Poradnik dla mieszczucha tęskniącego do domu za miastem
Coraz liczniej nasi miejscy rodacy uciekają na wieś. W niektórych rejonach kraju dawna ludność wiejska stanowi już mniejszość, zaś większość stanowią „Warszawiacy" (nazywani tak niezależnie od miasta, z którego przybyli). Tak już zapewne będzie, bo ludzie ze wsi uciekają do miasta, do lepszego życia, zaś mieszczuchy, jeśli mogą, wieją na wieś do spokoju. Chciałbym jednak wielu marzycieli ostrzec, że to nie takie proste.
Od trzech lat, razem z żoną budujemy dom na wsi, na Mazurach, i mam w tym zakresie pewne doświadczenia. Przestrzegam więc przed najczęściej popełnianymi przez chętnych do takiej wyprowadzki błędami, choć nie chcę zniechęcać, bo warto, ale z głową. Z głową się udaje, czego my jesteśmy przykładem. Czasopism zawierających informacje o tym, jak budować, jak mieszkać poza miastem i ile to kosztuje, jest mnóstwo, ale mam wrażenie, że większość z nich finansowana jest z reklam firm budowlanych, deweloperskich i hurtowni materiałów budowlanych, więc niechętnie przestrzegają przed pułapkami samodzielnego budowania domu za miastem. Dlatego postanowiłem napisać ten tekst. Poza tym mam specyficzne doświadczenie z pozycji ludzi niezamożnych, którzy wszystko robią z kredytów i własnym wysiłkiem, w dużej części własną pracą fizyczną, zaś wspomniane poradniki wyraźnie preferują ludzi zamożnych, których stać na dewelopera lub wynajęcie firmy, która wszystko zrobi i załatwi.

Pułapka pierwsza - kupowanie działki

Od wielu ludzi słyszę, że chętnie zrobiliby to samo, co my, ale nie mają działki. Tymczasem kupienie działki to najmniejszy problem. Schody zaczynają się później. Na Mazurach jest znacznie więcej działek do kupienia, niż chętnych do ich kupowania. Są też one znacznie tańsze, niż w pobliżu miast. Działkę o powierzchni 2 tys. metrów można kupić od Agencji Rolnej już za kilka tysięcy złotych. Za kilkadziesiąt tysięcy (40-50) można już kupić sporą działkę niezabudowaną od rolnika. Ale...

