Należy z uwagą przyjrzeć się dokumentowi programowemu Prawa i Sprawiedliwości pod tytułem „Finanse publiczne - rozwój poprzez zatrudnienie"[1] z lipca 2005 r. Ów materiał przygotował dr Cezary Mech z zespołem. Po lekturze tekstu rozumiem, że poza panem C. Mechem pozostali członkowie zespołu - woleli nie ujawniać swoich danych osobowych.



 
Pierwsze zdanie brzmi „Rok 2005 jest rokiem szczególnym zarówno w sferze transcendentnej i symbolicznej, ale i tej przyziemnej i politycznej. To rok śmierci naszego umiłowanego Papieża Jana Pawła II, jak również 25 rocznica powstania „Solidarności". W sferze materialnej to także rok wyborczy [...] Wszystkie te czynniki razem stwarzają niebywałą okazję do urzeczywistnienia nowego otwarcia w finansach publicznych naszego kraju i przeorientowania ich na nowe priorytety rozwoju".(s.2) Konia z rzędem panu Mechowi z zespołem - jeśli potrafi wytłumaczyć dlaczego „śmierć naszego umiłowanego Papieża Jana Pawła II" i „25 rocznica powstania „Solidarności" są tym „czynnikami",,, które „stwarzają niebywałą okazję do urzeczywistnienia nowego otwarcia w finansach publicznych". Tego typu inwokacja jest niegodna. Pokazuje wyraźnie jak instrumentalnie, dla swych własnych partykularnych, partyjnych celów PiS - wykorzystuje się śmierć wielkiego człowieka, jak dla swych wąskich interesów - zawłaszcza się symbole historyczne. To już znamy - jest to zatrute dziedzictwo PZPR.

Stąd też Prawo i Sprawiedliwość kładzie główny nacisk na przywrócenie polskiej gospodarce zdolności do tworzenia nowych miejsc pracy i, poprzez szybki wzrost gospodarczy, odzyskanie równowagi finansów publicznych oraz rozładowanie napięć społecznych". Autorzy powiadają, że jest to możliwe dzięki „wykorzystaniu rynków zbytu dla polskich towarów w UE,[...] przyspieszeniu inwestycji, w tym współfinansowanych przez UE i związanych z napływem bezpośrednich inwestycji zagranicznych, [...] podniesienia tempa wzrostu gospodarczego do poziomu 6-7% oraz spadku bezrobocia poniżej 10%.". Gdy czytam takie zdania - puste, nie oparte na żadnych analizach ekonomicznych - to przypomina mi się niesławnej pamięci minister Kołodko on też tak obiecywał. Spadek bezrobocia poniżej 10% - to oznacza utworzenie nowych miejsc pracy dla co najmniej 1,5 mln, do 2 milionów bezrobotnych. Oznacza to utworzenie przez 4 lata średnio około 40 tys. nowych miejsc pracy miesięcznie - zupełnie nie możliwe.

Dalej na stronie 4 czytamy „Restrukturyzacja gospodarki polskiej dokonana po upadku komunizmu była niekonsekwentna i doprowadziła do przeniesienia istotnych centrów decyzyjnych poza Polskę, w tym w szczególności instytucji finansowych przez podmioty zagraniczne". „Prywatyzacja przez sprzedaż inwestorowi strategicznemu [...] nie powoduje natomiast inwestycji poszerzających bazę rozwoju. [...] w konsekwencji w wyniku wcześniej podjętych decyzji prywatyzacyjnych, istotne decyzje dotyczące losów przedsiębiorstw [...] podejmowane są przez zagranicznych inwestorów strategicznych [...] i ograniczających tworzenie nowych miejsc pracy w Polsce" (s.4). Autorzy w żadnym dalszym fragmencie dokumentu nie dają żadnego uzasadnienia merytorycznego dla swojego twierdzenia o tym, że nastąpiło „przeniesienie istotnych centrów decyzyjnych poza Polskę". Jakie centra, jaka władza, i jakie decyzje o polskiej gospodarce - zapadają poza granicami Polski? Są to fałszywe mity analfabetów ekonomicznych zupełnie nie pojmujących procesów gospodarki rynkowej.

