Nie lubię banków, tak jak prawników. Myślę, że większość obywateli z najwyższą niechęcią korzysta z usług banków, bo są one – wbrew pozorom – bardzo kosztowne.
Banki traktują swoich klientów z miłym uśmiechem, ale z lodowata obojętnością. Nie mam nic przeciwko temu, żeby bankom nie było za dobrze, uważam też, że nie zasłużyłem sobie na to, by jakiś bankowiec pouczał mnie, jak mam wydawać pieniądze, a jak oszczędzać, co już mi się zdarzało. Ale jeszcze mniej podoba mi się perspektywa zwiększenia obciążeń mojego rachunku jako rezultat głupich pomysłów polityków Prawa i Sprawiedliwości.
A jest tak oto, że partia, której szef szczyci się tym, że konta bankowego nie posiada (jeśli je założył, to tylko na potrzeby marketingu politycznego przy okazji ostatniej kampanii wyborczej), proponuje właśnie, by banki obciążyć specjalny bankowym podatkiem. Jak mówi posłanka Beata Szydło, z zawodu etnograf, główna ekonomistka partii krzyża, to według jej szacunków - dzięki wprowadzeniu podatku od banków - budżet mógłby zyskać ponad 7 mld zł. Przekonywała ostatnio, że jest to podatek „nieuderzający w konsumentów”, prosty, łatwy do ściągania - bo nie dotyczy wielkiej grupy podatników. „Dlaczego rząd woli podwyżkę VAT, woli obciążyć tysiące Polaków problemami finansów publicznych, niż zastosować podatek bankowy” - pytała Szydło.
Szydło poinformowała, że eksperci PiS pracują nad dokładnymi wyliczeniami w kwestii wprowadzenia podatku bankowego i - jak zapowiedziała - w najbliższym czasie klub Prawa i Sprawiedliwości przedstawi gotowy projekt.
A zatem żadnego projektu na razie nie ma. Eksperci dopiero liczą. Nawiasem mówiąc, dobrze byłoby nazwiska owych ekspertów poznać.
Poseł Szydło jakoś jednak zapomniała, że polskie banki już płacą w Polsce podatki. Według Związku Banków Polskich w Polsce obowiązuje najbardziej restrykcyjny, ze wszystkich państw Unii Europejskiej, system podatkowy w relacji do tworzonych przez banki rezerw na zagrożone aktywa. Tylko mała część tych rezerw jest uznawana za koszt uzyskania przychodu. Banki w kryzysowym 2009 r. zapłaciły około 2,3 mld zł podatku dochodowego, do tego warto dodać około 1 mld zł VAT, którego w przeciwieństwie do innych przedsiębiorstw banki nie mogą odliczać. Gospodarka wychodząca z kryzysu potrzebuje zwiększonej akcji kredytowej trudno jednak oczekiwać, aby banki prowadziły taką politykę, gdy będą na nie nakładane dodatkowe podatki.
Jeżeli pani poseł Szydło uważa, że podatek bankowy uderzy tylko w tych wrednych, chciwych bankierów, to nie ma racji. On uderzy w klientów bankierów, bo chciwi bankierzy podniosą wszystkie opłaty, wszystkie prowizje, zwiększą spready tak, że my, klienci, ani się nie pozbieramy.
I te wyższe opłaty już takie zostaną, wszystko, co ma się zmienić tymczasowo na gorsze, staje się chroniczne. A rządowi nic do opłat, prowizji i spreadu.
Rozumiem, że wprowadzenie genialnego pomysłu PiS nie odbije się to na stanie portmonetki prezesa, ani jego czcicieli. Ani on, ani oni nie mają kont w banku. A pozostali? Cóż, krzyżyk na drogę...
Piotr Rachtan

Komentarze

kibic | 2010-08-27 15:09

no,no z tym krxyźykiem na droge to bardzo duża niefrasobliwość.Nie za dużo u nas krzyży?

paradoks | 2010-08-27 20:04

Skąd założenie, że podatek nałożony na banki odbije się bezpośrednio na opłatach i prowizjach? Wobec dużej konkurencyjności na rynku bankowym nie wydaje się to bardzo prawdopodobne; gdyby, dajmy na to, mój bank podniósł mi jakąkolwiek prowizję (to znaczy = wprowadził, bo obecnie nie płacę nic) pożegnałby się z moim rachunkiem, i jestem pewien, że nie tylko z moim. Długoterminowe obciążenie banków kosztami kryzysu wydaje mi się jak najbardziej na miejscu, a z instytucje, które będą próbować zbyt nachalnie przerzucać ciężar na klientów zweryfikują właśnie klienci, "głosując nogami". Założenie konta w innym banku trwa tylko chwilę, a do wyboru mamy ich całkiem sporo. Zamiast straszyć wzrostem opłat, należy uczyć polskich konsumentów, że to banki są dla nich, a nie oni dla banków i że w każdej chwili mogą swoje środki z danego banku wycofać...

paradoks | 2010-08-27 20:05

Trochę gorzej, rzeczywiście, z akcjami kredytowymi, ale to inna bajka.

pemba | 2010-08-27 21:31

Zapomniał Pan o tym, że gdy podatkiem obłoży się wszystkie banki to konkurencja nie działa a możliwość zagłosowania nogami nie istnieje, bo opłaty wzrastają we wszystkich bankach. Ten pomysł bije w całą gospodarkę, bo podnosi też koszty kredytów i utrudnia ich udzielanie. To naprawdę wymyślił geniusz "wykształcony inaczej".