  1. Nie kupuj działki rolnej lub leśnej, bo nic i nigdy na niej nie wybudujesz. Oczywiście sprzedający będzie ci opowiadał cuda o możliwościach „odrolnienia", ale najczęściej są to bajki. Jeśli chcesz mieć dom, to przynajmniej jedna z działek twojej posiadłości musi być budowlana. Znam ludzi, którzy się na to nabrali i teraz płaczą. Poznałem człowieka, który kupił działkę rolną nad jeziorem (piękną) i wymyślił, że  nie będzie budował domu, tylko postawi na niej przyczepę kampingową lub domek holenderski (taki wóz Drzymały - spory dom na kołach). Zapomniał, że nawet to wymaga prądu i wody nie z jeziora.
  2. Sprawdź czy będziesz miał na tej działce prąd i wodę. Najlepiej kup działkę, na której prąd i studnia już są. Dociągnięcie prądu z pewnej odległości jest bardzo kosztowne, trudne w załatwieniu i nie zawsze możliwe. Jeśli prąd trzeba dociągnąć przez działkę innego właściciela, lub przez drogę, to raczej o tym zapomnij. Szanse, byś uzyskał zgodę, są bliskie zera. Przez teren Lasów Państwowych nie doprowadzisz prądu nigdy. Moja żona krzywiła się, że na naszej działce stoi słup (bo brzydki), ale dziś wiem, że gdyby go nie było, to dopiero byłby kłopot. Złym pomysłem jest branie prądu lub wody od sąsiada. Znam ludzi, którym taki sąsiad co pewien czas coś złośliwie wyłącza.
  3. Bardzo częstym błędem jest zadowolenie się istnieniem studni, bez sprawdzenia ilości i jakości wody. Ja tego zaniedbałem i w efekcie mieliśmy sporo kłopotów. Poradziłem sobie, ale za cenę niezłego kombinowania technicznego, kosztów i nerwów. A więc najpierw - głębokość na jakiej jest lustro wody. Jeśli jest głębiej niż 8 metrów, nie wystarczy zwykły hydrofor, potrzeba dużo mocniejszej pompy, a to kosztuje. Po drugie, trzeba sprawdzić, czy woda nie jest zażelaziona, zanieczyszczona mechanicznie lub biologicznie. Z tym można sobie poradzić, ale trzeba stosować filtry, które znakomicie zmniejszają podawane ciśnienie wody, co może skutkować gorszym działaniem domowych urządzeń, lub koniecznością zastosowania mocniejszych pomp. Wszystko koszty i dodatkowa robota. Nie zadowalaj się tym, że woda w tej chwili jest. Sprawdź, co się dzieje w czasie suszy i z jaką szybkością woda napływa. Nieprawda, że jak nie kupisz działki zaraz, to później jej nie będzie. Najczęściej sprzedający nie mogą znaleźć nabywcy latami.
  4. Sprawdź, czy da się dojechać i to o każdej porze roku. Nie wystarczy to, że jest droga. U nas droga, wprawdzie gruntowa, jest, ale w zimie bywa nieprzejezdna, lub trudno przejezdna (np. w tej chwili leży u nas 80 cm śniegu). Początkowo dojeżdżałem corsą, bo były łagodne zimy, ale bardzo szybko okazało się, że niezbędny jest samochód terenowy i to naprawdę terenowy, nie żaden suv (suvem można się suwać po Warszawie)[1]. To jest coś, czego mieszczuchy często nie biorą pod uwagę. Mazury mają ostry północny klimat. Bywa, że zimą płoty spod śniegu nie wystają. Rolnicy sobie radzą, bo mają traktory, które każdy śnieg pokonają. I tu są kolejne schody. Samochody terenowe, wszystkie, są drogie i drogie są do nich części. Można oczywiście kupić samochód stary (ja tak zrobiłem z braku wyboru, na nowy mnie nie stać), ale jego naprawianie to skarbonka bez dna. Drogie są także ubezpieczenia, bo liczy się pojemność silnika, a ta w terenówkach jest duża. U mnie składka OC to prawie cała miesięczna emerytura.
  5. Nie kupuj działki na odludziu, w lesie, z dala od wsi, itp. Tam prawie na pewno cię okradną. Poza tym bliskość ludzi jest ważna, bo w wielu sytuacjach potrzebna jest ich pomoc. Ostatnio wyjeżdżając z naszego domu zakopałem się w śniegu (ciężkim, mocnym samochodem terenowym) i bez wsparcia bym nie dał sobie rady.
  6. Sprawdź, czy działka nie jest czymś zagrożona, zalaniem przez powódź, osuwaniem się ziemi, przewróceniem się dużych drzew podczas wichury, itp. Pamiętaj, że twój dom nie powinien stać tuż przy ścianie lasu, lub wręcz wśród lasu, bo latem owady cię żywcem zagryzą.
  7. I uwaga ostatnia z tej serii. Wielu ludzi marzy o kupieniu leśniczówki, bo to takie romantyczne. Tylko, że: nie dojedziesz zimą i w czasie roztopów, nie dowieziesz węgla, nie masz sąsiadów i w razie kłopotów nikt ci nie pomoże, wszędzie masz daleko, w razie awarii prądu leżysz i kwiczysz, bo nie prędko ci naprawią, a obecnie na prąd jest wszystko, także woda i ogrzewanie. W razie każdej awarii masz poważny kłopot, bo trudno namówić „fachowca", by na odludzie przyjechał. Samotne domy w lesie są okradane w pierwszej kolejności. To tyle.
Pułapki projektowe:

