Rząd zmienił 29 września "Politykę energetyczną Polski do 2030 roku" i przyjął do wiadomości warunki transakcji zakupu przez PGE spółki Energa SA tak ostatnio gorliwie promowaną przez ministra skarbu Aleksandra Grada, a której od wielu miesięcy sprzeciwia się UOKiK, URE, eksperci ekonomiczni (nie tylko prof. Leszek Balcerowicz, także - inni), byli szefowie UOKiK oraz liczni publicyści.
Rząd zmienia politykę energetyczną...
bo to dopiero jej zmiana dopuszcza formalnie  fuzję. Uchwała stwierdza, że "przejęcie na zasadach rynkowych spółki Energa SA przez Polską Grupę Energetyczną SA, z jednoczesnym zachowaniem odrębności oraz docelowym jej upublicznieniem, jest korzystne. Ponadto służyć będzie dokapitalizowaniu Grupy PGE." Uchwała stwierdza również, że "Polityka energetyczna Unii Europejskiej nastawiona jest na tworzenie rynków regionalnych (ponadnarodowych), co w przyszłości oznacza inwestycje w rozwój połączeń transgranicznych. W dalszej perspektywie ma powstać efektywny energetyczny rynek regionalny, który zastąpi rynek krajowy. Dla polskich przedsiębiorstw oznacza to realną utratę ich obecnej pozycji na rzecz znacznie potężniejszych przedsiębiorstw z krajów regionu, które już obecnie mają bardzo silną pozycję na krajowych rynkach. W efekcie, polskie przedsiębiorstwa, dysponujące niedużym udziałem w rynku europejskim, mogą mieć ograniczony dostęp do źródeł finansowania, co oznacza znaczne ograniczenie potencjału inwestycyjnego polskiej energetyki.
Podkreślić należy, że potencjał czołowych graczy europejskiego rynku elektroenergetycznego przewyższa wielokrotnie możliwości którejkolwiek z największych polskich grup energetycznych". "Zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego wymaga poniesienia dużych nakładów inwestycyjnych, którymi dysponują jedynie podmioty silne, z odpowiednim kapitałem i możliwościami pozyskania relatywnie tańszego finansowania dłużnego." A zatem rząd zastosował starą, dobrze sprawdzoną strategię: zmienić prawo, żeby stanęło na naszym. Tak robiły rządy SLD i PiS - są zatem dobre wzorce.

...i nie słucha UOKiK
Na posiedzenie rządu nie została zaproszona prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, pani Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel. Można oczekiwać, że w ciągu kilku dni do jej Urzędu wpłynie wniosek o decyzję w sprawie tej transakcji, ponieważ jest on przygotowywany od dłuższego czasu. Jeśli wniosek będzie kompletny, prezes ma dwa miesiące na wydanie zgody lub zakazanie koncentracji.
Zgodnie z art. 20 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów "Prezes zakazuje dokonania koncentracji, w wyniku, której konkurencja na rynku zostanie istotnie ograniczona, w szczególności przez powstanie lub umocnienie pozycji dominującej na rynku". Ten sam przepis dopuszcza jednak wydanie zgody na koncentrację, w wyniku, której konkurencja na rynku zostanie istotnie ograniczona, "gdy odstąpienie od zakazu koncentracji jest uzasadnione, a w szczególności może ona wywrzeć pozytywny wpływ na gospodarkę narodową". Można spodziewać się, że uzasadnienie wniosku, który wpłynie do UOKiK będzie odwoływać się do dzisiejszej uchwały rządu i wydania wniosku na podstawie tego, tak nieostrego kryterium.

