Po raz pierwszy w historii, firma Standard and Poor’s obniżyła rzetelność kredytową Stanów Zjednoczonych z najwyższej AAA do drugiej najlepszej AA+. Popłoch ogarnął inwestorów na całym świecie.

Cóż to takiego jest Standard and Poor’s? Otóż, obok Moody´s i Fitch oraz innych, jest to tzw. agencja oceniająca, czyli instytucja stanowiąca część globalnego systemu bankierskiego, współmanipulująca „wolnym rynkiem” poprzez przydzielanie państwom, stanom, większym miastom i korporacjom rzetelności kredytowej, to znaczy prawdopodobieństwa spłacenia pożyczki. Dlaczego tego rodzaju ocena jest honorowana? Otóż dlatego, że namaściła ją centralna elita bankowa, która zmusiła do respektowania tej oceny rządy rzekomo suwerennych państw. Stany Zjednoczone do sierpnia tego roku zawsze miały zdolność kredytową AAA mimo, że ich dług państwowy relatywnie (to znaczy w stosunku do globalnego produktu brutto) przekraczał znacznie długi Grecji i Irlandii, państw, którym w obliczu bankructwa trzeba było udzielić pomocy1).


No dobrze, ale w takim razie wiedząc, że Stany Zjednoczone są tak potwornie zadłużone, iż nigdy swego długu nie spłacą, to jaki interes mają Chińczycy w kupowaniu obligacji amerykańskich? Tu sprawa jest nieco złożona. Po pierwsze, Stany Zjednoczone są głównym odbiorcą chińskich towarów, po drugie, płacą one procent od obligacji, które wystawiły, i po trzecie, Chiny wykupiły ich tyle, że bankructwo nad Potomakiem oznacza również katastrofę ekonomiczną dla Chin. Więc w swoim własnym interesie uczestniczą w grze, która przesuwa nieuniknioną katastrofę.


