Stan finansów publicznych Polski jest bardzo trudny, choć dług publiczny samym finansom nie wydaje się zagrażać. Pełny dług publiczny (tzn. łącznie z zadłużeniem samorządów i tzw. funduszów celowych) w końcu 2000 roku wynosił 280,5 mld zł, co odpowiadało 40,9 proc. PKB. Jest to relatywnie niski poziom zadłużenia: spośród członków OECD niższe mają jedynie Luksemburg, Korea, Australia, Norwegia i Islandia.
Stan finansów publicznych Polski jest bardzo trudny, choć dług publiczny samym finansom nie wydaje się zagrażać. Pełny dług publiczny (tzn. łącznie z zadłużeniem samorządów i tzw. funduszów celowych) w końcu 2000 roku wynosił 280,5 mld zł, co odpowiadało 40,9 proc. PKB. Jest to relatywnie niski poziom zadłużenia: spośród członków OECD niższe mają jedynie Luksemburg, Korea, Australia, Norwegia i Islandia. Poniższa tabela pokazuje, jak w latach 1991 – 2001 zmieniał się dług publiczny, jego struktura i udział w PKB.

1991 1992 1993 1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001
Ogółem (PLN) 65841 99607 138151 152238 167267 185603 221650 237402 264370 266817 383939
-krajowy 12663 2588 40081 55876 66160 79609 104058 121184 134676 145982 185030
- zagraniczny 53178 73719 98070 96361 101107 105994 117592 116218 129694 120835 98909
Ogółem (%PKB) 54,0 60,0 83,3 67,6 54,3 47,8 46,9 42,9 42,8 38,9 39,3
- krajowy 10,4 15,6 24,2 24,8 21,5 20,5 22,0 22,0 21,8 21,3 25,6
- zagraniczny 43,6 44,4 59,1 42,8 32,8 27,3 24,9 20,9 21,0 17,6 13,7
Źródło: Rządowe Centrum Studiów Strategicznych „Transformacja społeczno-gospodarcza w Polsce”, Warszawa, lipiec 2002
Tabela: dług publiczny