Oczywiste i banalne jest, że prywatyzacja jest aktem sprzedaży i kupna - i państwo sprzedając majątek otrzymuje określoną cenę za określony towar. Oczywiste jest, że każdy inwestor ma prawo czynić z zyskiem od zainwestowanego kapitału to - co chce. Nie ma żadnego obowiązku inwestowania zysku w kraju zakupu; ma zaś obowiązek z zysku wypłacić dywidendy współwłaścicielom. Natomiast zupełnie fałszywa jest opinia autorów gdy stwierdzają, że sprzedaż  inwestorowi zagranicznemu [...] „nie powoduje inwestycji poszerzających bazę rozwoju". Jest to zdanie fałszywe. Przeczą mu dane statystyki państwowej. W ostatnich 10 latach 1995-2004 firmy zagraniczne zainwestowały w Polsce ponad 264 mld zł. Co stanowi ponad 30% wszystkich inwestycji sektora prywatnego w  kraju. Najszybsze, blisko 5-krotne, tempo wzrostu inwestycji notujemy w przedsiębiorstwach prywatnych z udziałem kapitału zagranicznego. Rozmiar majątku trwałego w przedsiębiorstwach z udziałem kapitału zagranicznego rósł w tych latach ponad 11-krotnie. W przedsiębiorstwach z udziałem kapitału zagranicznego zatrudnienie wzrosło ponad 3-krotnie, a wartość dodana brutto rosła blisko 14-krotnie. Należy podkreślić, ze żadne z polskich przedsiębiorstw prywatnych nie wykazuje takiej dynamiki przyrostu majątku trwałego, i żadne z nich nie tworzy w takim tempie nowych miejsc pracy. Dokument programowy Prawa i Sprawiedliwości - powiela tylko fałszywe, obiegowe mity o „złym kapitale zagranicznym" - nie dając na to żadnego zasadnego dowodu.

Dalej czytamy „Dla finansów publicznych [...] kluczowe jest zmniejszenie wydatków i zwiększenie dochodów". Święta prawda. Jak osiągnąć ów stan zdrowych finansów? Banalne - należy „koncentrować się na promocji zatrudnienia z wykorzystaniem mechanizmów podatkowych, składek na ubezpieczenia społeczne i aktywnej polityki stóp procentowych oraz kursu wymiany" (s.6).

Co to znaczy?

Oznacza to, że najlepszym narzędziem promocji zatrudnienia są ulgi podatkowe (50 procentowe) na nowotworzone miejsce pracy. (s.19) Ulga ta sprawi, że pracodawcy - w celu uzyskania owej ulgi - rzucą się z własnymi ofertami na rynek pracy w poszukiwaniu nowych pracowników. A jeśli to się nie stanie - to co wówczas? To narzędzie podatkowe nie przysparza nowych dochodów publicznych.

Cezary Mech z zespołem powiada dalej, że „pracodawcy również przez 2 lata byliby zwolnieni z uiszczania części składek na ubezpieczenia społeczne płatnych przez pracodawcę" (s.19). Kolejny ubytek w dochodach publicznych.

I dalej „stworzony zostanie przy pomocy środków państwa system kształcenia ustawicznego". Autorzy zapominają, że państwo już obecnie nie wypełnia - z braku środków rządowych i samorządowych - swych konstytucyjnych obowiązków w zakresie kształcenia dzieci i młodzieży. Trzeci już ubytek w finansach publicznych.

