Obserwując dzisiejsze (11 stycznia) wydarzenia w sejmie, trudno oprzeć się wrażeniu, że PiS chce doprowadzić do sytuacji, w której parlament nie przyjmie w konstytucyjnym terminie budżetu. W tej sytuacji prezydent będzie mógł w każdej chwili rozwiązać parlament, dodajmy, że w każdej dobrej dla PiS, i rozpisać nowe wybory.

Oczywiście bracia Kaczyńscy, mogą do rozwiązania parlamentu doprowadzić w każdej chwili, nawet jeżeli budżet zostanie przyjęty. Wystarczy, że premier złoży dymisję i ani parlament ani prezydent nie „zdołają" powołać nowego premiera. Tyle tylko, że wtedy, po pierwsze, wybory być muszą, po drugie, wina za doprowadzenie do wcześniejszych wyborów spadnie na PiS, co wyborcom nie musi się spodobać. Dużo bardziej komfortowa jest sytuacja braku budżetu. Wtedy, prezydent może w każdej chwili rozwiązać parlament, ale zrobić tego nie musi. Taka sytuacja będzie powodować, że słabe sondaże dla partii do tej pory wspierających rząd, mogą być skutecznie wykorzystywane do szantażu wcześniejszymi wyborami. W ten sposób rząd może spokojnie funkcjonować do następnego budżetu i spróbować ten manewr powtórzyć. W każdym dogodnym momencie, zawsze będzie można sprowokować awanturę w sejmie, choćby podobną do dzisiejszej i w obronie praworządności pan prezydent „rozpędzi całą tę hołotę". To się wyborcom nawet spodoba i zapewne przełoży na dodatkowe głosy.

Dlatego wcale bym się nie zdziwił gdyby parlament głosami opozycji, wbrew rządowi uchwalił tegoroczny budżet. Tymczasem PiS w dalszym ciągu prowadzi kampanię wyborczą, bo chce być zawsze gotów do wyborów, może nawet jesienią razem z wyborami samorządowymi. Dlatego dalej obiecuje i tańsze podręczniki i wcześniejsze wakacje a nawet znalazł pieniądze na „becikowe" dla wszystkich matek. Nawet lekarzy gotów jest „wziąć w kamasze", bo wyborcy muszą mieć opiekę lekarską. Tylko co to ma wspólnego z dobrym rządzeniem, co to ma wspólnego z IV Rzeczpospolitą? Szantaż nie jest przecież dobrą metodą rządzenia Tak naprawdę, trzy miesiące po wyborach, rząd i partia rządząca nie przedstawiły nawet kierunku w którym chcą iść, poza jednym, czytelnym: raz zdobytej władzy nie oddamy nigdy. To wydaje się być głównym mottem braci Kaczyńskich, żadna  IV Rzeczpospolita.

Janusz Krakowian

Komentarze

mifin | 2006-01-12 13:35

Z tym komfortem to bym raczej tak nie przesadzał. Właśnie dlatego, że dotąd nie ma jasnego kierunku działań, ten komfort lada moment zacznie się kurczyć. Już to przerabialiśmy niejednokrotnie. Społeczeństwo może sobie być takie, jakie jest, ale cierpliwość też ma ograniczoną, zupełnie przeciwnie, niż - wbrew pozorom - umiejętność myślenia, a co najmniej kierowania się instynktem samozachowawczym. Jak się kończą nazbyt długie bajki, mamy przykłady z ostatnich 15 lat.