Niemal każdy dzień przynosi nowe „rewelacje" na temat pokolenia „Solidarności" i oporu wobec komuny w ogóle. Nagle okazuje się, że agentem miał być Zbigniew Herbert, później za pomocą mitycznego agenta „Delegata" rzucono pomówienie na niemal całą Komisję Krajową pierwszej „Solidarności" (a przy okazji na prymasa Wyszyńskiego i połowę kościoła), później ukazał się artykuł w Dzienniku o tym, że niemal całe podziemie lat 80-tych to była jedna orgia, małżeńska zdrada i balanga, teraz „ujawniono" (to znaczy sfałszowano) kwity na Jacka Kuronia. Wczaśniej jeden z młodych wilczków PiS-u łże, że Balcerowicz brał łapówki. Co jest grane?
Grane jest to samo, co w marcu 1968 roku. Tak samo jak wówczas, tak i teraz, jest nowe pokolenie działaczy politycznych, które ma ogromne parcie na posady, zaszczyty, chwałę i legendę. To całe pokolenie Zawiszy, Gosiewskich, Cymańskich, Bielanów, awansowanych skinów z LPR-u, cała grupa działaczy PZPR i Grunwaldu dziś przemianowana na Samoobronę, tacy ludzie mają ogromną potrzebę obalenia legendy „Solidarności", KOR-u, podziemia. Bez tego nie mogą zbudować legendy własnej. A najlepszą metodą obalania autorytetów jest oblewanie ich szambem.

Herbert nie był agentem, Balcerowicz nie był łapówkarzem, agent „Delegat" wątpliwe czy w ogóle istniał, podziemie nie zajmowało się balangami tylko ciężko pracowało ryzykując wolnością, zdrowiem i życiem, Kuroń nie współpracował z SB, tylko z nią walczył.

Przejrzałem te „kwity" na Kuronia i twierdzę, że są fałszywe. Jakim cudem w 1985 roku w dokumencie SB pojawia się „Gazeta Wyborcza", która powstała 4 lata później? Jak to się dzieje, że SB-ek pisze o Michniku „redaktor" o wiele wcześniej, niż on redaktorem został? Jakim cudem w tekstach z lat osiemdziesiątych pojawiają się zwroty języka, który wszedł do użycia 10 lat później? Tych kwitów nie odnaleziono po latach. Je po latach wyprodukowano. Nie wiem, kto to zrobił. Wiem tylko, że łajdak, a historyk, który tego fałszerstwa nie widzi, to d... nie historyk.

Szanowni koledzy z dawnego podziemia. Może jesteśmy już starzy, ale zaprawieni w bojach. Trzeba się zebrać do kupy i to całe towarzystwo tak pogonić, aby buty pogubiło. Czym szybciej, tym lepiej.

Krzysztof Łoziński

Komentarze

mifin | 2006-09-01 21:17

To towarzystwo zawzięcie piłuje gałąź, na której siedzi. I dobrze, jak ktrórej nocy posłyszymy głośny huk, to będzie oznaczało, że gałąź nie wytrzymała. A ten dźwięk lawiny toczących sie puszek po piwie, to turlajace sie po asfalcie narządy tych upadłych gejzerów intelektu, które medycy zwą mózgiem. Jeszcze chyba nie wymyślono synonimu dla tych urządzeń peryferyjnych obecnych "ciecieronów"