Kiedy pisałem w rocznicę wyborów czerwcowych, że oto nasila się zjawisko zawłaszczania historii i jej zakłamywanie oraz że wkrótce dowiemy się, że płot Stoczni imienia Lenina przeskoczył nie Lech Wałęsa, ale zupełnie inny  Lech, kiedyś też z wąsami, nie spodziewałem się, że ta chwila nastąpi już w sierpniu.
"O prawdzie historycznej i prawdziwych dla historii zasługach" - tak, tak - był to, niestety, felieton profetyczny, a nie prześmiewczy.
Usłyszeliśmy dziś, 31 sierpnia buczący na Bogdana Borusewicza, jednego z najważniejszych wtedy bohaterów, tłum wyznawców Lecha K. i protekcjonalne stwierdzenie prezydenta, że BB miał jednak jakieś zasługi. Prezydent wspomniał też, że Porozumienie Gdańskie "podpisano" - tylko kto wtedy trzymał długopis, ten śmieszny, z papieżem? W obronie Borusewicza wystapił inny prezydent, prezydent Gdańska - on miał odwagę stawić czoło tłumowi dyszącemu nienawiścią. Lech K. odczuwał chyba zbyt silnie mściwą satysfakcję, żeby pomyśleć o czymś więcej, niż słowa "cicho, cicho, on też miał zasługi". To "też" i protekcjonalnie zabrzmiało, i pogardliwie.
Zdaniem Lecha Kaczyńskiego o wiele ważniejszy od tego w 1980 roku był strajk w 1988. Nie wiem wprawdzie, czemu - może dlatego, że obaj Bracia wyleźli właśnie zza szafy, a może dlatego, że znów mozna było pominąć rolę przewodniczącego "Solidarności" Lecha Wałęsy.
Zakłamywanie historii ma jeden cel i jedną funkcję. Celem jest wymazanie faktów, niewygodnych dla aktualnej polityki Braci. Wiemy, o co chodzi, szczegóły nie mają znaczenia.
Ciekawszza jest funkcja terapeutyczna: zakłamana wersja opowieści o historii, w której podmiot liryczny odgrywa rolę jakiegoś Batmana albo Supermena poprawia samopoczucie, od kilkudziesięciu lat zepsute przez odrzucenie przez Salon. To zjawisko odcisnęło swoje piętno nie tylko na polityce historycznej Braci, ale także - i to już nie jest kabaret, tylko wywoływanie śmiertelnego niebezpieczeństwa z lasu - na polityce zagranicznej. Prezydent już dawno przestał marzyć o akcptacji Salonu, Warszawki. Odrzucił go też Salon Europa, po którym porusza się jak po obcym domu. Dlatego wolał założyć własny salon, z prezydentami Litwy, Gruzji i innych państw; wśród nich czuje się prawdziwym przywódcą. Leczy kompleksy krajowe sukcesami na skraju Europy. Ze skutkami, o których lepiej nie mysleć...
Wracając na chwilę do Gdańska - tu też prezydent Kaczyński zafundował nam autoterapię, kosztem - niestety - prawdy historycznej i za cenę coraz głębdszego podziału społeczeństwa. Mam nadzieję, że zapłaci za to on sam oraz jego brat.I że manipulacje prawdą historyczną okaże się równie nieskuteczna, jak cała retporyka wojny wewnętrznej i zewnętrznej. Tej, którą słyszelismy w Tbilisi i pod bramą Stoczni Gdańskiej, w tym roku i w zeszłym, z usta samego prezydenta i z ust jego brata - bliźniaka.
Piotr Rachtan