Mimo korzystnej tendencji w publicznym zadłużeniu zagranicznym Polski (widać to po malejącym od 1995 roku stosunku zagranicznego długu publicznego do PKB z 43,6 proc. w 1991 do 13,7 proc. w 2001) poziom ogólnego zadłużenia zagranicznego zbliża się dziś do ogromnej kwoty 80 miliardów dolarów. Rośnie udział sektora przedsiębiorstw. Z każdym rokiem rosną coraz bardziej raty spłat. Za cztery lata osiągną swoje apogeum – ponad 12 miliardów USD. Jak dotąd, gospodarka polska, mimo recesji, radzi sobie całkiem nieźle z koniecznością regulowania zaległych należności. Czy tak będzie jednak nadal? Czy garb zadłużenia nie przyciśnie nas do ziemi, pozbawiając swobody ruchów?
Przyjrzyjmy się zatem, jak ten garb narastał, co było jego przyczyną, jak politycy gospodarczy starali się chorobę leczyć i jak ta kuracja będzie przebiegać w nadchodzących latach.
Po wojnie Polska rozpoczęła odbudowę swojej gospodarki z długiem około 200 mln dolarów. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, były to grosze, dolar jednak wtedy to nie by dzisiejszy zielony. W każdym razie obsługiwano to zadłużenie coraz bardziej autarkicznej gospodarki wykorzystując przedwojenne zapasy złota Banku Polskiego. Stan niskiego, zgoła śladowego zadłużenia zagranicznego utrzymywał się jeszcze aż po rok 1971. Po zastąpieniu Władysława Gomułki (I sekretarza Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej), znanego z niechęci do zaciągania kredytów, przez Edwarda Gierka, mimo zmian w polityce gospodarczej a zwłaszcza w jej priorytetach, 31 grudnia 1971 roku zadłużenie Polski wobec krajów kapitalistycznych (taka była wówczas nomenklatura) wynosiło zaledwie 1 067 mln USD. Relacja zadłużenia do wpływów z eksportu towarów i usług wynosiła wtedy 59%, był to więc wskaźnik więcej, niż bezpieczny.
Zmiany polityki gospodarczej ekipy I sekretarza PZPR Edwarda Gierka i premiera Piotra Jaroszewicza, decyzja o modernizacji technicznej kraju, wzrost importu inwestycyjnego, a w ślad za nim – zaopatrzeniowego, wywołały gwałtowny napływ łatwych wtedy kredytów. Jak wspomina Andrzej Kruczkowski, dawny radca handlowy w Paryżu, dla świata bankierów władze komunistyczne - od czasów Stalina, który nie respektował podpisanych przez siebie traktatów politycznych, za to respektował zobowiązania finansowe - były daleko bardziej wiarygodne niż prywatni przedsiębiorcy. I zmartwieniem bankierów było wtedy nie to, że PRL kredyty bierze, tylko że nie bierze ich więcej.
Po roku 1971 szło już szybko. Po izraelsko-arabskiej wojnie Jom Kippur w październiku 1972 roku, gdy kraje arabskie wstrzymały eksport ropy naftowej, banki nagle znalazły się z nadmiarem pieniądza, który musiał gdzieś zostać ulokowany lub komuś pożyczony. Polska, pod światłym kierownictwem sympatycznego, znającego świat i języki Edwarda Gierka była idealnym klientem. I w rezultacie w roku 1973 stan zadłużenia „w walutach KK” przekroczył ówczesny poziom rocznych wpływów z eksportu w tych walutach. W 1975 roku stopień obciążenia wpływów z eksportu obsługą długów, w obrotach z „krajami kapitalistycznymi” osiągnął poziom 32%, gdy tymczasem – jak pisał Grzegorz Wójtowicz (przyszły prezes NBP, dziś – członek Rady Polityki Pieniężnej) w miesięczniku NBP „Bank i Kredyt” (nr 10-11 z 1983 r.) „25% uważało się za stopień dopuszczalny”. Przekroczona też została granica struktury zadłużenia: szybciej rosło zadłużenie z tytułu kredytów krótkoterminowych, którymi łatano dziury w spłatach - w szczytowym roku 1976 relacja zadłużenia krótkoterminowego do wpływów z eksportu wyniosła ponad 46%.
Na kredyt kupowano licencję na produkcję małego fiata (miał to być samochód dl każdego Polaka), licencję na przestarzały model autobusu Berliet (powszechna była wtedy opinia, że Edward Gierek uratował w ten sposób firmę Berliet przed bankructwem), także kredyt służył do finansowania budowy hoteli w Polsce oraz polskiego odcinka (tzw. orenburskiego) naftowego rurociągu ze Związku Radzieckiego do Europy Zachodniej. Umowa z ZSRR zawierała klauzulę, według której cały polski sprzęt, używany przy budowie, miał pozostać na terenie państwa radzieckiego. A sprzęt, którego używało polskie przedsiębiorstwo budowlane Hydrobudowa, wykonawca robót na terenie ZSRR – to były najnowocześniejsze amerykańskie maszyny, kupione, rzecz jasna, na kredyt. Wiadomość o klauzuli jakoś przedostała się do ekip, które sprzęt zajeździły i wyeksploatowały do jego śmierci technicznej. A czego nie dało się zajeździć – tonęło w bagnach. Rosjanie nie dostali nic. Polsce zaś zostały długi do spłacenia.
Już w 1978 prognoza Bank of England zapowiadała, że PRL nie będzie w stanie obsłużyć swojego zadłużenia. Banki jednak nie dostrzegały zagrożenia, może zresztą nie chciały się przyznać wobec swoich akcjonariuszy do błędnej oceny możliwości Polski. Dla odmiany w samej Polsce w latach 70 było wiele osób, które Polskę zadłużały, ale nie było chętnych do podjęcia rozmów na temat przesunięcia spłat.
Pierwsze kontakty z Klubem Paryskim, w którym były reprezentowane rządy – wierzyciele, podjęte zostały dopiero w 1980 roku. W kwietniu następnego roku podpisano porozumienie o refinansowaniu zobowiązań, przypadających na 1981 rok. Nie zostało jednak doprowadzone do końca refinansowanie zobowiązań, których termin spłaty przypadał na 1982 rok. Z bankami komercyjnymi pierwsze porozumienie podpisano rok później we Frankfurcie nad Menem, jednak po nastaniu w Polsce stanu wojennego i wprowadzeniu sankcji gospodarczych – w tym także wstrzymaniu kredytowania polskiej gospodarki, kolejne spotkanie z bankami komercyjnymi mogło się odbyć dopiero w listopadzie 1982 roku, w Wiedniu.
Tymczasem dług narastał, 30 czerwca 1983 roku zadłużenie PRL wobec krajów zachodnich wyniosło już 24,5mld USD. Polska nie była w stanie spłacać swoich zobowiązań.
Przełom przyniosły zmiany po roku 1989.
Zadłużenie Polski według głównych grup wierzycielskich (w mln USD) w latach 1990 - 1994