Więc skoro wszyscy najważniejsi gracze akceptują fakt, że Rezerwa Federalna drukuje bez opamiętania dolarowe papiery, a zadłużone po uszy państwo, które przekazało swój przemysł innym krajom, zadłuża się powyżej czubka głowy, to w jakim celu firma stanowiąca integralną część tak funkcjonującego systemu nagle wyłamuje się z zasad gry?
Standard and Poor’s wystawiła cenzurkę w czwatek po południu. W piątek giełda nie funkcjonuje. W poniedziałek akcje spadły o 624 punkty. Największy spadek od sierpnia 2008 r., kiedy to zbankrutował bank inwestycyjny Lehman Brothers, a znajdujący się w podbramkowej sytuacji Bear Stearns został wykupiony przez Bank of America. Sytuacje - ówczesna i obecna wydawały się podobne, bo w obu przypadkach banki przestały pożyczać pieniądze sobie nawzajem i depozyty w banku centralnym podwoiły się. Ale we wtorek, 9 sierpnia giełda zyskała więcej niż straciła w poniedziałek. Nie stało się tak, jak trzy lata temu, kiedy to wartość akcji spadała dalej. Znana publicystka ekonomiczna Ellen Brown, w artykule „S&P and Bilderbergers: All Part of the Plan?”2) zauważyła, iż można było odnieść wrażenie, że działały jakby dwie siły. Jedna niszcząca rynek, druga wspierająca go. Wielu komentatorów skrytykowało tę degradację. Dean Barker, współdyrektor Ośrodka Badań Ekonomii i Polityki stwierdził, że Ministerstwo Skarbu ujawniło, iż decyzja S&P była początkowo oparta na błędzie sięgającym 2 biliony (am. tryllion), jednakże po poprawieniu tego błędu nadal trwała przy swojej opinii. Paul Krugman, laureat Nagrody Nobla z zakresu ekonomii w 2008 r,, stwierdził w New York Times „...Wszystko, co słyszałem na temat wymagań S&P sugeruje, że na temat fiskalnej sytuacji USA mówią oni głupstwa. Agencja tłumaczyła, że obniżenie zaufania było oparte na uzgodnionej redukcji deficytu w ciągu dekady... Ale wypłacalność USA w ogóle nie zależy od tego, co może zdarzyć się wkrótce, czy średnioterminowo - ekstra bilion długu dodaje tylko ułamek produktu globalnego do przyszłego spłacania procentów...” Czyli, podsumowuje Ellen Brown, P&S wymyśla preteksty - a po aferze z pożyczkami mieszkaniowymi nie ma takiego prawa3). Autorka cytuje również opinię Jane Hamsher, producentki filmowej i liberalnej autorki publikacji społecznych „...Staje się coraz bardziej oczywiste, że Standard and Poors posiada plan polityczny, jadąc na założeniu opartym na uznaniowym limicie stosunku długu do produktu dochodu narodowego, iż Stanom Zjednoczonym grozi bankructwo z powodu długu...”, konkludując „Nadszedł czas, aby media i Kongres zaczęły pytać Standard and Poors, jaki mają plan polityczny i komu to służy.”
A więc komu to służy? Aby odpowiedzieć na to pytanie, Ellen Brown powołuje się na informacje podane przez  Jasona Schwarza w publikacji „Wzrost terroryzmu finansowego”, zamieszczonej po raz pierwszy 8 sierpnia na ekonomicznej witrynie „Seeking Alfa” i obecnie wzmiankowanej na 27 milionach stron internetowych. Schwarz napisał, że w dniu 5 sierpnia, po zamknięciu giełdy, dyrektor wykonawczy P&S Deven Sharma przejął całkowitą kontrolę nad firmą i osobiście wymusił degradację USA. Nawet po wykryciu błędu w wysokości 2 bilionów, wydał tę, jak pisze Schwarz, „nieetyczną decyzję”4). To był ten sam człowiek, który prezentował główny referat na konferencji Bilderberg w 2009 r., podczas której 120 najbogatszych domagało się zakończenia dominacji dolara w postaci światowej rezerwy walutowej. W swoim wystąpieniu na temat „konkurencyjnej strategii” Sharma twierdził, że Stany Zjednoczone są obecnie problemem dla świata, gdyż korzystają z nieuczciwych i nieograniczonych preferencji. W imię globalizacji USA powinny zostać „rozdarte na kawałki” (asunder). Szchwarz wymienia również Michela Barniera, szefa European Regulation, który spowodował alarmujący spadek akcji Dow Jones o 513 punktów, blokując plan Hansa Hoogervorsta, niedawno powołanego prezesa International Accounting Standards Board, wprowadzenia nowych rozliczeń bankowych odstępujących od stosowania zasady „mark-to-market5), co (podobno – JR) miało uratować Europę. Schwarz zwraca uwagę, że Barnier również był uczestnikiem konferencji Bilderbergów.
Najbardziej cenionym w świecie dziennikarskim znawcą Bilderbergu jest Daniel Estulin, którego również przywołała Ellen Brown. Definiuje on konferencje tej grupy jako „środek skupiający razem najbardziej znaczące instytucje finansowe oraz większość grabieżczych interesów”. W czerwcu 2011 powiedział on „Bilderberg nie jest tajnym towarzystwem...To jest spotkanie ludzi reprezentujących określoną ideologię...nie OWG (One World Government - Jeden Rząd Światowy) czy NWO (New World Order - nowy ustrój światowy) w co błędnie wierzy wielu ludzi. Ta ideologia, to raczej ONE WORLD COMPANY LIMITED (JEDNO PRZEDSIĘBIORSTWO ŚWIATOWE Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ).
Można odnieść wrażenie, że Bilderberg jest mniej zainteresowany rządzeniem światem niż jego posiadaniem. Termin The World Company został po raz pierwszy użyty w 1968 r., przez Georga Balla, podsekretarza stanu d/s gospodarki USA oraz dyrektora wykonawczego takich gigantów bankowych jak Lehman Brothers i Kuhn Loeb. To światowe gospodarstwo miało być nową formą kolonializmu, w którym globalny majątek miał być pozyskany środkami ekonomicznymi, a nie przymusem militarnym. Zakres działalności takiego przedsiębiorstwa obejmowałby cały świat. Dla niego nie istniałyby granice państw. W agresywny sposób przejmowałoby ono dobra i poprzez łączenie się z innymi doprowadziłoby do sytuacji, w której wszystkie zasoby światowe znalazłyby się w rękach jednej, prywatnej korporacji. Państwa narodowe podlegałyby jednemu, centralnemu systemowi bankowemu.


