Taki jest właśnie tenor wypowiedzi ministra skarbu, który na siłę szuka usprawiedliwienia dla decyzji o koncentracji na rynku energii przez udzielenie zgody na kupno gdańskiej firmy Energa przez ogólnopolska spółkę PGE.
Obie są własnością skarbu państwa i w ocenie prezes UOKiK do nowego przedsiębiorstwa będzie należeć ponad 40% rynku, co jest istotnym zagrożeniem dla warunków konkurencji. Aleksander Grad stroi sobie żarty z inteligencji słuchaczy, ale trzeba chłopa zrozumieć - jedna duża zabawka - super bank państwowy - dopiero co wymknął mu się
z rąk. Może więc teraz się uda? Nie wiem, czemu wspiera ten pomysł premier Tusk, przygrażając palcem szefowej UOKiK, którą sam powołał na to stanowisko 4 czerwca 2008 roku.

Urząd, który pilnuje interesu nas, konsumentów już od marca krytycznie oceniał te pomysły. W Raporcie UOKIK pisał:
"Po pierwsze należy przede wszystkim nie dopuścić do dalszej konsolidacji głównych graczy w sektorze elektroenergetycznym. Szczególnie niebezpieczne byłoby dalsze wzmacnianie pozycji PGE S.A. na rynku wytwarzania energii elektrycznej. Udział PGE S.A. w rynku wytwarzania energii elektrycznej w Polsce (ok. 40 %) osiąga już bowiem obecnie poziom z którym ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów wiąże domniemanie posiadania pozycji dominującej. Z pozostałych wytwórców energii elektrycznej w Polsce, tj. konkurentów PGE S.A., jedynie udział Tauron Polska Energia S.A. przekracza 10 % (jego udział oscyluje w granicach 15%)."..."Zagrażające konkurencji byłoby jednakże nie tylko wzmacnianie PGE S.A. na rynku wytwarzania energii elektrycznej. Również zagrażałoby konkurencji umacnianie jej pozycji w dystrybucji i obrocie energią elektryczną. W chwili obecnej
znaczna część energii elektrycznej wytwarzanej przez PGE S.A. musi być sprzedawana poza jej grupę kapitałową.

Udział PGE S.A. w wytwarzaniu energii elektrycznej jest bowiem większy niż sprzedaży energii elektrycznej na rzecz odbiorców przyłączonych do sieci  dystrybucyjnej tej grupy. Sprzyja to więc większej płynności rynku energii elektrycznej i wywiera presję konkurencyjną na innych wytwórców i dostawców energii elektrycznej. Dołączenie kolejnego dystrybutora energii elektrycznej do PGE S.A. (np. Energa S.A., ENEA S.A.) spowodowałoby, iż praktycznie całość energii elektrycznej mogłaby być sprzedawana do odbiorców
przyłączonych do sieci dystrybucyjnych przedsiębiorców wchodzących w skład grupy PGE."
To było w marcu. W maju szef sejmowej komisji skarbu, poseł Tadeusz Aziewicz, z Pomorza, Platformy i jednocześnie poprzednik obecnej prezes Tomkiel mówił Gazecie Wyborczej:
" –  W interesie publicznym leży zwiększenie konkurencji i resort skarbu powinien to uwzględnić".
W lipcu, na kolejnym posiedzeniu Komisji Skarbu, zaproszona prezes UOKiK Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel podtrzymała, że jest przeciwna połączeniu PGE i Energi.
"– Tak długo, jak ja kieruję urzędem, zgody na tę koncentrację nie będzie" – oświadczyła posłom.