1990 1991 1992 1993 1994 1994 (w proc.)
Ogółem w tym 48 474,78 48 411,93 47 044,33 47 246,30 42 174 100,00
Klub Paryski 32 778,36 31 525,82 29 558,93 28 666,69 26 818 63,59
Gwarantowane poza KP 530,65 443,76 358,10 276,41 224 0,53
Klub Londyński 11 163,78 11 733,47 12 163,12 12 695,92 7 988 18,94
b. ZSRR i b. RWPG 2 407,94 2 572,48 2 591,24 2 711,11 2 395 5,68


Rozmowy z rządowymi wierzycielami z tzw. Klubu Paryskiego trwały do 1991 roku, kiedy wreszcie rząd polski podpisał „protokół uzgodnień w sprawie redukcji i reorganizacji zadłużenia RP”. Objął on wszystkie zobowiązania naszego kraju wobec 17 wierzycieli z tytułu kredytów długo- i średnioterminowych, które zostały zaciągnięte do końca 1983 roku. Najwięcej – ponad 4,8 mld USD, byliśmy winni Francji, Brazylii – 3,7 mld USD. Stany Zjednoczone były na 8 miejscu, z należnościami ponad 1,5 mld USD. Dług Polski wobec członków Klubu Paryskiego wynosił 26 818,28 USD, a jego struktura wyglądała następująco:

Francja 4 874,22 18,17
Brazylia 3 731,41 13,91
Austria 3 536,86 13,19
RFN 3 401,05 12,68
Kanada 2 708,83 10,10
Japonia 1 681,26 6,27
Włochy 1 647,30 6,14
USA 1 590,77 5,93
Wielka Brytania 1 441,19 5,37
Szwajcaria 514,40 1,92
Holandia 390,28 1,46
Szwecja 347,25 1,29
Belgia 325,11 1,21
Norwegia 269,81 1,01
Dania 190,62 0,71
Hiszpania 92,26 0,34
Finlandia 75,66 0,28
RAZEM 26 818,28 100,00

Podpisanie porozumienia otwierało Polsce drogę do zawierania umów bilateralnych, w których wybierano jeden z trzech wariantów redukcji długu. W pierwszym etapie redukcja zobowiązań Polski wobec wierzycieli z KP wyniosła nieco ponad 6 mld dolarów. Ułatwieniem była też tak zwana ekonkonwersja, czyli przelanie części płatności nie na konto wierzyciela, tylko na konto Ekofunduszu, z którego miały być sfinansowane inwestycje, służące poprawie stanu środowiska.
Harmonogram spłat zgodnie z porozumieniem z Klubem Paryskim został dostosowany do przewidywanych zdolności płatniczych naszego kraju, dlatego w pierwszych trzech latach płatności były niewielkie, dzięki ograniczeniu spłat odsetek do 20 proc. i karencji rat kapitału.


