Powiadają, że reprezentanci skarbu państwa w zarządzie Presspubliki (wydawca dzienników Rzeczpospolita, Życie Warszawy i Parkiet) złożyli pozew o rozwiązanie umowy spółki między skarbem a brytyjskim Mecomem. Pośredniczy w tym formalny udziałowiec (49 proc.) - Przedsiębiorstwo Wydawnicze Rzeczpospolita SA (jednoosobowa spółka skarbu państwa).
Nie wszyscy pamiętają, że kiedyś wydawcą było państwowe Przedsiębiorstwo Wydawnicze Rzeczpospolita, które założyło z francuskim Hersantem spółkę Presspublica. PWR, czyli skarb państwa, miało w niej większość udziałów, poczym bez zgody ministra dyrektor PWR odpalił Francuzom 2 proc. ze skarbowych udziałów. Kiedy Francuzi uzyskali większość, odprzedali całość swojej puli norweskiej Orkli. W 2005 roku PWR zostało skomercjalizowane - powstała spółka akcyjna, a władzę w niej objął zarząd, który do 2009 roku przetrwał trzy rządy, czterech ministrów skarbu i ogołocił firmę z większości aktywów. Od wielu miesięcy obecny zarząd, czyli urzędnik z Ministerstwa Skarbu, usiłuje sprzedać przedostatnie aktywa spółki - tytuły prasowe, portale internetowe, spółkę córkę. Bez rezultatu - stan finansów jest taki, że nikt nie chce ryzykować. Nie udała się też  prywatyzacja PWR SA, bowiem stan faktyczny troszkę się różnił od stanu w papierach spółki. Wycofał się Springer, zniechęcił Media Point Group, zrezygnowały ZPR. PWR SA ma dziś tylko dwa aktywa: nieruchomość w Al. Jerozolimskich i udziały w Presspublice.
Pomysł na rozwiązanie umowy spółki Presspublica jest formą ucieczki do przodu - spółka skarbu państwa ma w ten sposób szansę jeszcze trochę trwać, choć od dwóch co najmniej lat sama powinna złożyć wniosek o upadłość. Nagle dziś ukazuje się światu jako niezbędne narzędzie do ratowania spółki Presspublica. I jednocześnie minister skarbu uzyskuje - niechcący, oczywiście, bo wszak on tego ani chciał, ani planował - bezpośredni wpływ na wydawcę gazety. Cud, miód, ultramaryna - naprawdę dobry trick.
Nie martwi mnie specjalnie los ekipy red. Lisickiego, nie mój cyrk, nie moje małpy. Przykro tylko patrzeć, jak liberalny - podobno - minister, a więc i rząd, idzie śladem rządu poprzedniego i zwiększa swoje władztwo - nie udało się z PKO BP, może przejdzie połączenie PGE z Energą, a teraz ciach, bierzemy gazetę!
Ciekawi mnie, skąd ten bankrut - PW Rzeczpospolita - weźmie kasę na uzdrowienie drugiego bankruta, skoro sam, by przeżyć, musi brać pożyczki w państwowych funduszach. Wierzcie mi - drogie pożyczki. Oczywiście, może obydwu kulawych wydawców wesprzeć minister skarbu, poprzez jedną czy drugą agencję (choć te podlegają koledze z PSL), albo poprzez dokapitalizowanie. Może to być jednak uznane za niewłaściwie skierowaną pomoc publiczną, i co wtedy? Klops.
Chyba, że sąd wywali pomysł do śmieci. Skarb państwa zostanie wtedy z plamą na honorze. I będzie klops podwójny.
Piotr Rachtan

Komentarze

kibic | 2010-10-16 12:18

Rzeczpospolita kiedyś a dzisiaj to niestety niebo a ziemia.Dla mnie może jej nie być.