Cezary Mech powiada, że wystarczy zwiększyć mobilność pracowników poprzez „spopularyzowanie wyjazdów do miejsc, gdzie oferowana jest praca" (s.20). Cel niezwykle zbożny, ale co najmniej milion tych pracowników już od lat jeździ do pracy we wszystkich krajach Europy  - nie czekając na planowane działania Prawa i Sprawiedliwości. Autorzy stwierdzają, że „możliwość wybudowania do 3 mln nowych mieszkań [...] mogłoby zwiększyć mobilność potencjalnych pracowników. Program budownictwa mieszkaniowego zostanie sfinansowany poprzez przychody z dywidendy budżetu państwa (?!) szacowane na 1,5 do 2,5 mld zł rocznie ". Jak wiem z ekonomii, dywidenda jest częścią zysku przedsiębiorcy. Jak wiem, państwo nie działa dla zysku, nie jest przedsiębiorcą. Wiem również z tekstu pana Mecha, że budżet państwa generuje straty w wysokości 420 mld zł. długu publicznego - a nie zysk. Starty nie przynoszą dywidendy budżetu państwa.

Dyskalkulia - niezdolność rozumienia czterech podstawowych działań arytmetyki - jest powszechną chorobą. Mnożenie, dzielenie i dodawanie sprawia niezwykłą trudność p. C. Mechowi i jego zespołowi. Zakładam, że program Prawa i Sprawiedliwości będzie realizowany przez całą kadencję - 4 lata. Cezary Mech obiecuje, że państwo na budowę 3 mln mieszkań przez 4 lata przeznaczy 10 mld. zł. (2,5 mld zł x4 lata), dzieląc 10 mln zł przez 3 mln mieszkań otrzymujemy wynik 3333, 33 zł na jedno mieszkanie. Tyle dzisiaj kosztuje średnio w kraju (bo nie w Warszawie) 1 metr kwadratowy mieszkania. Przyjmując, ze średnia cena mieszkania do 50 metrów kwadratowych wynosi 200 tys. zł, to z 4-letniej „dywidendy budżetu państwa" (cokolwiek to znaczy) 10 mld.zł - zbudować można 50 tys. mieszkań, tj. 60 razy mniej od obiecanych 3 milionów mieszkań.

Zupełnie nie wiem jak pan C. Mech z zespołem chce uzdrawiać finanse publiczne równocześnie zmniejszając dochody i zwiększając wydatki budżetu państwa.

Na koniec już tylko przywołam następującą opinię zespołu pana Mecha „Inwestycje powodują powstawanie nowych miejsc pracy, co przekłada się na poziom dochodu narodowego. Zgodnie z prawem Okuna - wzrost zatrudnienia w gospodarce narodowej o 1% powoduje przyrost PKB o 2-2,5 %". Sięgam do podręcznika ekonomii Davida Begg´a i znajduję prawo Okuna w następującym brzmieniu: „zmniejszenie bezrobocia o 4 punkty procentowe może wymagać wzrostu realnego PKB o więcej niż 10% „[1]. To sformułowanie stwierdza, że „jeżeli tempo wzrostu PKB osiągnie poziom wyższy niż 2,5%, to jest możliwe, że  stopa bezrobocia obniży się o 1%". Logika formalna stanowi, że odwracanie implikacji nie jest prawdą. A zatem fałszywe jest zdanie, że „wzrost zatrudnienia w gospodarce narodowej o 1% powoduje przyrost PKB o 2-2,5 %". Z przywołanego przez C. Mecha „prawa Okuna" wynika jednoznacznie, że obiecywany przez PIS spadek stopy bezrobocia do poziomu 10% - wymagałby tempa wzrostu PKB na poziomie wyższym niż 20% rocznie. Fikcja. Fałszywe odwołanie się do „prawa Okuna" ujawnia jednego z uczestników zespołu pana Cezarego Mecha - jest to docent Ryszard Bugaj. R. Bugajowi już dawno cynizm polityczny odebrał zdolność pojmowania gospodarki.

Stefan Małecki-Tepicht

Od Redakcji:
Artykuł dr Małeckiego-Tepichta odrzucił dziennik „Rzeczpospolita".



[1] David Begg, Stanley Fischer, Rudiger Dornbusch, Ekonomia, t.2.PWE, Warszawa 1995, s.241-242