W słynnym buduarku w Pałacu Namiestnikowskim, zebrały się  przerażone miernoty. „Żeberko w niebezpieczeństwie!" - zawołał na alarm Lechosław Gąsior. „Moje przyboczne Żeberko do pudła?" - pisnął nieśmiało Roch Prezydent. Miernoty zbiły się w ciasną kupkę, niczym do obrony okrężnej, jak piechota Wellingtona pod Waterloo, i wystawiły na zewnątrz ostrza pilniczków do paznokci. „Brońmy się" - pisnęły z przerażeniem te na zewnątrz. „Nie damy się!" - krzyknęły śmielej te w środku...
Tak by zapewne opisała sytuację Klara Veritas. Ale dosyć żartów. Prokuratura chce postawić zarzuty Zbigniewowi Ziobrze, a ten postanowił bronić swego immunitetu niczym nieomylności szefa. Posłowie PiS urządzili karczemną awanturę paraliżując obrady Komisji Regulaminowej Sejmu. Zapewne analogiczną urządzą na sali Sejmowej. Kolejną awanturę posłowie PiS: Jacek Kurski, Arkadiusz Mularczyk i Zbigniew Ziobro urządzili na posiedzeniu Rady Miasta Sopotu.

Te dwie awantury ciekawie wyglądają, gdy się je zestawi. W pierwszej chodzi o to, by Zbigniew Ziobro nie stanął przed sądem, choć twierdzi, że jest niewinny, a argumenty prokuratury nie są specjalnie mocne. Nawet, gdyby sąd go skazał (co nie jest pewne), to raczej na symboliczny wyrok w zawieszeniu. Powodu do strachu więc właściwie nie ma. W drugiej awanturze chodzi o to, by prezydent Sopotu z PO, wobec którego zarzuty też są mocno wątpliwe i dyskusyjne, został ukarany natychmiast i to bez sądu.

Doskonale tu widać podwójną miarę przykładaną do prawa przez PiS. Przypomina mi to chińską (komunistyczną) definicję „dyktatury ludowej demokracji" - demokracja jest wśród ludu, który stosuje dyktaturę wobec swych wrogów (oczywiście „ludem" jest elita władzy). Prawo do obrony, nawet bez sądu, dotyczy PiS-u, a kara natychmiastowa i surowa dotyczy jego wrogów. Politycy PiS, według nich, są i mają być zawsze, całkowicie bezkarni. Nie wolno ich nawet stawiać przed sądem, nawet gdyby mieli być uniewinnieni. Tymczasem ich polityczni przeciwnicy powinni być skazywani natychmiast, bez postępowania dowodowego. Są winni z definicji i sąd jest tu zbędny.

Zamiast zasady domniemania niewinności PiS proponuje dwie zasady:

  1. zasada gwarantowanej niewinności z definicji (dotyczy członków PiS);
  2. zasada pewności winy (dotyczy pozostałych).
I jeszcze jedno. Wedle prawa karnego, istnieją czyny niekaralne i czyny karalne niezależnie od osoby sprawcy. Politycy PiS rozumieją to inaczej: istneją osoby niekaralne i osoby karalne niezależnie od czynu.

Jan Wolny