sparzyć pokrzywy żeby nie parzyły

i sobie rękę lub się na kimś/ czymś


a znów zwierzęta parzą się

dla podtrzymania gatunku i dla przyjemności


zaparzyć herbatę, kawę

i melisę na uspokojenie i sen poetyczny


poparzenia trzeciego, drugiego i pierwszego stopnia

niszczące duszę i ciało przenikliwością głębi


nadto naparzają się faceci w bramie

a to samo da się zrobić z rumiankiem


są jeszcze : palec, język itd...

które też podobnego losu nie unikną


tyle zachodu z tym parzeniem

P.S.


Przyczynek do rozważań o różnicy pokoleń...

Jednej silnie przeintelektualizowanej dwudziestokilkulatce, z portalu o mocno kulturalnych aspiracjach, ta wyliczanka bardzo się nie spodobała. CUDOWNIE. Dodatkowo byłam przez Nią namawiana do zrobienia z tego ciekawszego wiersza i zapewniana, że przecież potrafię. SMUTNE....


Więc odparłam dziewczęciu tymi słowy:

Wyliczanka, szanto, Droga, wyliczanka. I tak dokładnie miało być. Bo dopiero z upływem lat dociera do człowieka, że niekiedy wyliczanek potrzebują nie tylko dzieci. Więc za sugestię, z której zresztą sama zdaję sobie sprawę, że umiem podjęty wątek wyeksploatować jakoby ciekawiej dziękuję, ale kategorycznie odmawiam skorzystania. To kwestia estetyki, optyki, wieku zapewne też.
Kilka razy, posłałam Wam, przez siebie, gwoli eksperymentu wytworzone, ewidentne gnioty. Miały najwięcej pozytywnych komentarzy i ocen. W tym także od "Opiekunów"...


O mojej skromności sądźcie, Kochani, co chcecie...


Ewa Karbowska