Znacznie trudniejsze były rokowania z tzw. Klubem Londyńskim. Wprawdzie zobowiązania Polski wobec reprezentowanych w nim komercyjnych instytucji finansowych były znacznie mniejsze, niż wobec zachodnich rządów blisko (12 695,92 czyli19 proc. stanu zadłużenia), jednak łatwiej było uzyskać redukcję od władz politycznych niż od władz spółek prawa handlowego, które muszą się rozliczać z efektów wobec właścicieli – udziałowców. Pertraktacje trwały więc dłużej, do 1994 roku i były o wiele bardziej skomplikowane. Czołową rolę w ich pomyślnym zakończeniu miał negocjator z ramienia Polski – Krzysztof Krowacki, który stworzył specjalną grupę zadaniową i łamał schematy działania, przyjęte w Ministerstwie Finansów („nie prowadziłem żadnych uzgodnień poza zespołem negocjacyjnym, ani razu założenia rokowań nie były omawiane ‘na kierownictwie’ lub w zespołach URM” – mówił w 1995 roku) .
Zakończenie pertraktacji z bankami komercyjnymi przybrało formę zamiany starego długu na nowy. Zastosowano przy tym instrument zwany obligacjami Brady’ego. Kwotę wyjściową zadłużenia, wynoszącą 27 października 14 292 mln USD pomniejszono o 6 448 mln USD, obniżając zobowiązania do 7 844 mln dolarów. Do tej zredukowanej kwoty trzeba dodać 137 mln dolarów pożyczonych przez wierzycieli przy zamianie starego długu na nowy.
Trudności z podpisaniem umowy z Klubem Londyńskim wynikały w dużym stopniu z silnie rozbieżnych interesów poszczególnych banków-wierzycieli. Jak wspomina K. Krowacki, w ostatniej chwili grupa banków zaczęła montować opozycję i mogło się zdarzyć tak, że przygotowana umowa nie zostałaby podpisana.
Ważnym składnikiem polskiego zadłużenia, o którym trzeba pamiętać, były nasze zobowiązania wobec Związku Radzieckiego i niektórych krajów RWPG, które wynosiły na początku lat 90. około 2,5 mld. dolarów. Porozumienie z Rosja w tej sprawie zostało podpisane dopiero w 1995 roku, a przewidywało ono anulowanie wzajemnych zobowiązań w drodze kompensaty. Stąd tak istotny spadek zadłużenia zagranicznego ( w relacji do PKB – o 10 punktów procentowych) w roku 1995.
Ponadto spłat długu publicznego dokonywano w znacznej mierze z pożyczek zaciągniętych w kraju, następowała więc swoista konwersja długu zagranicznego na dług krajowy. Popyt na obligacje skarbowe denominowane w złotych windował nieustannie kurs złotego, którego przewartościowanie hamowało eksport. Istotną rolę dla spłaty zagranicznego zadłużenia odgrywały też w ostatnich latach środki pochodzące z prywatyzacji.


Jak podaje NBP w swojej wrześniowej informacji o poziomie zadłużenia zagranicznego Polski, na koniec drugiego kwartału tego roku wyniosło ono 78.367 mln dol. W stosunku więc do początku lat 90., do okresu negocjacji z klubami – Paryskim i Londyńskim, poziom długu wzrósł bardzo poważnie. Ale – jak zauważa dr. G. Wójtowicz, członek Rady Polityki Pieniężnej, „poziom długu nominalnie jest większy, ale różnica dotyczy dwóch zupełnie różnych gospodarek. Inny jest dziś eksport, inne jest przeznaczenie importu. Na początku transformacji Polska była krajem bez rezerw dewizowych, dziś nie jest tajemnicą, że przekraczają one 27 mld USD. Nieporównywalna jest efektywność kapitału”.
W każdym razie stan tego zadłużenia Polski w połowie 2002 roku można przedstawić w tabeli:
Stan na koniec IV kwart. 2001 Stan na koniec II kwart. 2002 Zmiana w mln USD W %
NBP 428 201 -227 -53,0
Sektor rządowy i samorządowy 29 237 33 596 4 359 14,9
Sektor bankowy 6 598 7 221 623 9,4
Sektor przedsiębiorstw 34 785 37 349 2 564 7,4
Zadłużenie ogółem 71 048 78 367 7 319 10,3
W tym - długoterminowe 60 491 67 543 7 052 11,7