Zdaniem eksperta
W tym miejscu trzeba przytoczyć opinię najlepszego – niezależnego na dodatek, i niezaangażowanego w spór eksperta, prof. Wiesława Mielczarskiego z Politechniki Łódzkiej (członek European Energy Institute, czołowego think tank Unii Europejskiej w sprawach energetycznych. Ma wieloletnie międzynarodowe doświadczenie we wprowadzaniu rynków energii elektrycznej w Australii i Kanadzie), który w wywiadzie dla Gazety Wyborczej mówił o przejęciu Energi przez PGE, że to rozwiązanie jest „fatalne. Po pierwsze, zablokuje to proces urynkowienia energii. Obecnie około 41 proc. energii wytwarzanej w Polsce jest sprzedawane na rynku poza skonsolidowanymi grupami. Po połączeniu tych dwóch firm obszar działania rynku zmniejszy się do poziomu poniżej 30 proc. Każde ograniczenie w działaniu rynku to mniejsza konkurencja i wyższe ceny dla odbiorców energii elektrycznej.
PGE jest właścicielem wielkich elektrowni opartych na węglu kamiennym i brunatnym. Na PGE przypada 41 proc. wytwarzanej w Polsce energii, a jej odbiorcy zużywają około 29 proc. Energa wytwarza tylko 2 proc. energii krajowej, a za to jej odbiorcy stanowią 15 proc. wszystkich. Musi więc kupować prąd spoza swojej grupy, co przyczynia się do rozwoju rynku. O obszar rynku zajmowany przez odbiorców Energi mogą ubiegać się wszystkie firmy energetyczne, konkurując ze sobą. To zachęca do nowych inwestycji.
Nowy podmiot, jaki powstanie po konsolidacji PGE i Energi, będzie produkował 43 proc. całej energii w Polsce, a jego odbiorcy będą zużywać 44 proc. Oznacza to, że popyt wewnętrzny zostanie zrównoważony przez podaż wewnętrzną. Ta przestanie działać na rynku, mając zapewniony zbyt dla całej produkcji w ramach własnej grupy. (...)
Nie jestem zwolennikiem elektrowni atomowej, ale jeśli uznamy, że jest ona przydatna, to zakup Energi przez PGE osłabi zdolności do inwestowania. Elektrownia atomowa to wydatek ponad 30 mld zł, z czego PGE będzie musiała wyłożyć z własnych środków około 10 mld. Tymczasem 7-8 mld pójdzie na zakup innej spółki, a pieniądze te przejmie skarb państwa. PGE nie będzie miała zdolności do inwestowania ani chęci, gdyż będzie kontrolowała 40 proc. polskiego rynku.”

Efektywne narzędzia
Tymczasem minister Grad, jak to on, wie lepiej. On wie mianowicie, że „Firma państwowa też może działać efektywnie, jeżeli jest odpowiednio kierowana i nadzorowana. A po 20 latach mamy już w Polsce dobrych menedżerów. Jeżeli do tego się doda nowe regulacje ładu korporacyjnego, z w pełni transparentnym, niezależnym od rządu komitetem nominującym rady nadzorcze państwowych firm, to mogą one być efektywnym narzędziem polityki państwa. Jak wszędzie.
A prywatne firmy nie popełniają błędów? A w prywatnych spółkach nie ma nieuczciwych prezesów?” (Polityka nr 40 w wywiadzie z Jackiem Żakowskim, ostatnio wybitnym ekspertem w  dziedzinie fuzji firm energetycznych). Minister Grad zapewnia tu, że w przyszłości całkowicie niezależne, zupełnie autonomiczne zarządy w pełni samodzielnych i samobieżnych spółek państwowych będą „efektywnym narzędziem polityki państwa”. Polityki, jak należy rozumieć, ograniczania konkurencji, celem zapewnienia większej konkurencji na tych europejskich rynkach. Jak mówił prof. Mielczarski, wielkie PGE będzie, owszem, konkurować – wyższą ceną.

PO: chronić odbiorcę indywidualnego
Zachowam się nieelegancko i przypomnę tu posiedzenia Komisji Skarbu Państwa, pod przewodnictwem posła Aleksandra Grada w poprzedniej kadencji naszego Sejmu.
13 grudnia 2006. Poseł Andrzej Czerwiński, partyjny kolega A. Grada:
„W moim odczuciu zarządzanie przez Ministra Skarbu Państwa spółkami Skarbu Państwa jest błędem, biorąc pod uwagę mnogość obowiązków i zadań ministra. Dodatkowe obciążenia wynikające z kierowania spółkami nie sprzyjają rzeczowej analizie i rzetelności w podejmowaniu decyzji ich dotyczących. (...) Wydaje mi się, że tendencja do tworzenia silnych grup energetycznych jest już przebrzmiała, ale niestety, pewnych procesów nie da się cofnąć. W tej sytuacji powinniśmy jednak przystąpić natychmiast do ochrony odbiorców indywidualnych.”

