Matematyk Charles Fergusson uzyskał doktorat z zakresu nauk politycznych. Początkowo pracował na swojej uczelni, słynnym Massachusetts Insitute of Technology, udzielając także konsultacji Białemu Domowi i innym wysokim urzędom w Stanach Zjednoczonych i Europie.
Doradzał także kierownictwu takich firm jak Apple, Xerox, Motorola, Texas Instruments. W 1994 r. założył własną firmę Vermeer Technologies, specjalizującą się w programach internetowych. Firma ta opracowała FrontPage – pierwszy wizualny instrument do projektowania stron internetowych. W 1996 r. Fergusson sprzedał swoją firmę Billowi Gatesowi za skromne 133 miliony dolarów. Microsoft włączył FrontPage do Microsoft Office.

Po pozbyciu się balastu w postaci przedsiębiorstwa, Fergusson wrócił do pracy naukowej oraz pisania. Prowadził wykłady na najlepszych uczelniach amerykańskich, wydał cztery książki i opublikował wiele artykułów poświęconych informatyce i jej związkom z ekonomią, polityką i sprawami społecznymi. W uznaniu tych osiągnięć został (uwaga!) dożywotnim członkiem Council on Foreign Relations, instytucji współkształtującej globalną politykę Stanów Zjednoczonych. Właściwie poza orderem i solidnym nagrobkiem niczego już mu nie brakuje. A jednak, po tym wszystkim największy sukces odniósł w filmie. Jego pierwszy film dokumentalny uzyskał nominację do Oskara. Drugi to trofeum mu przyniósł.

Film „Inside Job”1) jest poświęcony największemu w historii oszustwu, sprzedawanemu przez główne media jako kryzys, który przyniesiony zapewne przez kometę, spadł z kosmosu i dotknął cały świat. Fergusson prezentuje, krok za krokiem, posunięcia prawne i administracyjne oraz zakulisowe naciski, które umożliwiły rozłożenie całego świata na obie łopatki. Pomagają mu w tym dziele tacy wyznawcy teorii konspiracji jak Paul Volcker, poprzednik Alana Greenspana na stanowisku prezesa Rezerwy Federalnej, obecnie prezes Komisji Doradczej w Sprawie Odnowy Ekonomicznej, powołanej przez prezydenta Obamę; George Soros, mentor Leszka Balcerowicza, czyli de facto autor polskiej transformacji gospodarczej; Dominique Kahn Strauss, były szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego; Christina Legarde, minister skarbu Francji (obecnie szefowa IMF); Barney Frank, kongresman; Lee Hsie Loong, premier Singapuru; Eliot Spitzer; były gubernator Nowego Yorku i były prokurator generalny stanu Nowy York oraz wielu innych ekspertów.
Oparty głównie na wywiadach film ogląda się jak najlepszy dreszczowiec. Do tego dochodzą wspaniałe zdjęcia, głównie Nowego Yorku oraz Islandii. Losy tego państwa stanowią wprowadzenie do tematu i mogą wycisnąć łzy z oczu widza. Maleńki kraj, liczący 230 tys. mieszkańców, którzy doszli do dobrobytu ciężką pracą w trudnych warunkach klimatycznych, został zniszczony przez globalistów i banksterów w takim stopniu, do jakiego, zdawałoby się, może doprowadzić tylko wojna. Film pokazuje niezwykłą urodę wyspy dewastowanej przez „wielonarodowców” oraz destrukcję gospodarki, w rezultacie eliminacji czynników regulujących zasady funkcjonowania sektora finansowego. W kraju, którego produkt globalny wynosił 13 miliardów dol., trzy maleńkie banki, zadłużyły się na 120 miliardów. Różnymi kruczkami prawnymi obciążono za tę sytuację cały naród. W filmie mówi się, że nie ma człowieka w Islandii, którego nie dotknął ten szwindel, poza jednym cwaniakiem, który pożyczył miliardy dolarów i roztrwonił je na przyjemności oraz lokalnymi banksterami, którzy swe milionowe premie zdążyli dobrze zakonserwować.

