Po wtorkowych opadach w Warszawie rozszaleli się nie tylko kibice, pluskający się na boisku Stadionu Narodowego. Popłynęli publicyści, wydawcy dzienników telewizyjnych, a nade wszystko – politycy, którym wszystko kojarzy się z …

I prawie każdy zażądał ujawnienia winnego, tu i teraz, a jeśli w poniedziałek – to dlaczego tak późno? Moja ulubiona prokurator Eliza Olczyk (Superstacja) kategorycznie domagała się odpowiedzi – kto zawinił, że dach pozostał otwarty.

 

Media nie pozostawiły suchej nitki na wszystkich, którzy choć śladowy związek mieli z dachem, stadionem i piłką nożną. Któryś z klubów parlamentarnych wnioskuje nawet o pilne zwołanie stosownej komisji sejmowej. A wszyscy oni znają się na strukturze murawy, mechanizmie otwierania i zamykania dachu stadionu oraz relacjach między ministerstwem, zarządcą stadionu, związkiem piłkarskim i delegatem światowych władz piłki nożnej.

 

Liczę na rychłe doniesienie - przez posła Mularczyka, jeśli zdąży przed posłem Błaszczakiem - do prokuratury, która będzie musiała wyjaśnić, czy podejrzenie popełnienia przestępstwa jest usprawiedliwione.

 

Jednak wszystkich przebił rzecznik SLD towarzysz Dariusz Joński, który – mówiąc o minister sportu Joannie Musze zaproponował jej, by – ponieważ plotka głosi, że jest ona w ciąży – oddaliła się tę ciążę hodować, a potem opiekować się dzieckiem.

 

Wdzięk chama podziałał na osobę, trzymającą mikrofon, bo ta (chyba dziennikarka?) nawet nie zauważyła, że Joński mówi słowa, których może nie powstydziłby się naczelny macho w tej partii, ale których przyzwoity facet wstydziłby się do końca życia.

Dziwna to partia, która walczy o równe prawa dla kobiet, ale gdy przychodzi do rywalizacji w polityce, odsyła babę na miejsce. Do pieluch i garów. Choć może się mylę, skoro rzecznikiem SLD może być, za przeproszeniem, Joński.

 

Piotr Rachtan

Komentarze

kibic | 2012-10-19 11:20

A czy zna Pan powiedzonko: Jakie spoleczeństwo to i tacy parlamentarzyści?( o dziennikarzach nie wspomnę)...