PiS obraził się na TVN i TVN-24. Partia Jarosława Kaczyńskiego wyraźnie nie toleruje żadnych mediów niezależnych od siebie. Trzy kwartały po wyborach PiS nadal kontroluje około 70 procent polskiego rynku mediów. Sprzyjają mu nie tylko media publiczne i państwowa „Rzeczpospolita" (zupełnie nie rozumiem, dlaczego posiadający znaczny pakiet akcji Skarb Państwa nadal się na to godzi), ale i spora część mediów kościelnych (zwłaszcza „Radio Maryja", telewizja „Trwam" i Nasz Dziennik"). Wspierają PiS także niektóre media prywatne („Wprost", „Gazeta Polska", „Fakt"). Jeszcze przed wyborami, za pomocą szantażu, PiS zneutralizował „Polsat". Ale ten raj wkrótce się skończy, stąd panika.
Będąc głównym graczem na polskim rynku mediów i zatruwając swoim propagandowym kłamstwem uszy i oczy większości Polaków, Jarosław Kaczyński paradoksalnie krzyczy, że polskie media są „w obcych rękach", bo ok. 3 procent rynku posiada kapitał zagraniczny (ani jednej stacji telewizyjnej, jedną radiową i 3 gazety o istotnym nakładzie). Ten pan chyba uważa za „obce" własne ręce. Jarosław Kaczyński twierdzi, że TVN jest „nieobiektywny". Rzecz w tym, co Kaczyński uważa za obiektywizm. Obiektywizm to według niego takie dziennikarstwo, które polega na bezkrytycznym wychwalaniu jego partii i jego brata. Jak każdy głęboko zakompleksiony i niedouczony człowiek, nie toleruje on żadnej krytyki. Może należałoby napisać słowniczek do pojęć Jarosława Kaczyńskiego? Na przykład: demokracja - dyktatura J. Kaczyńskiego; praworządność - ręczne sterowanie sądami przez Zbigniewa Ziobrę; wolne media - te w których zarządach zasiadają komisarze PiS; itd....

Ostatnio często przebywam na terenach wiejskich. Są tam odbierane niemal wyłącznie kanały telewizji publicznej i czasami „Polsat". Z ekranów TVP nadal leje się tendencyjna propaganda pro PiS-owska. Dla człowieka normalnego na umyśle, tego się nie da oglądać, ale miejscowi nie mają wyboru. Prawie nikt tam nie ma anteny satelitarnej a kablówka nie istnieje. Dlatego zmiana ustawy medialnej powinna być obecnie absolutnym priorytetem politycznym. Trzeba wreszcie zlikwidować zawłaszczanie mediów publicznych przez jedna partię.

A na razie proponuję, by PiS obraził się na wszystkie media, zaś do dziennikarzy apeluję, by tego bojkotu przestrzegali. Nie transmitujcie ich konferencji prasowych, ziobrotoków, oświadczeń, wystąpień sejmowych, skoro sobie tego nie życzą. Nie po to płacę podatki, abonament za satelitę i kablówkę, bym musiał nadal oglądać zionącą jadem nienawiści twarz Prezesa, okularki Ziobry, trzy podbródki Urbańskiego i Semki, tłuste włosy (i nie tylko) Kamińskiego. Ja tego oglądać nie chcę, choćby ze względów estetycznych. Wolno mi.

Jan Wolny

PS. Najlepiej, by PiS obciął także etaty dla wPiSywaczy internetowych, takich ja Antek Emigrant.