W ostatnim okresie szybciej więc rośnie zadłużenie sektora publicznego niż sektora przedsiębiorstw, ale wynika to głównie z faktu, że zadłużenie publiczne zmalało w końcu ubiegłego roku o ok. 2,5 mld dolarów, co było efektem wykupienia zadłużenia brazylijskiego.
Struktura naszego zadłużenia w ujęciu walutowy odzwierciedla intensywność naszych stosunków gospodarczych : 46,5% polskiego zadłużenia długoterminowego denominowane jest w euro, w dolarach – 28,9%, zaś w złotych – 16,5%.
Wysoki udział części złotowej w zadłużeniu zagranicznym jest, według dr Andrzeja S. Bratkowskiego, wiceprezesa NBP, rezultatem polityki konwersji długu zagranicznego na krajowy. Jest to zjawisko korzystne, gdyż ryzyko kursowe ponoszą wierzyciele. Natężenie tego zjawiska widoczne jest w tabeli
Stan zadłużenia z tytułu długoterminowych rządowych papierów dłużnych, wyemitowanych na rynku krajowy, wzrósł w ciągu roku o ponad 50%. Wpływ na taką zmianę stanu zadłużenia sektora publicznego w pierwszych dwóch kwartałach 2002 (o 4.359 mln USD) miał wzrost zadłużenia z tytułu dłużnych papierów wartościowych (o 3.082 mln USD) , a na to z kolei złożyły się emisja obligacji na rynkach zagranicznych (664 mln USD), pomniejszona o wartość papierów nabytych przez tzw. rezydentów (181 mln dol.) oraz o wartość wykupionych obligacji Brady’ego. Wpływ na tę kwotę miał także zakup (2.450 mln USD) obligacji Skarbu Państwa wyemitowanych na rynku krajowym, sprzedaż bonów skarbowych (93 mln USD) oraz dodatnie różnice kursowe (287 mln USD).
Stale maleje zadłużenie państwa polskiego wobec wierzycieli rządowych, rosną natomiast, przynajmniej relatywnie, zobowiązania wobec inwestorów prywatnych.
Dr Barbara Durka, dyr. Instytutu Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego, który monitoruje zadłużenie Polski, uważa, że posiadanie przez inwestorów zagranicznych papierów wartościowych wyemitowanych na rynku krajowym a denominowanych w złotych niesie pewne ryzyko: w sytuacji niebezpiecznej będą oni od tych papierów uciekać, co może wywołać napięcia na rynku dewizowym, a w skrajnej sytuacji - spowodować kryzys walutowy. Według instytutu na koniec 2001 kwota takich inwestycji w papiery dłużne wynosiła ok. 5 mld USD. Zobowiązanie z tego tytułu nie zaliczają się do długu wewnętrznego, lecz stanowią część zobowiązań zewnętrznych, uważa dr Durka.