  1. Najczęściej ludzie nie znający się na budownictwie zadowalają się projektem architektonicznym, zapominając, że bardzo ważne są projekty konstrukcji i instalacji. Bez tego projekt architektoniczny to tylko zbiór obrazków mało przydatnych. Projekt powinien zawierać dokładne, zwymiarowane rysunki konstrukcji domu, ścian, stropu, więźby dachowej. Powinny być dokładnie zaplanowane wszystkie instalacje: elektryczna, wodna, kanalizacyjna i ogrzewania. Błędy konstrukcji grożą katastrofą budowlaną, a złe instalacje tym, że możesz mieć piękny dom, w którym nie da się mieszkać. Oczywiście wszystkie błędy da się poprawić, ale może to być bardzo kosztowne.
  2. Nie wymądrzej się, zatrudnij na kierownika budowy inżyniera z uprawnieniami budowlanymi. Tobie się wydaje, że się znasz, a on się zna (przynajmniej powinien).
  3. Pamiętaj, że dom na ternach nieuzbrojonych w miejskie instalacje wody, kanalizacji i CO, to zupełnie co innego, niż willa w mieście, której projekty oglądasz w różnych Muratorach itp. Taki dom musi mieć zaplecze techniczne: kotłownię, hydrofornię, magazyn opału, oczyszczalnię ścieków, magazynek narzędzi (łopat, taczek, kosiarek i tak dalej). Najczęściej warto postawić niewielki budynek gospodarczy, jeśli nie da się tego wszystkiego umieścić w budynku mieszkalnym. Taki dom całoroczny jak nasz potrzebuje do ogrzewania ok. 35 metrów sześciennych drewna i 3-4 ton węgla na sezon. Gdzieś to trzeba pomieścić, pod kominkiem się nie da. Jeśli stawiamy budynek gospodarczy, to pamiętajmy, że nie może być on zbyt daleko od domu mieszkalnego, bo przejechanie taczką z drewnem, lub węglem po śniegu to spory wysiłek. A takich taczek z opałem trzeba w zimie od 3 do 5 dziennie. Najlepiej jest od razu tak zaprojektować dom, by zmieściły się w nim te wszystkie urządzenia i magazyn opału. Różni dilerzy zachęcający do zakupu nieruchomości za miastem najczęściej przemilczają konieczność takiego zaplecza, mówiąc tylko o konieczności i kosztach budowy samego domu mieszkalnego, tak jakby nie potrzebował on tego wszystkiego. Ale sam dom mieszkalny jest jak samochód bez silnika - nie działa.
  4. Bardzo ważny jest właściwy wybór metody ogrzewania, bo to bardzo duża pozycja w kosztach utrzymania domu. Najmniej pracy jest przy ogrzewaniu gazem lub prądem, bo nic przy tym nie trzeba robić, ale jednocześnie to najwięcej kosztuje. Najtańsze w eksploatacji jest ogrzewanie pompą ciepła lub panelami słonecznymi i też w trakcie eksploatacji nic się przy tym nie robi, ale bardzo droga jest sama inwestycja w takie urządzenia i na ogół te metody są niewystarczające do całkowitego ogrzania domu. Trzeba jeszcze je uzupełnić jakimś piecem, kominkiem... Najtańszy jest zwykły piec CO na drewno i węgiel, ale wymaga codziennej pracy, palenia, wożenia drewna lub węgla.
Pułapki finansowe:

  1. Każda budowa kosztuje naprawdę więcej, niż się daje przewidzieć. Nawet jak zrobisz bardzo dokładny kosztorys, na wszelki wypadek pomnóż go przez dwa. Przygotuj się na to, że całkowite wybudowanie domu i urządzenie terenu wokół niego wymaga kilku lat pracy i wydatków. My byliśmy przekonani, że wszystko zrobimy z kredytu. Tymczasem budowa pochłonęła już kasę z mniej więcej połowy moich emerytur z trzech lat, wygranych 2 spraw sądowych, odszkodowania za moje więzienie w stanie wojennym, sprzedaży samochodu i przyczepy kampingowej, sprzedaży mieszkania, które żona dostała w spadku, znacznie ponad połowy jej trzyletnich zarobków. Plus, oczywiście kredyty, które będziemy spłacać przez lata. Mamy dom nie dokończony i jesteśmy zadłużeni w bankach.
  2. Bardzo łatwo obecnie wziąć kredyt, dostać kartę kredytową, lub duży debet. Banki aż o to proszą. Nie jest jednak łatwo to wszystko spłacać.
  3. Niektórych kosztów nie wymyślisz. Np. aby uzyskać pozwolenie na budowę oczyszczalni musiałem zrobić ekspertyzę geologiczną. Geolog napisał dosłownie kilka zdań i wziął 1300 złotych. Masę kasy pochłaniają notariusze, geodeci i inni faceci, bez których ani rusz. Bardzo groźne są różne drobne koszty, na które nie zwraca się uwagi - tu 50 zł, tu 100 zł i robią się dziesiątki tysięcy, a nie widać z czego.
  4. Trzeba kupić masę narzędzi i elektronarzędzi. Zapomnij o ich wypożyczaniu, dopiero byś poszedł z torbami. Po budowie większość tego jest już zużyta lub zepsuta. Musisz mieć własne rusztowanie, drabiny, betoniarkę, przyczepę do samochodu, no chyba że masz kasę na wynajęcie firmy budowlanej, ale to dopiero finansowy horror. Duża działka wymaga traktorka-kosiarki.
A jednak warto

No to czytelnika postraszyłem. Mimo to uważam, że warto. Mam ciszę i spokój, piękne widoki, odwiedzają mnie sarny, lisy, łosie, jelenie, bociany, żurawie, orły... Wiele zawodów można dziś wykonywać przez Internet. Kłopoty w końcu pokonamy, a życie w pięknym miejscu zostanie.

Jan Wolny



[1] Suv to pozorna terenówka. Ma napęd na 4 koła, ale nie ma redukcji (podbiegów), blokady dyferencjału, wzmocnień maski i podwozia. Jednym z ważniejszych parametrów samochodu terenowego jest wysokość zawieszenia, tzw. prześwit. Jeżeli w samochodzie są jakiś nisko wystające części (tłumik, wahacze...) to do jazdy naprawdę terenowej się nie nadaje, bo urwiesz to przy pierwszy śniegu. Jeśli już kupujesz terenówkę, to z silnikiem diesla (bo zbankrutujesz na benzynie).