Ministerstwo Gospodarki podjęło szczególnie cenną – zwłaszcza w przededniu kampanii wyborczej – inicjatywę opracowania kolejnego projektu strategii. Tym razem na celowniku znalazła się „innowacyjność i efektywność gospodarki”. Przy dokładniejszej analizie dokumentu okazuje, że pomimo pozornej zmiany jakościowej projektu Strategii w stosunku do dotąd wyprodukowanych podobnych propozycji, główne kierunki i metody działań pozostają niezmienne. Tradycyjna nowoczesność resortu legła u podstaw pomysłów stanowiących wypadkową dotychczas realizowanych działań.

Dla dokonania istotnej zmiany jakościowej w polskiej polityce innowacyjnej, dla zwiększenia konkurencyjności i efektywności gospodarki, należałoby przygotować taką strategię, której dominującą cechą byłaby jej innowacyjność.
Aby nadać istotny impuls modernizacyjny zmieniającej się gospodarce ważnym jest, aby wyjść poza dotychczas stosowane schematy - przedstawiony dokument takich pomysłów nie zawiera. Niektóre zapisy wręcz zamazują status Ministerstwa w jego podstawowych zadaniach (np. dotyczące pierwszego obszaru priorytetowego, gdzie opisane są cele powielające zadania NBP, a szczególnie Rady Polityki Pieniężnej).


Strategia powinna koncentrować się przede wszystkim na wspieraniu gospodarki rozwiniętych regionów, charakteryzujących się wysokimi kompetencjami zasobów i wyższą jakością życia, a także wyższym kapitałem społecznym. Z drugiej strony brakuje pomysłów dotyczących wprowadzania w podległych instytucjach, ale i w samym resorcie, zasad "public management", a co za tym idzie zwiększenia efektywności instytucji projektodawcy. Dotąd możemy obserwować w tym zakresie rozrastającą się instytucję, która – wraz ze swoimi zadaniami o złożonej strukturze – służy raczej produkcji treści niż tworzeniu efektywnych i innowacyjnych rozwiązań wspierających rozwój nowoczesnej gospodarki.
Jako pozytywny można uznać fakt, że autorzy strategii zaczynają zwracać uwagę na takie kwestie, jak kapitał społeczny, zrównoważony rozwój, problemy ekologii czy społeczną odpowiedzialność biznesu. Pomimo tego trudno oprzeć się wrażeniu, że zagadnienia te traktowane są w sposób fasadowy, co jednak koresponduje z analogiczną postawą zdecydowanej większości przedsiębiorców.


Wyniki przeprowadzonych kilka lat temu badań wskazywały, że dla polskiej gospodarki szczególnie cenne i konieczne jest wdrażanie projektów wspierających rozwój przedsiębiorczości, lecz nie tylko projektów inwestycyjnych, ale takich o charakterze społecznym czy kulturowym. Celem takich projektów powinien być rozwój zmiennych osobowościowych i kulturowych odpowiedzialnych za podniesienie poziomu kreatywności przedsiębiorców. Zamiast tego, widzimy propozycje podnoszenia ciągle niskiego poziomu potencjału kompetencyjnego kapitału ludzkiego i kwestie wdrażania wyników prac B+R. Propozycje strategii powielają w tym zakresie zapisy przyjętego pakietu ustaw reformujących działanie instytucji naukowych, w tym badawczo-rozwojowych. Podobnie zresztą, jak przyjęty pakiet ustaw, Strategia w zbyt dużym zakresie koncentruje się na kwestiach finansowych (np. dotyczących zarządzania, a tym kontroli realizowanych projektów, co zapewne wynika bezpośrednio z procesu administrowania środkami finansowymi pochodzącymi z Programów Operacyjnych Unii Europejskiej, ale zdecydowanie spłyca poruszaną w dokumencie problematykę). Zapisane w Strategii zadania w zbyt dużym stopniu koncentrują się na procesach związanych z zarządzaniem środkami UE.

Brakuje również większego zaangażowania w zakresie strategicznego podejścia do badań podstawowych i ich roli w gospodarce (które jednak nie mają bezpośredniego przełożenia komercyjnego). Położenie nacisku na możliwości finansowania działań związanych z podnoszeniem innowacyjności i konkurencyjności gospodarki prawie wyłącznie ze środków UE (a zatem – w efekcie – przede wszystkim na sukces rynkowy przedsiębiorstw) może przyczynić się do dalszego obniżenia nakładów (państwa) na badania podstawowe, które są istotne dla osiągnięcia długofalowego wzrostu gospodarczego.

W dokumencie brakuje też szerszego odniesienia się do idei włączenia do procesów modernizacyjnych państwa aktorów społecznych – zarówno z kręgów ekonomii społecznej definiowanych jako przedsiębiorstwa społeczne, jak i samorządów czy trzeciego sektora (znajdują się natomiast zapisy dotyczące pomysłów szkolenia instytucji trzeciego sektora przez podmioty komercyjne, zatem autorzy dokumentu odwracają sytuację, w której to właśnie trzeci sektor powinien odgrywać istotną rolę znaczącego ogniwa w łączeniu zadań administracji i kompetencji przedsiębiorstw).


Strategia nie zawiera właściwie żadnych istotnych propozycji w zakresie orientacji na społecznie użyteczne cele proponowanych działań.
W zamian, zawarte zapisy dotyczące np. elastyczności rynku pracy stoją w sprzeczności w stosunku do zasad będących podstawą budowania kreatywnych, lojalnych i efektywnych zasobów ludzkich w przedsiębiorstwie.
Należy zdać sobie sprawę, że aby polska gospodarka zmniejszyła dystans dzielący ją od innowacyjnych gospodarek takich krajów, jak Szwecja, Finlandia, Niemcy czy Izrael, należy pomyśleć o radykalnych zmianach w samym systemie edukacji, które powinny zmierzać w kierunku nie tylko podnoszenia jakości wyższych uczelni, ale i usuwania krótkoterminowej presji finansowej, obniżającej poziom kreatywności zasobów ludzkich, a co za tym idzie - przedsiębiorstw. Należy także postawić sobie pytanie, po co w ogóle zwiększać konkurencyjność i innowacyjność gospodarki; czy celem nie jest podnoszenie jakości życia? A jeśli tak, to interesującym kierunkiem byłoby np. postawienie konkretnych celów związanych z budowaniem tzw. klastrów dobrobytu, czy podnoszeniem jakości i efektywności systemu opieki zdrowotnej (a zatem np. wspieranie rozwoju zarówno innowacyjnych technologii medycznych, jak i innowacji organizacyjnych w systemie opieki zdrowotnej – a ma to niebagatelne znaczenie zwłaszcza w kontekście zmian demograficznych najbliższych dziesięcioleci).
Interesującym kierunkiem działań byłoby też wspieranie innowacyjności i kreatywności aktorów publicznych (samorządy) i prywatnych (przedsięwzięcia obywateli, przedsiębiorstwa) zamiast wdrażania programów zgodnych z przyjętymi a priori  państwowymi priorytetami (będących często wypadkową bieżących politycznych potrzeb).
Aleksander Żołnierski