Exposé Donalda Tuska trwało długo, blisko 3 godziny. Premier w pierwszej części przedstawił to, co miało zmienić klimat debaty publicznej – poświęcił ją zaufaniu, jako głównemu spoiwu społecznemu, którego w ostatnich latach tak brakowało.

Pozbawione napastliwych zaczepek, spokojne w formie, zdecydowanie zbyt długie, stanowiło całościowy program reform społecznych o gospodarczych, których podejmuje się koalicja PO – PSL

W sferze gospodarczej prócz ułatwień dla biznesu zwraca uwagę plan oszczędności w wydatkach budżetowych. Tusk chce, by w ciągu 3 – 4 lat budżet stał się zrównoważony. Ważne było potwierdzenie roli rolnictwa, które – zdaniem premiera – powinno być dostrzegane przez polityków, bowiem stanowi ważny fragment gospodarczy, zaś mieszkańcy wsi to w

W sferze społecznej wyraźny był zwrot w kierunku prowadzenia dialogu społecznego, choć wyraźniej wyartykułował to przemawiający później Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO. Tusk natomiast akcentował konieczność rozwoju sektora pozarządowego, tak zaniedbanego w okresie rządów PiS , który nie ufał instytucjom niezależnym od władzy. Zwracała uwagę zapowiedź decentralizacji państwa – samorządy terytorialne otrzymały gwarancję większej samodzielności. Władza wojewodów ma zostać okrojona a część kompetencji przeniesiona do urzędów marszałkowskich.

Spokojne w tonie, rzeczowe i pełne szczegółowych celów i planów wystąpienie premiera ostro skomentował jego rywal, prezes PiS Jarosław Kaczyński, który atakował Platformę i premiera tak, jakby kampania wyborcza była właśnie na półmetku. Jarosław Kaczyński wciąż źle czuje się w roli opozycjonisty, choć tak właśnie przeżył większą część swojego dorosłego życia. Wydaje się, że wciąż nie może pogodzić się z porażką. I że Tusk sprawił mu poważny kłopot – premier zawarł w exposé tyle równie ważnych celów, w zasadzie nie poddając ich hierarchicznemu uporządkowaniu, tak że Kaczyński nie bardzo na początku wiedział, do czego się przyczepić. Dopiero na późniejszej konferencji prasowej zarzucił Tuskowi użycie w programie rządu kwestii podjętych już jakoby przez PiS i celów podobno realizowanych przez rząd koalicji PiS, Samoobrony i LPR (tak, tak – były w Sejmie takie partie)

Podobnie zachowywał się Wojciech Olejniczak, który nawoływał Platformę Obywatelską, by przyłączyła się do inicjatyw politycznych i legislacyjnych LiD-u.

Dziś – w sobotę 24 listopada – rząd Donalda Tuska otrzymuje wotum zaufania od Sejmu i legitymację do sprawowania władzy. Sadząc po tonie determinacji - żadna przeszkoda nie zatrzyma nowego premiera, nawet jeśli ustawi ją prezydent. Który czmychnął do Gruzji, by mieć pretekst do nieobecności. Ale to już jest jego sprawa, Polacy pewnie zauważą, że proponowania przez Tuska zgoda nie uzyskuje aprobaty jego rywali. I wyborcy mogą sobie przypomnieć za jakiś czas, że fredrowskie „zgoda, zgoda, a Bóg wtedy rękę poda” nie stało się faktem z powodu fochów i tupania nóżką przez dwóch braci – wisusów.

Piotr Rachtan

Komentarze

erjan | 2007-11-27 22:29

Jak towarzysz Wiesław palnął taką zwięzłą, trzygodzinną mówkę, to wszyscy się cieszyli (że nie chrzanił dłużej). Nie bierzmy jednak przykładu z łysego klasyka - on nie musiał potem rozliczyć się z tego co powiedział. Prośba na przyszłość - mniej gadać na antenie. I w ogóle, mniej gadać.