prachtan | 2010-08-28 20:29

Dodam jeszcze, że rząd niemiecki ma zamiar wprowadzić swoisty podatek bankowy, ale jego celem jest zabezpieczenie systemu bankowego przed koniecznością wspierania przez państwo banków w kłopotach. Pomoc udzielona w 2008-9 bankowi Hypo itd wyniosła równo 100 mld euro. Niemiecki państwo uznało, że to jednak zbyt wiele. Także Francuzi kombinują opodatkowanie dodatkowe banków, ale wyłącznie w celach fiskalnych, jak PiS - zapewne projekt ten padnie w trakcie prac nad budżetem 2011.

prachtan | 2010-08-28 20:45

Po sprawdzeniu szczegółów uznaję, że projekt francuski jednak znacznie odbiega od pomysłów prezesa. Będzie dotyczyć również tych aktywów, które niosą największe ryzyko dla systemu finansowego. Jest to efekt raportu sporządzonego przez byłego szefa francuskiego NIK-u, w którym uznano, że należy opodatkować te instrumenty finansowe, które niosą nadmierne ryzyko i przynoszą "anormalne zyski" (to słowa minister gospodarki Francji Christine Lagardere). Różnica między Francją a Niemcami polega na tym, że w Niemczech dodatkowe środki zasilą specjalny fundusz, a w Paryżu pochłonie je budżet.

paradoks | 2010-08-29 08:59

Opłaty i prowizje nie są najważniejszym źródłem dochodu banków, tym bardziej, że o ile się orientuję największe zyski przynoszą banki komercyjne, a nie detaliczne, w których trzymamy na rachunkach swoje pensje. Co do konkurencyjności - naprawdę ciężko mi sobie wyobrazić sytuację, żeby wszystkie instytucje na rynku jak jeden mąż zdecydowały się podwyższyć klientom prowizje w odpowiedzi na rządowy skok na ich kasę, przynajmniej nie bez jakiejś zmowy cenowy w skali teorii spiskowej. Podejrzewam, że ilu ekonomistów, tyle opinii, ale nadal nie widzę nic zdrożnego w pomyśle nałożeniu na banki dodatkowych podatków. Ponadto jeszcze ich rady nadzorcze i prezesi powinni odpowiadać za narażanie tych instytucji na bankructwo (i de facto wyłudzanie pieniędzy z budżetu na akcje ratownicze) - inaczej niż przez dobrowolne zrzeczenie się 10% miesiącznych milionowych premii. :) W tej chwili wraz z ogromnymi zarobkami nie idzie praktycznie żadna odpowiedzialność, co jest absolutnie kuriozalne, niemal jak w polskiej polityce.Co do ...

paradoks | 2010-08-29 09:02

Co do PiS i ich "projektu" - ciężko mówić o szczegółach, bo ich - jak rozumiem - nie ma na razie (i pewnie tak zostanie, bo w sumie chodzi o medialny hałas, jak zwykle...), ale samego pomysłu chyba nie warto tak z góry potępiać.

paradoks | 2010-08-29 09:03

*przepraszam za literówki, jestem w trakcie pierwszej kawy dzisiaj :)*

prachtan | 2010-08-29 11:19

Opisuje Pan sytuację banków w krajach innych, niż Polska. Polskie banki nie uzyskały od rządu żadnej pomocy. Ani się o nią nie ubiegały, ani nie była ona potrzebna. Polski system finansowy całkiem dobrze zniósł falę kryzysu, raz - bo surowy nadzór i pewne opóźnienie stanowiły tamę, a dwa - słabość bankowości inwestycyjnej okazała się zbawienna. Tak więc większość wynaturzeń nie dotyczy naszego rynku. Nie uważam banki za święte krowy, ale nadmierne ich dojenie przyniesie więcej szkody, niż pożytku. Choćby w większej restrykcyjności akcji kredytowej.Co do braku szczegółowych rozwiązań w projekcie PiS =- zgadzam się, ważny dla tej partii jest polityczny efekt doraźny, a nie rzeczywisty.

paradoks | 2010-08-29 12:01

Większość banków w naszym kraju jest bliżej związana z tymi bankami zagranicznymi, niż z Polską, a fakt, że tę falę kryzysu jakoś przetrwały, nie znaczy, że następną przetrwają także; choćby z tego powodu należy już teraz zmusić banki do stworzenia poduszki bezpieczeństwa, pod kontrolą państwa. Zresztą - nie mówię o nadmiernym dojeniu, proszę mi wierzyć, banki nadmiernie się wydoić nie dadzą, doić to one, a nie je. ;) No i kwestia jest taka, czy podniesienie VAT jest rozwiązaniem lepszym? Ale, summa summarum, moja wypowiedź sprowadzała się w gruncie rzeczy jedynie do zwrócenia uwagi, że przeniesienie obciążeń na klientów w formie opłat i prowizji jest mało realne. Kredyty to osobny temat. Pozdrawiam.

prachtan | 2010-08-29 13:52

Zagraniczne banki działają na polskim prawie bankowym. KNF trzyma je krótko przy pysku, bardzo uważnie kontrolując nie tylko spready, ale także przepływy między nimi, a zagranicznymi matkami. A nawet - kompetencje zarządów. Nie mam natomiast wątpliwości, że i w wąskich ramach, jakie pozostawia bankom nadzór finansowy, znajdują one bardzo skutecznie sposoby na dojenie - nas, klientów. I znając nieco ten sektor pozostanę przy swoim przekonaniu, graniczącym z pewnością - dadzą radę przerzucić na mnie i na Pana koszt dodatkowej daniny.Pozdrawiam serdecznie