Sprawa ZUS-OFE budzi silne emocje, ale mało kto rozumie, o co tu chodzi. Bo, rzeczywiście, jest to skomplikowane. Postaram się wyjaśnić, najprościej jak można.
Tak miała wyglądać reforma systemu emerytalnego rządu AWS-UW (Balcerowicza):

Pieniądze miały iść częściowo do ZUS a częściowo do OFE. Straty ZUS-u spowodowane zmniejszeniem składki miały zrekompensować dochody z prywatyzacji, zaś OFE miały pomnażać nasze składki inwestując na giełdzie. Niestety nie przewidziano, że nastąpi 10 lat rządów (SLD i PiS), które niemal całkowicie wstrzymają prywatyzację, a istniejące już dochody z niej zmarnują. Nie przewidziano też, że OFE, zamiast w giełdę, będą inwestować w obligacje państwa (czyli pożyczać państwu pieniądze).

W efekcie powstał system wyglądający tak:



Jak widać, jest to co innego. Chciano dobrze, a wyszło jak zwykle. Pieniądze z naszych składek płyną (poprzez ZUS) do OFE. Skarb Państwa, aby załatać dziurę w ZUS-e emituje obligacje, za które płacą OFE (co nie pomnaża naszych składek). Powstaje więc „trójkąt bermudzki" przelewów: ZUS -> OFE -> Skarb Państwa -> ZUS. W dodatku ten trójkąt przelewania generuje dług publiczny (obligacje).

Proszę zwrócić uwagę na tę część powyższego schematu:



Rządowy projekt proponuje następujący system:



Jak widać z matematyki na poziomie szkoły podstawowej, emerytury nie powinny być niższe, niż obecnie.

Czego broni prof. Leszek Balcerowicz? Broni pierwotnego systemu, który miał być, ale realnie go nie ma, bo powstało co innego. Rozumiem jego argumenty, ale pan profesor nie zauważył, że to, czego broni, realnie nie istnieje. Niestety zaczynam tracić dla niego szacunek, jaki miałem (ogromny), bo niestety wciska mi chwilami nieprawdę. Studiowałem matematykę i fizykę, więc nie dam sobie wmówić błędów arytmetycznych na poziomie szkoły podstawowej (twierdzenia, że państwo „zabiera" ludziom pieniądze). Nie zabiera, tylko przesuwa do innej instytucji. Jest ich ciągle tyle samo, tylko gdzie indziej leżą. Nie dam sobie wmówić, że w OFE są „realne pieniądze" zaś w ZUS tylko „zapis elektroniczny". W OFE też jest zapis elektroniczny, tak samo jak w każdym banku, w każdej firmie itp. Nigdzie dziś „realne pieniądze" nie leżą na półce. Nie dam sobie wmówić, że w OFE pieniądze są bezpieczniejsze niż w ZUS. OFE też mogą zbankrutować, a ZUS ma gwarancję państwa. Oczywiście państwo też może szlag trafić, bo może być wojna albo kometa, ale wtedy OFE też nie będzie. Nie dam sobie wmówić, że obecny system nie generuje długu publicznego, bo obligacje trzeba będzie kiedyś z OFE wykupić i to ze stratą (odsetkami). Bardzo proszę, by profesor Balcerowicz nie wmawiał mi, matematykowi z wykształcenia, że:

wartość obligacji = wartość obligacji + odsetki

gdzie odsetki > 0.

Najbardziej niestety zraża mnie do pana profesora to, że z jednej strony instaluje w Warszawie zegar pokazujący narastanie długu publicznego (w dodatku pokazujący nieprawdę, bo narastanie długu nie jest liniowe, tylko zmienne), a z drugiej strony protestuje, gdy chce się ten dług zmniejszać.

A także to, że w ostatnim czasie, zamiast merytorycznych argumentów, pan profesor zaczyna swym adwersarzom ubliżać. A to już naprawdę nie przystoi, panie profesorze.

Krzysztof Łoziński

Podawane na schematach liczby są przybliżone, bo wartość części z nich stale się zmienia. Symbol "?" oznacza dochody z giełdy, bo ich wielkości nie znamy.
 
PS. Zgadzam się z prof. Balcerowiczem, że trzeba budować kapitałowy system emerytalny i prywatyzować (ja bym natychmiast sprywatyzował pocztę, koleje i media publiczne), ale to da rezultaty za 10 - 20 lat, a dług publiczny trzeba ograniczyć już. Za 10 lat będzie „po herbacie".

Komentarze

kibic | 2011-03-16 14:11

super,tylko kiedy z tymi wyliczeniami przebije się Pan do TVP?