Tymczasem obecna prezes UOKiK uzyskała wsparcie zasłużonej dla budowy systemu ochrony konkurencji prof. Anny Fornalczyk (pierwsza prezes UOKiK), która przed 2 dniami negatywnie odniosła się do planowanego połączenia PGE i Energi podkreślając, że z ekonomicznego punktu widzenia, nie przyczyni się to do poprawy
sytuacji na rynku, może  natomiast niekorzystnie wpłynąć na konkurencję, a w efekcie również na konsumentów.
Na tej samej konferencji prezes Tomkiel powiedziała, że "bardzo mało prawdopodobna jest zmiana stanowiska".
Niepoważne stwierdzenie ministra Grada o dobroczynnych skutkach mniejszej konkurencji dla odbiorców energii potwierdza, że nie liczy się on z kompetentnymi, apolitycznymi fachowcami. Pobrzmiewa w tym coś jakby pogarda dla rozumu.
Inaczej widzą to przedsiębiorcy ankietowani przez CBOS, którzy pozytywnie odnoszą się do działań UOKiK jako instytucji dobrze służącej społeczeństwu. Akceptacja dla inicjatyw podejmowanych przez Urząd jest bardzo wysoka (73 proc.) wśród przedsiębiorców dużych i porównywalna z Kościołem oraz Najwyższą Izbą Kontroli. Ankietowani
przedsiębiorcy zwracają również uwagę na pozycję Urzędu jako instytucji eksperckiej, pozostającej poza bieżącym nurtem polityki.
Nie wiem, jak ocenią premier i jego minister ewentualnie negatywne stanowisko Komisji UE, która musi zatwierdzić transakcję. Według Rozporządzenia Rady z 2004 roku "Koncentracje, które ze względu na ograniczony udział w rynku zainteresowanych przedsiębiorstw nie przeszkadzają w skutecznej konkurencji, mogą zostać uznane za zgodne ze wspólnym rynkiem. Bez uszczerbku dla art. 85 i 86 Traktatu, sytuacja taka zachodzi w szczególności, gdy udział w rynku zainteresowanych przedsiębiorstw nie przekracza 25% ani na wspólnym rynku ani na znacznej jego części.". Teryterium Polski to znaczna część UE i Komisja z pewnością sprawą się zajmie. Możliwe, że uwzględni stanowisko UOKiK. Czy minister uzna to za głupstwo?

Najwazniejszy regulator rynku energii, Urząd Regulacji Energetyki, ma identyczny pogląd na sprawę:
- Przejęcie Energi przez PGE oznaczałoby zwiększenie na polskim rynku koncentracji w zakresie sprzedaży detalicznej energii elektrycznej, czyli, patrząc z punktu widzenia odbiorcy, pogorszenie warunków konkurencji. W efekcie dla nas mogłoby to oznaczać konieczność opóźnienia podjęcia decyzji o zakończeniu liberalizacji rynku energii
elektrycznej, czyli o uwolnieniu cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych - mówi Marek Woszczyk, wiceprezes Urzędu Regulacji Energetyki.
- Poza tym po przejęciu Energi grupa PGE stałaby się wewnętrznie niemal zbilansowana w zakresie produkcji i sprzedaży, co też nie sprzyjałoby konkurencji. Wprawdzie PGE zapowiada, że w przyszłym roku będzie sprzedawać energię w hurcie głównie na rynku publicznym, co z punktu widzenia stanu konkurencji na rynku mogłoby łagodzić
negatywne skutki przejęcia Energi, ale podejmując decyzję, nie możemy opierać się na deklaracjach, lecz na doświadczeniu - dodał wiceprezes Marek Woszczyk.

Argument, że tylko ta nowa wielka firma będzie mogła wybudować elektrownię jądrową, jest bałamutny. Środki na tę inwestycję trzeba będzie znaleźć nie w kapitałach inwestora, a na rynku finansowym i gwarancje państwa będą wystarczającym zabezpieczeniem. Ciekawe jest to, że elektrownia ma powstać na Pomorzu i być może włączenie
Energi - firmy z Gdańska - kiedy i premier, i przewodniczący jego Rady Gospodarczej, i większość istotnych polityków PO pochodzą z tego właśnie regionu, mają oznaczać, że interes lokalny ma pierwszeństwo przed interesem ogółu konsumentów. Zwolennicy tej transakcji nawiązują do koreańskich czeboli, które wyniosły gospodarkę tego kraju na wyżyny. Prawda jest to połowiczna, bowiem czebole stały się najpoważniejszym hamulcem w momencie, gdy pojawiła się konkurencja globalnego rynku. Zaś dla przypomnienia osobom (także ministrowi Gradowi), które uznają państwo za lepszego regulatora niż rynek spieszę przypomnieć, że konkurencja jest tak samo zła jak demokracja, ale jeszcze nikt nie wymyślił niczego lepszego.
Piotr Rachtan