Dezyderat nr 1
W dalszej części swojego wystąpienia A. Czerwiński przedstawił dezyderat do prezesa Rady Ministrów (Jarosława Kaczyńskiego):
Komisja Skarbu Państwa zwraca się do Rady Ministrów o natychmiastowe zatrzymanie działań dotyczących elektroenergetyki, przyjętych w ramach programu dla elektroenergetyki w dniu 28 marca 2006 r. Działania te w znacznej części kontynuują proces przekształceń elektroenergetyki rozpoczęty w 2001 roku, który w jednoznacznej ocenie Najwyższej Izby Kontroli prowadzi do budowy monopoli energetycznych w naszym kraju, naraża nas na zachwianie stabilności dostaw energii dla odbiorców, odstępuje od budowy rynku energii w Polsce i prowadzi nas bezpośrednio do nieuchronnego wzrostu cen energii elektrycznej. Skutkiem takich decyzji będzie wzrost cen towarów i usług, czyniąc je niekonkurencyjnymi w globalnej gospodarce europejskiej. Konieczne są natychmiastowe decyzje, chroniące odbiorcę końcowego energii elektrycznej i jednocześnie umożliwiające zmodernizowanie niedoinwestowanych przedsiębiorstw sektora elektroenergetycznego. Konieczne jest w szczególności powołanie operatora systemu przesyłowego i operatora systemu dystrybucji, o strukturze właścicielskiej gwarantującej pełną niezależność od wytwórców energii oraz od spółek obrotu. Komisja oczekuje w możliwie szybkim terminie przedstawienia skorygowanego planu działania w sektorze elektroenergetycznym, uwzględniającego wnioski pokontrolne zawarte w protokole NIK”.

Konsolidacja przeciw interesom klienta
W dyskusji nad dezyderatem i raportem NIK mówił przyszły minister skarbu Aleksander Grad:
„(...) Choć nie jest to w raporcie sformułowane bezpośrednio, NIK krytycznie ustosunkowuje się do koncepcji konsolidacji pionowej i postępującej monopolizacji rynku energetycznego, co może tylko oznaczać zarzucenie polityki dbałości o klienta. Ale za to realizuje się koncepcję zmierzającą do ochrony interesów spółek energetycznych i ich pracowników. (...)”.
14 czerwca 2007, poseł Andrzej Czerwiński rozwinął tę myśl: „zamiast chronić interes sektora energetycznego, powinno się chronić interes konsumenta, a zamiast ochrony związków zawodowych i załóg, należałoby wdrożyć pewne reżimy ekonomiczne, w których zysk i działania konkurencji powinny regulować wysokość cen energii.”
Za komentarz niech posłuży wypowiedź posła Jana Wyrowińskiego (PO), który na tym samym posiedzeniu mówił: „oczywiście mamy do czynienia z przekształceniami i podziałem rynku, ale w obrębie tego samego właściciela inaczej tylko zorganizowanego. Być może inna organizacja podmiotów energetycznych spowoduje jakąś konkurencję między nimi, ale faktycznie struktura właścicielska w tym sektorze pozostała niezmieniona. Miałem spotkanie ze specjalistą od procesów konsolidacji w energetyce i powiedział on, że decyzje dotyczące procesów konsolidacji w normalnej gospodarce rynkowej są jednymi z najtrudniejszych decyzji w gospodarce. Ich przygotowanie i wypracowanie pochłania miliony dolarów. Pracują w tej branży najtężsi analitycy kapitałowi i rynkowi, a branża ta należy do najlepiej wynagradzających tego rodzaju usługi. W Polsce natomiast jednego dnia pan minister mówi: „Bogdanka tu”, a następnego dnia „Bogdanka tam”, niczego panu ministrowi nie umniejszając. Być może jest to przykre dla pana ministra co powiem, ale nasza konsolidacja jest konsolidacją urzędniczo-administracyjną i nie ma w niej elementu myślenia ekonomicznego.” Ministrem skarbu był wtedy Wojciech Jasiński, cel wielu krytyk Aleksandra Grada.