Udział przedsiębiorstw (sektor pozarządowy i pozabankowy) w strukturze zadłużenia Polski ma stała tendencję wzrostową. W pierwszym półroczu 2002 wyniósł on 37.349 mln USD. Jeśli przyjrzeć się podmiotom, mającym udział w kredytowaniu polskich przedsiębiorstw, to struktura tego kredytowania, z wyłączeniem kredytów handlowych, wygląda następująco: przedsiębiorstwa zagraniczne (osoby prawne, które nie są instytucjami finansowymi) – 49%, zagraniczne banki komercyjne – 34%, międzynarodowe organizacje finansowe – 9%
Według NBP zadłużenie zagraniczne sektora przedsiębiorstw koncentruje się w wąskiej grupie kredytobiorców. Czołówka najbardziej zadłużonych przedsiębiorstw, podaje Informacja NBP, nie ulega zasadniczym zmianom: 30% zadłużenia zagranicznego całego sektora skupia się w grupie 9 przedsiębiorstw, a 50% - w grupie 36 przedsiębiorstw. Pierwsza dziesiątka to firmy głównie z branż telekomunikacyjnej, naftowej i transportowej. Według Instytutu Koniunktur i Cen aa 31 podmiotów przypadają zobowiązania wartości 11,8 mld USD.
Stan zadłużenia zagranicznego ogółem sektora przedsiębiorstw w mln USD:

Koniec 2000 r. Koniec 2001 r. Koniec I kw. 2002 r. Koniec II kw. 2002 r.
Sektor pozarządowy i pozabankowy ogółem 30 020 34 785 34 371 37 349
Kredyty inwestorów bezpośrednich 8 817 10 041 9 447 10 279
Dłużne papiery wartościowe w posiadaniu zagranicznych inwestorów portfelowych 3 487 4 179 4 019 4 398
Długoterminowe papiery dłużne 3 386 4 166 3 955 4 358
Instrumenty rynku pieniężnego 101 13 64 40
Pozostałe inwestycje zagraniczne 17 716 20 565 20 905 22 672
Otrzymane kredyty handlowe 5 612 6 106 6 138 6 713
Kredyty i pożyczki otrzymane 11 884 14 093 14 360 15 496
Pozostałe pasywa zagraniczne 220 366 407 463


Długi trzeba spłacać. Kulminacja spłat przypada na nadchodzące lata, czyli okres 2002 – 2008. Przez najbliższe dwa lata Polska będzie musiała spłacać po blisko 10 miliardów dolarów rocznie. Lekki oddech da nam rok 2005 (poniżej 8 mld), ale już w następnym roku przyjdzie najtrudniejszy moment: 12 148,623 mln USD. Kapitał zadłużenia do spłacenia w tym 2006 roku to ponad 10,5 mld dolarów. Lwią część będą stanowiły spłaty zadłużenia sektora publicznego, sam kapitał długów rządowych i samorządowych to prawie 6 mld. dolarów. Mniej zapłacą przedsiębiorstwa (około 5,4 mld.). Potem będzie już z górki – 8 mld. w 2007, 7 mld – rok później i dalej wciąż, choć niekonsekwentnie, w dół. Widać to dokładnie w poniższej tabeli.

Harmonogram płatności kapitałów i odsetek długoterminowego zadłużenia Polski wg stanu na koniec II kwartału 2002 wygląda następująco:

