Wybory coraz bliżej: PJN proponuje, aby kurs franka szwajcarskiego w rozliczeniach rat kredytów hipotecznych zamrozić do roku 2015 na poziomie 2,75 zł . Ustalony dziś (17 czerwca) przez NBP średni kurs franka wynosił 3,3081 zł. Różnicę w kursie miałby bankom pokrywać budżet państwa, któremu po 2015 roku kredytobiorca miałby ją zwrócić.
Poseł PJN Paweł Poncyljusz wyjaśniał, że "kurs jest do dyskusji". I że nie jest to rozdawanie publicznych pieniędzy. - Pieniądze przeznaczone ze Skarbu Państwa na wyrównanie kursu nie byłyby darowane.
Różnica wraz z odsetkami spłacana musiałaby być po 2015 roku. Zazwyczaj rodziny biorą kredyt na 30 lat, więc to jest kwestia wydłużenia o kilka miesięcy spłaty pożyczki - mówił. Nie podał jednak, jak wysokie miałoby być oprocentowanie tej dodatkowej pożyczki. Nie wyjaśnił, skąd wziął liczbę "kilku" miesięcy, skoro okres pomocy państwa sięgałby 2015 roku, a więc około 40 - 45 miesięcy.
A w ogóle to państwo, zdaniem znanego ekonomisty Poncyliusza, nie wykładałoby "gotówki na stół", jak zapewniał w Faktach po Faktach (TVN24), tylko gwarantowałoby spłaty. Dla Poncyliusza gwarancje to pewnie jakieś wirtualne zapisy, a nie prawdziwe pieniądze. Biedakowi wyleciało z pamięci, że gwarancje budżetu traktuje się jak jego zobowiązania i zapisuje się je one w ciężar publicznego długu.
Przezorny Poncyliusz zabezpieczył się jednak na wypadek niechętnej reakcji banków: zapewnił, że wprowadzenie stałego kursu franka wymaga rozmów rządu z bankami. Chyba już wie z góry, co banki na to...
Obecny na konferencji prezes PJN Paweł Kowal powiadomił Polaków, że wysoki kurs franka szwajcarskiego jest realnym problemem w Polsce. - Wielka grupa rodzin odczuwa niepokój, ponieważ średnio w rodzinach brakuje ok. 350 zł do spłaty kredytu. Nic tak nie destabilizuje rodziny jak niepewność - mówił z empatią Kowal i wezwał rząd Donalda Tuska do dialogu i rozwiązania problemu wysokiego kursu franka szwajcarskiego. - Rząd musi reagować. Oczekujemy dialogu i ewentualnych propozycji w tej sprawie, ponieważ duża część Polaków nie wie, jak się wywiązać ze zobowiązań kredytowych - dodał.
Rząd, to oczywiste, musi reagować na wysoki kurs franka w takim samym stopniu, jak na wysoki stan wody w Wiśle: na oba zjawiska ma podobny wpływ. Chyba, że pójdzie nie tylko drogą Orbana, ale i Łukaszenki, który na Białorusi wprowadził podwójny kurs rubla. Można też przypomnieć nasze polskie doświadczenia z czasów, kiedy oficjalny kurs dolara amerykańskiego wynosił 4 zł, a u cinkciarza pod Peweksem - 120 zł.
To były jednak czasy gospodarki socjalistycznej, czyli nakazowo-rozdzielczej. Dziś jest lepiej, bo "kurs jest do dyskusji" i to tylko w okresie przed wyborami.
Jeszcze jedna uwaga po poincie: jeśli za tydzień, albo dwa kurs CHF wróci do poziomu 2,85 - 2,95, dowiemy się snadnie, że to skutek odważnej propozycji PJN, której przelękli się spekulanci i bankierzy.
A zatem Poncyliusz i Kowal zawsze górą!
Piotr Rachtan

Komentarze

kibic | 2011-06-18 09:52

A co to jest PJN?