Andrzej Zybertowicz

Dla osób nazywających siebie obozem patriotycznym miało miejsce niedawno wydarzenie niezwykle ważne. Wydawnictwo Słowa i Myśli wydało nową książkę prof. Andrzeja Zybertowicza pt. „III RP. Kulisy systemu”. Jest to wywiad-rzeka, którego profesor udzielił dziennikarce Joannie Lichockiej.


Jej promocja miała miejsce 19 września w warszawskim Empiku, miejscu zwykle pełnym lemingów. Na scenie, obok autorów, prowadzący Piotr Zaremba, zaproszeni goście prof. Krzysztof Jasiecki i dr Andrzej Zybała. Za nimi: okładka książki (symboliczny most, którego druga strona niknie we mgle) i hasło „Ujawniamy układy”. Na widowni około sto osób, w tym mnóstwo znakomitych znakomitości (jeśli wierzyć słowom Piotra Zaremby, który przecież nie musiał się przedstawiać, wszak często pojawia się w TVN24), a także goście specjalni: były premier Jarosław Kaczyński i przyszły premier Piotr Gliński. W tle lemingi przemykające między regałami z płytami Portishead czy Diablo III.


Z przemówienia Piotra Zaremby można się było dowiedzieć, że doznał on iluminacji po przeczytaniu „W uścisku tajnych służb” prof. Zybertowicza. W zetknięciu z „bezlitosną perswazją badacza” zrozumiał, że za fasadą rzeczywistości coś jest, a to co pokazuje telewizja to nie jest prawdziwy świat.


Podobnego olśnienia doznał wcześniej sam profesor. Pewnego dnia 1992 roku, po wielu godzinach czytania poważnych filozoficznych książek, włączył telewizor, w którym właśnie przemawiał odwoływany premier Olszewski.

Nie był to ten sam premier, o którym profesor czytywał w Gazecie Wyborczej.


Jedna z głównych tez wysnutych przez profesora Zybertowicza dotyczy pojęcia „wielopoziomowego klientelizmu”. Ma on nas oblepiać jak maź, zawsze i wszędzie. Od poziomu międzyludzkiego do międzyplanetarnego. Obok „wielopoziomowego klientelizmu” za kulisami systemu III RP siedzą „antyrozwojowe grupy interesów”, „pułapki społeczne” i „zinstytucjonalizowana nieodpowiedzialność”.


Oboje autorzy ponoć spierali się też o możliwość porozumienia z lemingami. Skoro zieją nienawiścią to czy należy z nimi walczyć czy też do nich mówić? A może wystarczy dawać świadectwo, jak wtedy, kiedy siedzącym w kawiarniach na Nowym Świecie lemingom „opadły kopary” (cytując Joannę Lichocką) na widok nieziejącego marszu w obronie wolności mediów Tadeusza Rydzyka?


Zaproszeni goście zaś wdali się z autorem w dyskusję:

- Czy przypadkiem swoją książką nie przykłada się do pogłębienia podziałów społecznych? (Nie, bo powszechna zgoda i tak jest niemożliwa, a tak w ogóle to pogłębianiem podziałów zajmują się „antyrozwojowe grupy interesów”, które od rana do nocy jątrzą i budują swoją pozycję na nienawiści).

- Czy autor nie powinien umieścić swoich rozważań w szerszym kontekście, podawać źródeł, odnieść się do istniejących badań? (Nie, bo zajęłoby mu to za dużo czasu, a wartość poznawcza takiej książki byłaby taka sama. Poza tym przeczytałoby ją mało osób).

- Czy nie powinien wziąć pod uwagę szerszych uwarunkowań społecznych i historycznych? (Wziął bardzo szerokie, a jeśli ktoś ma wątpliwości to znaczy, że książki nie przeczytał dość uważnie).


Najważniejsze jednak i wciąż powracające w dyskusji pytanie dotyczyło Zmiany, będącej jak wiadomo naczelnym celem polskich konserwatystów. Czy wystarczy, że politycy uchwalą zmianę, a ona nastąpi? Według Zybertowicza owszem, bo mogą spowodować „wstrząs instytucjonalny”. Dzięki takiemu wstrząsowi, który wstrząsnął dziewiętnastowieczną Szwecją, dziś nie ma w tym kraju korupcji. Do jego wywołania starczy „wola polityczna”, której - jak wiadomo - nie ma. Według słów prezesa Kaczyńskiego koniecznym warunkiem, by Zmiana zaszła jest powołanie Centralnego Ośrodka Dyspozycji Władzy, co już dwa razy w naszej historii miało miejsce (za jego rządów i za rządów Jana Olszewskiego). Nade wszystko jednak, Zmiany wg Zybertowicza może dokonać wyłącznie polityk zakorzeniony w tradycji swojego narodu. Niestety Oni (ci co jątrzą) nie chcą Zmian, nie mają z nami wspólnego interesu (którym jest dobro państwa) i reprezentują opcję kosmopolityczną.


Nie przeczytałem „III RP. Kulisy systemu” i po takiej promocji raczej nie wydam 39.90 na nową pozycję wydawnictwa Słowa i Myśli.


Franciszek Rachtan