Z informacji Kancelarii Prezydenta dowiadujemy się, że Prezydent (Lech Kaczyński) poszukuje kobiet, którym przymusowo odebrano dzieci. - Ich losy to żywa historia Polski, której jeszcze nikt nie opisał..."
W dzisiejszej sytuacji, kiedy Polska jest na samym końcu europejskiej stawki państw tworzących Unię pojawia się kolejna inicjatywa - grzebania w przeszłości; kolejne odwoływanie się do uczuć osób, które doznały krzywdy od ówczesnego systemu sprzed ponad pół wieku.  

Jak dotąd, ponad wszelką wątpliwość, z rozliczeniami w tym kraju każda władza  ma problem. Lustracja do poprawki! Dekomunizacja - Nie(!), albowiem w obecnym rządzie zasiada spora liczba gatunkowo ważnych komuchów, którzy - co wynikało z deklaracji programowej PiS - mieli zostać odsunięci od życia publicznego. Najwyraźniej mamy do czynienia ze statusem równych i równiejszych. PiS przygarnął te „sieroty" socjalizmu PRL-u uznając tym samym,  że prawo jest prawem silniejszego i potwierdza starą maksymę, która głosi: każda władza korumpuje, władza absolutna korumpuje absolutnie(sic).   

Do kogo zatem jest skierowana obecna inicjatywa prezydencka, skoro Prezydent nosi się z zamiarem „oddawania sprawiedliwości i hołdu ofiarom czasów PRL, a także dotąd nie uhonorowanym lub zapomnianym bohaterom stanu wojennego i opozycji demokratycznej."

Spoglądając na poczynania Lecha Kaczyńskiego i na skład (osobowy) rządu brata prezydenta, obecna inicjatywa zdaje się być grą pozorów. Ta gra pozorów jest o tyle niebezpieczna co nieuczciwa w stosunku do większości obywateli w tym kraju, którym grzebanie w kolejnych sklejonych przez ludzi wiadomego autoramentu szafach zda się niczym psu na budę. Pomijając hipokryzję, jaka i tej inicjatywie towarzyszy, kolejna inicjatywa tylko zdaje się potwierdzać opinię  

francuskiego „Le Monde" (04-04-2007) „Polska jest latarnią konserwatyzmu". W domyśle  możemy doprecyzować - zacofania. Im dalej władza sięga wstecz z pomysłami na rozliczenia, tym dalej odsuwa Polskę od cywilizowanej Europy.

Nie wiem jak bardzo trzeba naciągnąć moherowy beret, aby tego co się wyprawia udawać,  że się nie widzi: nie wiem jak mocno trzeb podkręcić radio (...), aby tego, co się dzieje nie słyszeć...

Najwyraźniej Prezydent zleci (lub już zlecił) napisanie historii, której nikt dotąd jeszcze nie napisał, nie oglądając się na to jak nas (Polskę) widzą i co o nas piszą.

Marek Olżyński