Myślenie o ekspansji polskich firm na rynki zagraniczne może w niedalekiej przyszłości okazać się koniecznością, a nie tylko opcją. Powodem jest restrykcyjna polityka energetyczna Unii Europejskiej. Jej już widoczny efekt, to ciągły wzrost cen energii w krajach Wspólnoty powodujący perspektywicznie być może niemożliwą do osiągnięcia pozytywną rentowność wielu branż przetwórczych zlokalizowanych właśnie w Europie.  Wiele z tych firm albo będzie musiało zostać zamkniętych, albo przeniesione zostaną poza Unię Europejską. Inne będą próbowały się ratować właśnie poprzez własny wsad surowców, ale pochodzący z innych złóż niż krajowe. Konieczne to będzie w celu obniżenia kosztów i zwiększenia rentowności produkcji. Tak, czy inaczej trwanie w obecnym układzie przedsiębiorstw energochłonnych oraz tych potrzebujących do swojej produkcji surowców i minerałów naturalnych nie będzie łatwe do utrzymania.  

Co więc zrobić? - ciśnie się na usta pytanie. Wydaje się, że polska polityka zagraniczna w sprawach gospodarczych powinna przewidywać m.in. uznanie celów gospodarczych w zakresie dostępu polskich firm do złóż i surowców za priorytet naszej dyplomacji w krajach rozwijających się. To z kolei wiązać się winno ze stworzeniem długoletniej strategii rządu na rzecz realizacji omawianego priorytetu, głównie w zakresie kompetencji Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Gospodarki. Wraz z tym zadaniem należałoby dodatkowo stworzyć prawne i finansowe instrumenty wspomagające inwestycje naszych firm w zainteresowanych krajach świata. No i na koniec podkreślę, że nie powinno się w tym procesie zapomnieć o przygotowaniu pakietu rozwiązań ustrojowych, społecznych i gospodarczych, które mogłyby być wykorzystane, jako dodatkowa oferta naszego kraju oraz polski wkład w projekty transformacyjne w krajach kręgu naszego zainteresowania. Wtedy może łatwiej znaleźlibyśmy się w mistrzowskiej czołówce najbardziej rozwiniętych gospodarczo krajów świata, ale co ważniejsze, moglibyśmy sobie zapewnić bezpieczeństwo surowcowe. Przy okazji mielibyśmy również swój wkład w budowanie demokracji i wolnego rynku.  Czy warto? Warto!
Adam Szejnfeld

Komentarze

kibic | 2012-09-04 21:18

A co będzie jak do nas będą chcieli wejść inni i wydobywać nasze kopaliny?(np.Hindusi węgiel czy Rosjanie).