Skąd brać pieniądze na emerytury?! Do tej pory w zasadzie nikt się tym za bardzo nie przejmował. „Przecież, jeśli teraz pracuję, to mi składki w księgowości potrącają i tyle”. Nie wiele więcej ludzie w zasadzie na ten temat wiedzą.

No, niektórzy jeszcze, że na system ubezpieczeń społecznych, na przykład na renty, coś tam płaci też na pracowników jeszcze ich pracodawca. Ale co, kogo więcej obchodzi. Kiedy pracuję, to płacę składkę, a jak się zestarzeję i przestanę pracować, to mi zapłacą emeryturę i tyle. A kto zapłaci? No, przecież wiadomo – państwo! Do tego zresztą państwo ma ZUS, albo dla rolników KRUS, i z tych instytucji idą pieniądze na renty, jak ktoś nie może pracować z powodu utraty zdrowia lub na emerytury, gdy przekroczy się odpowiedni wiek. A co się stanie, jeśli w ZUS albo w KRUS zabraknie pieniędzy na wypłaty rent i emerytur, bo na przykład za mało będziemy wpłacać na te świadczenia? No, cóż, kto by się tym przejmował. Przecież ZUS to państwo, więc to państwo dopłaci brakujące pieniądze i po sprawie. A skąd państwo weźmie pieniądze? Głupie pytanie. Państwo ma pieniądza i tyle. To ono ma obowiązek dopłacić. Zresztą od tego jest rząd!

Ostatnie dni, to wielka publiczna, także medialna, debata na temat reformy systemu ubezpieczeń społecznych, głownie systemu emerytalnego. W ramach planowanych przez rząd zmian są między innymi ograniczenie przywilejów niektórych grup zawodowych, wydłużenie wieku emerytalnego i zrównanie tego wieku u kobiet i mężczyzn. Warto więc może przyjrzeć się skąd się biorą pieniądze na nasze emerytury i dlaczego te zmiany są potrzebne.

Najpierw najmniej radosna informacja - kasa na emerytury w systemie solidarnościowym (który znamy od czasów PRL-u) ale i w systemie kapitałowym (który obowiązuje dopiero od 1999 roku) jest zawsze w kieszeni podatników, w tym ubezpieczonych. Tak jest w Polsce, tak jest w Europie i tak jest wszędzie na świecie - i w krajach demokratycznych i w pozostałych, łącznie z czystą komuną. Przecież państwo samo z siebie nie ma pieniędzy, lecz zbiera je do dystrybucji w formie podatków od swoich obywateli. System ubezpieczeniowy (każdy rodzaj systemu w każdym kraju na świecie) zbiera te pieniądze od ubezpieczonych w formie składek. Gdy jest to czysty system solidarnościowy, to wszystko, co się od ludzi zbierze, następnie się równo na nich wszystkich dzieli i wypłaca. Dlatego wszyscy dostają proporcjonalnie równo, ale zarazem zawsze bardzo mało. W systemie kapitałowym (bądź mieszanym) pieniądze, które uzbiera się w postaci składek, dzieli się na wszystkich, ale już nie równo. Ci z systemu kapitałowego dostają tylko i wyłącznie tyle ile sami przez swoje całe życie zawodowe uzbierali. Dlatego w tym systemie są ludzie, którzy dostają więcej i tacy, którzy dostają mniej.

Teraz zastanówmy się, czy któryś z tych systemów jest obecnie samowystarczający? Nie. Każdy ma deficyt, bowiem ludzie w postaci składek ubezpieczeniowych wpłacają mniej niż w postaci emerytur z systemu wyciągają. Dlaczego tak się dzieje? Między innymi dlatego, że ludzie żyją coraz dłużej, a pracują tak samo krótko, jak kiedyś. Z tego powodu nie zdążą przez swoje życie zawodowe uzbierać wystarczającej kwoty, by starczyła na cały okres życia na emeryturze na odpowiednim poziomie. Z tych samych też powodów występują braki pieniędzy na emerytury w systemie solidarnościowym – długo żyjemy, ale krótko wpłacamy składki. Co się zatem dzieje, gdy brakuje pieniędzy? Ano, ktoś musi dopłacić, by ludzie nie przymierali z głodu na emeryturach. Kto dopłaca? Państwo. Skąd bierze pieniądze? Z podatków. Dzisiaj państwo dopłaca ponad 55 mld zł do ZUS i KRUS razem wziętych (w zaokrągleniu prawie cztery razy więcej do ZUS niż do KRS, ale m.in. dlatego, że różne mamy tu wielkości populacji ubezpieczonych), mimo, że na każdego emeryta dzisiaj pracuje prawie 4 pracowników. W przyszłości już nie 4 osoby a tylko niespełna 2 statystyczne osoby będą pracowały na emeryta. Skąd wtedy państwo weźmie pieniądze, by dopłacić do zbankrutowanego systemu? To jest już chyba pytanie retoryczne.

I ostatnia kwestia. Co więc należy zrobić w sytuacji braku pieniędzy w systemie emerytalnym na wypłaty świadczeń? Alternatywa jest tyko jedna. Albo dłużej żyjąc równocześnie dłużej będziemy pracowali i płacili składki na wyższe niż dzisiaj emerytury, albo wszystko zostanie po staremu, ale by ludziom można było wypłacać nadal emerytury (bardzo niskie) trzeba będzie znacznie podnieść składki emerytalno-rentowe oraz podatki. Tyle.
Adam Szejnfeld