Zadziwiające argumenty przeciwko szybkiemu, albo też w ogóle przeciwko dołączeniu Polski do strefy euro skłania mnie do zaproponowania rozwiązania odwrotnego: niech euroland, który przeżywa recesję znacznie głębszą niż nasz kraj – przyłączy się do nas.
Nie będzie wtedy już mowy o tym, że biedni polacy nie mogą kupować na Słowacji,. A biedni Litwini wykupują polskie towary w Suwałkach. Nie będzie tez mowy o tym, że Niemcy, choć od 5 lat używają euro, są w kryzysie znacznie głębszym, niż Polska. Nie można też narazić naszej cennej złotówki na ataki spekulantów z zamożnej Europy albo Ameryki – po ogłoszeniu przyłączenia euro do strefy złotego zaatakują oni z dziką zaciekłością słabnącą w oczach walutę europejską. W pierwszym szeregu tych finansowych agresorów stanie z pewnością złowrogi i chciwy JP Morgan i jeszcze gorszy Goldman Sachs. A rządy tzw. Starej Europy w pośpiechu i z wdzięcznością przyjmą pomocną dłoń, jaką do nich już dziś wyciąga prezes polskiej opozycji.
Wreszcie – umocni się niesłychanie nasza nieustannie zagrożona suwerenność. Starożytny, dumny polski złoty zapanuje nad rozległą Europą.
Nie kijem go to złotówką!
Piotr Rachtan

Komentarze

pemba | 2009-03-01 19:51

Oryginalny jest zwłaszcza argument o przewadze waluty kraju, w którym lecąc samolotem widzi się więcej śwaiteł. Najwięcej śwaitel widzi się lecąc nad Indiami, więc może należałoby przejść na rupie?