Dezyderat nr 2
17 marca 2010 Komisja Skarbu Państwa pisze w dezyderacie do premiera: „z niepokojem przyjmujemy informację o możliwości dalszego wzmocnienia pozycji Polskiej Grupy Energetycznej S.A. w planowanym procesie prywatyzacji sektora elektroenergetycznego. Do sytuacji takiej może dojść w przypadku przejęcia przez PGE S.A. konkurencyjnej grupy Energa S.A. Wzmocnienie największej polskiej firmy energetycznej grozi rozwojowi konkurencji i nieuchronnie może doprowadzić do nieuzasadnionego wzrostu cen energii elektrycznej.
Zagrożenie to jednoznacznie podkreśla Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w swoim raporcie dotyczącym oceny kierunków rozwoju konkurencji i ochrony konsumentów w polskim sektorze energetyczny.
Komisja zwraca się do Pana Premiera z prośbą o podjęcie działań, które w skuteczny sposób zabezpieczą polskich odbiorców energii elektrycznej przed wzmocnieniem dominującej pozycji Polskiej Grupy Energetycznej S.A. na rynku energii w naszym kraju.”

Dezyderat nr 3 i komentarz
22 września 2010 sejmowa komisja skarbu przyjęła dezyderat popierający przejęcie spółki Energa przez PGE, przygotowany przez posłów PSL Eugeniusza Kłopotka i Józefa Rackiego. Za jego przyjęciem głosowało 10 posłów, jeden wstrzymał się od głosu (przewodniczący komisji Tadeusz Aziewicz, dawny prezes UOKiK). Posłowie w dezyderacie napisali m.in., że w odniesieniu do budzącego wiele emocji procesu prywatyzacji spółki Energa, pragną wyrazić wsparcie dla rozstrzygnięcia korzystnego dla PGE. "Pozwoli ono zabezpieczyć interes narodowy naszego kraju oraz konkurować PGE na rynku Unii Europejskiej z narodowymi koncernami energetycznymi Francji, Czech, Szwecji itp". "Żadna z polskich grup energetycznych pod żadnym względem nie jest w stanie konkurować z podmiotami z Europy Zachodniej. W porównaniu z czołowymi przedsiębiorstwami energetycznymi krajów europejskich PGE nie stanowi poważnej konkurencji".
Posłowie napisali również, że "przejęcie na zasadach rynkowych spółki Energa przez PGE jest rozwiązaniem zwiększającym potencjał inwestycyjny takiego podmiotu, jak i wzmacnia spółkę PGE w walce konkurencyjnej na rynku europejskim". Słowa jakby wprost z katalogu argumentów MSP.
Prof. Wiesław Mielczarski, zapytany o szanse konkurencyjne nowego bytu, odpowiedział:
- To mrzonki. Za kilka lat wejdzie unijny przepis nakładający na firmy energetyczne obowiązek zakupu praw do emisji CO2. Francuskie koncerny mają prąd z elektrowni atomowych. Niemcy mają różne źródła energii, są w większym stopniu uzależnieni od węgla, ale nie w takim jak Polska, a zwłaszcza PGE. Jeśli nasz "czempion" zechce sprzedawać prąd do Europy, okaże się, że jego oferta jest znacznie droższa niż francuska, niemiecka czy skandynawska. Pozostanie mu tylko Polska, gdzie będzie sprzedawał swoją drogą energię, przez co polska gospodarka będzie coraz mniej konkurencyjna wobec europejskiej.
Gdyby więc PGE chciało konkurować cenami, będzie musiało stosować nielegalny dumping.
29 września, po posiedzenie Rady Ministrów, "Ministerstwo Skarbu i PGE S.A. podpisały umowę sprzedaży 84,19% akcji spółki ENERGA S.A. Było to możliwe dzięki zmianie przez Radę Ministrów uchwały w sprawie „Polityki energetycznej Polski do 2030 roku” oraz pozytywnego rozpatrzenia wniosku, przedłożonego przez Ministra Skarbu wspólnie z Ministrem Gospodarki, dotyczącego warunków zakupu ENERGI S.A. Dzięki temu została otwarta droga do zabezpieczenia polskiego sektora energetycznego na rynku europejskim." (z komunikatu MSP).

Dziś minister Grad mówi: Energa tu, Energa tam...Dysponuje przecież argumentem siły. Nie wie tylko, że gdy wleje wodę z dwóch wiaderek do beczki, to wody od tego nie przybędzie.

Piotr Rachtan

Komentarze

paradoks | 2010-10-03 15:17

"Firma państwowa też może działać efektywnie, jeżeli jest odpowiednio kierowana i nadzorowana." Buhahahahahahaha!!! :)))Tak! Więcej państwowych menedżerów nam potrzeba! Pięciu prezesów i z pięćdziesiąciu wice, żeby było gdzie się podziać po przegranych wyborach!