Od roku 1940 do 1980, banki amerykańskie musiały funkcjonować według przepisów kontrolowanych przez administrację i gospodarka państwa funkcjonowała wzorowo. Fergusson pokazuje jak krok za krokiem rząd amerykański i Kongres robiły sektorowi bankowemu kolejne uprzejmości, które natychmiast były wykorzystywane do przepływu większych kwot na konta banksterów. Już pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia zaaranżowano szwindel pod kryptonimem „Savings and Loans”. Kosztowało to podatników 124 miliardy dol., ale FBI wyprowadzało banksterów z biur w kajdankach. Więc zmieniono taktykę. Poprzez łączenie firm doprowadzono do dominacji na rynku pięciu banków inwestycyjnych: Goldman Sachs, Morgan Stanley, Lehman Brothers, Merrill Lynch i Bear Stearns; dwa konglomeraty finansowe: City Group i J. P. Morgan; trzy towarzystwa ubezpieczeniowe: AIG, MBIE i AMBAC oraz trzy agencje wartościujące rzetelność kredytową rządów i instytucji: Moody, Standard’s & Poor oraz Fitch. Wolny rynek stawał się rynkiem monopolu. Jednocześnie banksterzy przeznaczali miliardy dolarów na promocje swoich celów, w tym na wspieranie polityków. Zatrudniali trzy tysiące lobbystów. Pięciu na jednego kongresmana... To wtedy wylansowano przekonanie, że te największe instytucje są „za duże, aby mogły zbankrutować”. W domyśle „nieważne ile nagrabią, społeczeństwo je wykupi”.

Film przystępnie wyjaśnia mechanizmy kantowania klientów i społeczeństwa. Np. “credit default swaps” (CDS) to forma ubezpieczenia pakietu “collateralized debt obligation” (CDO). Ten pakiet to zestaw różnego rodzaju długów sprzedawanych jako dobre „inwestycje”. Takie inwestycje można było ubezpieczyć przed niewywiązaniem się dłużników z zobowiązań. Każdy człowiek wchodzący z ulicy do banku mógł wykupić ubezpieczenie obejmujące czyjś „pakiet inwestycyjny” ubezpieczony już przez kogoś innego. Każdy pakiet mógł być ubezpieczony przez dowolną liczbę „graczy”. Właściciel takiego „pakietu inwestycyjnego”, nie mówiąc już o ludziach, którzy zaciągnęli pożyczki, nie miał zielonego pojęcia o tym, że zupełnie nieznane mu osoby (dowolna ich liczba) obstawiały jego własność jak w kasynie. Stąd nazwa „kasyno kapitalizm”.
Równolegle państwo ulegało banksterom, zezwalając im na posiadanie coraz to mniejszych depozytów bankowych. Doszło do relacji 1: 33, co oznacza, że na trzydzieści trzy dolary udzielonej pożyczki bank ma w sejfie jednego dolara...Niektóre banki przekraczały nawet i taki, niezwykle skromne wymóg. Jeśli w takiej sytuacji np. tysiąc klientów prawidłowo przewidziało, iż ktoś tam może niedopełnić spłacenia należności, to niewypłacalny stawał się bank. Ale to „kasyno” stwarzało także specjalne możliwości dla banków. Otóż sprzedawały one „korzystne inwestycje” klientom, wiedząc, że są one nic nie warte. I na dokładkę same obstawiały ewentualność, że dłużnicy nie będą w stanie spłacić należności.

Te dwa aspekty: zachęcanie do kupowania śmieci (w filmie kongresmeni cytują e-maile banksterów, w których te „korzystne inwestycje” określane są jako „crap” i „shit”) i jednoczesne obstawianie ich upadku są oceniane najbardziej krytycznie. Proponowali klientom towar, który reklamowali jako wysokiej jakości, a jednocześnie sami obstawiali opcję, że był on bezwartościowy. Mało tego, manipulując rynkiem powodowali czasami, że jakieś akcje, po ich myśli, rzeczywiście traciły wartość.
Warto kupić DVD dla samej frajdy obejrzenia infantylnych min szefów Goldmana Sachsa i Lehman Brothers, kiedy w Kongresie robiono z nich kogel - mogel, a oni, jak dzieci, tłumaczyli, że byli grzeczni.