Estulin wyjaśnił, że „idea konferencji Bilderbergu polega na tworzeniu ARYSTOKRACJI CELU, obejmującej elity Europy i Ameryki Północnej i zarządzającej naszą planetą. Inaczej mówiąc, chodzi o stworzenie globalnej sieci gigantycznych karteli, potężniejszych od jakiegokolwiek narodu na Ziemi. One będą ustalały, co jest potrzebne do życia reszcie ludzkości i będą ją kontrolowały.”
Światowe przedsiębiorstwo będzie nabywało majątki poprzez uniemożliwienie rządom państw emitowanie ich własnej waluty i udzielanie kredytów. Pieniądz będzie tworzony wyłącznie jako pożyczka na procent. W ten sposób dług rośnie niepowstrzymanie, ponieważ zawsze jest więcej finansowych zobowiązań niż wyemitowanych w dowolnej formie pieniędzy. Jeśli nie można wyemitować ich więcej, tak aby pokryły koszty rozwoju gospodarki, to powoduje to nieuniknione bankructwa, przejmowanie niespłaconych domów i sprzedaż majątków za grosze. Komu? – wiadomo, temu kto ma pieniądze, czyli Jedynemu Światowemu Przedsiębiorstwu z Ograniczoną Odpowiedzialnością.6)


Stawka jest duża. Chodzi o narzucenie całemu światu sprawdzonej bankowości a’ la USA. Ten system przez stulecie budował potęgę bankierów i jednocześnie wzbogacał tamtejsze społeczeństwo, ponieważ jego waluta pośredniczyła w światowej wymianie handlowej. Jednakże wraz z przejęciem roli jedynego imperium wzrosły ogromnie wydatki i dług. Elicie bankowej to państwo na skraju bankructwa nie jest już potrzebne i stara się go pozbyć. Ono się jeszcze broni.


Janusz Rygielski

1.Ta pomoc zadłużonemu polegała na zwiększeniu długu – JR.
2.www.webofdebt.com
3.Chodzi o aferę związaną z udzielaniem pożyczek ludziom, którzy nie mieli szansy na ich spłacenie. Niewypłacalnym bankom inwestycyjnym, uprawiającym taki proceder, Standard and Poor przyznawała najwyższy stopień rzetelności aż do momentu ich bankructwa – JR.
4.Nie mogę powstrzymać się od pytania – komentarza. Czy jakakolwiek decyzja podjęta przez elitę bankierów była etyczna? - JR
5.Metoda „mark-to-market” polega na tym, że wartość aktywów bankowych liczona jest według ich aktualnej ceny na wolnym rynku. Banki mające „na składzie” produkty składające się z długów, których po 2008 r. nikt nie chciał kupować, oceniane powyższą metodą, nawet po wykupieniu tych produktów przez państwo, nie chciały udzielać pożyczek inwestorom. Dopiero kiedy 2 kwietnia 2009 r. zrezygnowano w Stanach z powyższej metody, sytuacja zaczęła się poprawiać. W praktyce oznaczało to jednak, że państwo (czyli podatnicy) wykupywali długi za znacznie więcej niż były one warte. Podobny „cygański” sposób, jakkolwiek kilkakrotnie modyfikowany, w rezultacie szerokich konsultacji, próbuje wprowadzić Hoogervorst – JR.
6.W ten sposób funkcjonuje od początku (1913 r.) amerykańska Rezerwa Federalna, która prywatnie emituje pieniądz, ale tylko w rozmiarach udzielonych pożyczek. Ponieważ pożyczający muszą oddać także procent, który nie ma pokrycia w emisji, więc w ogólnym rozrachunku musi to prowadzić do bankructw i przejmowania majątku za grosze. - JR