III i IV kw. 2002 2003 2004 2005 2006 2007 2008 2009 2010 2011 2012 2013 Lata dalsze BrakHarmon. Razem
NBP 2 655 2 743 1 661 1 082 415 0 0 0 0 0 0 0 0 0 8 556
- kapitał 2 623 2 715 1 653 1 082 415 0 0 0 0 0 0 0 0 0 8 486
- odsetki 32 30 8 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 70
SektorPubl. 1 232 350 3 859 843 4 395 086 4 310 933 6 482 230 4 940 359 4 441 326 3 012 709 1 926 790 1 806 188 1 155 831 627 776 2 341 252 16 709 40 549 392
- kapitał 838 391 2 951 154 3 523 109 3 524 971 5 766 218 4 310 910 3 922 462 2 603 725 1 563 347 1 506 592 936 658 475 881 1 491 133 16 709 33 431 260
- odsetki 393 959 908 689 872 977 785 962 716 012 629 449 518 864 408 984 363 443 299 596 219 173 151 895 850 119 0 7 118 122
Sektor bankowy 747 354 1 523 490 402 264 478 833 266 686 404 134 571 506 3 940 2 107 10 867 279 789 1 385 5 783 0 4 698 138
- kapitał 740 219 1 510 128 391 897 455 809 260 949 401 870 569 006 3 620 1 880 10 666 279 614 1 235 5 243 0 4 632 136
- odsetki 7 135 13 362 10 367 23 024 5 737 2 264 2500 320 227 201 175 150 540 0 66 002
Sektor przeds. 3 900 007 4 543 167 4 829 727 3 023 037 5 399 292 2 731 510 2 160 201 1 585 390 1 024 261 1 239 225 445 606 301 392 2 199 393 3 257 879 36 640 087
- kapitał 3 184 685 3 392 767 3 737 192 2 072 661 4 529 977 2 158 253 1 729 860 1 260 992 786 983 1 079 009 350 653 223 060 1 860 384 3 104 749 29 471 225
- odsetki 715 322 1 150 400 1 092 535 950 376 869 315 573 257 430 341 324 398 237 278 160 216 94 953 78 332 339 009 153 130 7 168 862
OGÓŁEM 5 882 366 9 929 243 9 628 738 7 813 885 12 148 623 8 076 003 7 173 033 4 602 039 2 953 158 3 056 280 1 881 226 930 553 4 546 428 3 274 588 81 896 163
- kapitał 4 765 918 7 856 762 7 653 851 6 054 523 10 557 559 6 871 033 6 221 328 3 868 337 2 352 210 2 596 267 1 566 925 700 176 3 356 760 3 121 458 67 543 107
- odsetki 1 116 448 2 072 481 1 974 887 1 759 362 1 591 064 1 204 970 951 705 733 702 600 948 460 013 314 301 230 377 1 189 668 153 130 14 353 056


Jednak, zdaniem wiceprezesa NBP Andrzeja S. Bratkowskiego ten harmonogram spłat nie stanowi zagrożenia dla finansów publicznych. Wskaźnik relacji kwoty zadłużenia do zagranicznego do PKB waha się w granicach od 40 do 44%. Także obsługa tego zadłużenia do PKB nie przekracza 10%. Jeżeli zatem nie będzie głębszej recesji i spadku PKB, to nic nie powinno zagrozić terminowym spłatom (wprawdzie zadłużenie zagraniczne jest ok. 2,5 razy wyższe od wpływów z eksportu, ważniejszy jest jednak wskaźnik relacji obsługi do wpływów z wywozu towarów i usług). Eksport w ostatnim okresie zaczął znów rosnąć, nie będzie więc zagrożenia dla obsługi zadłużenia. A. S. Bratkowski powiedział NŻG, że „ta ‘górka’ w 2006 roku będzie jednak wymagała pewnych zabiegów spłaszczających już rok, a nawet dwa lata wcześniej”. Zapewne trzeba będzie zaciągnąć dodatkowe kredyty, które podniosą nieco koszt obsługi zadłużenia w następnych latach, ale dzięki nim uda się zamortyzować szok, jakim może być dla finansów publicznych konieczność wysupłania tylu miliardów dolarów. A skoro Polska będzie bliska wejścia do strefy euro (choć nastąpi to zapewne nie wcześniej, jak około 2007 – 8 roku), kredyty nie powinny już stanowić większego problemu. Zwłaszcza, że polskie papiery długoterminowe, z których właśnie finansuje się większą część zadłużenia zagranicznego, mają dość korzystny w ostatnim roku rating, przyznany przez renomowane agencje ratingowe. Po podpisaniu porozumienia w Kopenhadze stan ten zapewne jeszcze się utrwali.
Tak zatem stan zadłużenia Polski nie wydaje się niebezpieczny, a jeżeli coś zagraża finansom państwa, to brak reformy systemu finansów publicznych (wydatki wahają się w granicach ok. 45 proc. PKB, zaś wpływy – ok. 40 proc. PKB), szczególnie ze względu na znaczenie jaki mają spadające wpływy z prywatyzacji (od 1998 roku stanowią one źródło finansowania deficytu sektora finansów publicznych), jest to jednak sprawa odrębna i wymagająca oddzielnej analizy.

Piotr Rachtan