Dla mnie najbardziej szokującymi fragmentami filmu są prezentacje „uczonych od ekonomii”, profesorów wykładających na do niedawna najbardziej renomowanych uczelniach amerykańskich - Harvard, Columbia, Berkeley. Wielki szwindel nie mógłby zaistnieć gdyby nie wspierali go od samego początku utytułowani kanciarze. W świecie tracącym, co roku, tysiące autorytetów, wydawało mi się, że status pracowanika naukowego ma pewne szanse przetrwać na piedestale. W świetle danych zaprezentowanych przez Fergussona te szanse są niewielkie. Wprawdzie w filmie wypowiada się wielu mądrych ludzi, także naukowców (sam Fergusson jest jednym z nich), to jednak główni doradcy rządowi są przekupieni do szpiku kości i gotowi są firmować każdą podsuniętą im koncepcję. Jeden z profesorów z tytułem dyrektora, zasiadający w Radzie Rezerwy Federalnej, po upublicznieniu w 2008 r. skandalu, podał się do dymisji2). Prowadzący wywiad zapytał go, dlaczego to zrobił. Indagowany odpowiedział, że musiał zaktualizować podręcznik. Na to Fergusson: „Nie wątpię, że jest on bardo dobry i szeroko czytany, ale czy nie sądzi pan, że w tym momencie były w ekonomii ważniejsze sprawy do załatwienia?”. Jedyną odpowiedzią była idiotyczna mina. Tenże sam uczony okazał się doradcą rządu islandzkiego i napisał raport na temat sytuacji we wspomnianych trzech małych bankach. Sytuacja w raporcie przedstawiała się znakomicie. Niedługo później islandzkie banki zbankrutowały. „W jaki sposób przeprowadzono badania sytuacji w bankach?” – pada pytanie. Na co uczony odpowiada „Rozmawialiśmy z ludźmi. Ufaliśmy centralnemu bankowi.” „Dlaczego ufałeś centralnemu bankowi? – pyta Fergusson. „Ponieważ korzystałem z informacji, jaką posiadałem.” – odpowiada uczony matoł. Za ten raport zainkasował 100 tys.dol. Rząd islandzki bronił się jak mógł, ale dał rady zmasowanemu atakowi firm oceniających, które wystawiały bankom tego kraju same laurki. W filmie pojawia się następny amerykański profesor – ekonomista. Też prowadził badania i też napisał raport. Bardzo podobny. Profesorowie – ekonomiści jak lwy walczyli o całkowitą deregulację sektora finansowego, kiedy już gołym okiem było widać, że buduje on gigantyczną piramidę Ponzi, a inni ekonomiści ujawniali to publicznie. Naukawe przydupasy banksterów zasiadali w radach nadzorczych firm, które zbankrutowały. Pada pytanie, czy żałują, że im doradzali. „Ależ skąd, nie.”

Przyczyną braku żalu jest prosty fakt, że za firmowanie oszustwa otrzymywali ogromne honoraria. Roczne chałtury głównego doradcy ekonomicznego prezydenta Obamy, Larry Saundersa szacuje się od 17 do 34 milionów dolarów. Prof. Hubbard, główny doradca Busha Juniora dostał połowę tego. Pensje profesorskie nie wynosiły wtedy więcej niż 100 tys. dol.
Fergusson pyta dziekana Wydziału Ekonomii Uniwersytegu Harvard, czy nie dostrzega konfliktu interesów, jeśli pracownik naukowy tej placówki otrzymuje tak ogromne kwoty od prywatnego sektora i walczy o jego interesy. Dziekan stwierdza, że nie. Więc Fergusson używa przykładu. Pyta, czy również nie widziałby nic złego w fakcie, gdyby profesor farmacji promował lekarstwo firmy, która mu płaci. Znów słyszy tę samą, automatyczną odpowiedź. W filmie mówi się bez ogródek, że Wydział Ekonomii Harvardu jest skorumpowaną instytucją.
Dwadzieścia lat temu wyprowadzano ich w kajdankach. Teraz aspirują do władzy.
Janusz Rygielski

1. Wielki Słownik Angielsko – Polski PWN Oxford podaje, że „Insider” to „osoba dobrze poinformowana (dysponująca poufnymi informacjami). Przymiotnik „poufny” jest tutaj kluczowy. Intencje autora filmu można interpretować w dwojaki sposób. Np. sukces finansowy szwindla na biliony (am. trillion) dolarów oparty był na poufnych informacjach, dostępnych w kręgach związanych z Rezerwą Federalną. Rówież sam film został w dużym stopniu zrealizowany z wykorzystaniem informacji pochodzących od ludzi funkcjonujących wewnątrz złodziejskiego systemu. Druga interpretacja nie koliduje z pierwszą.
2. Ściśle, większość z nich podała się do dymisji, ale wywiad został przeprowadzony z jednym.
Tekst ukazał się w 11 numerze miesięcznika "Nowe Życie Gospodarcze"