Wiosna, proszę Państwa. Wiosna. Dla mnie wiosna zaczęła się w tym roku 15 stycznia. Nie żebym wyjechała do jakiegoś egzotycznego kraju. Przylecialam tego dnia do Warszawy, a ta no, może prócz kilku restauracji, egzotycznego przecież nic nie ma. Ale... wiosna, to nie tylko kwitnące kwiaty, ten słodko - słoneczny zapach w powietrzu, czy budzące się że snu zwierzęta. To nasz stan emocjonalny. Wiosna (ech! rodzaj żeński!) jest nieco kapryśna, zmienna, no i zapowiada, że będzie się się działo. Wiec się dzieje! (zawodowo się dzieje, zawodowo!)
A dzieje, się z zodiakalnego powodu. Prowadzę, od czasu przylotu, ciekawe, lecz nie prowadzące do niczego dyskuje z pewnym moim znajomym (pracujemy nad wspólnym projektem), którego nazwać inaczej się nie da, jak „Pan Baran". Nie jest to obraźliwe stwierdzenie, bo nie moja przecież wina, iż Pan ów wpadł na pomysł urodzenia się w kwietniu!

Argument damsko-męski. Co ciekawe, Pan Baran zna, i kobiet i mężczyzn, podejście do spraw wielu i tak, pomiędzy kubkiem kawy a papierosem tłumaczy mi co ja, jako kobieta chcę od życia, jak myślę i dlaczego, ogólnie rzecz biorąc on wie lepiej niż ja! Na nic moje próby tłumaczenia, że to nie tak, że jest inaczej i że kobiety, które znam osobiście, naprawdę nie pasują do jego wyimaginowanego standardu. On wie lepiej.

A to wszystko przez jakieś badania (pewnie ze słynnego amerykańskiego uniwersytetu).

No wiec Pan Baran, uważa, że, jeżeli kobieta jest zainteresowana czy zaintrygowana mężczyzną, to w celu założenia z nim rodziny i posiadania potomstwa. Bo my, kobiety czujemy potrzebę taką. Dziki zew natury. To jest podświadome. Kobieta z interesującym ją mężczyzną nie potrafi tylko się zaprzyjaźnić, bo widzi go, oczami wyobraźni jako ojca swych dzieci i tak dalej. Ja mogę się z tym zgodzić, bo faktycznie nas fantazja ponosi, ale na pewno nie z każdym interesujacym mężczyzną! Nie o każdym myślimy i fantazjujemy w ten sposób! A nasze niewinno-zaczepne zdania są właśnie niewinno-zaczepne i bez podtekstu małżeństwa i dzieci!

Pan Baran, żyje w przeświadczeniu i ja naprawdę nie wiem, czy to dla niego jest zdrowe, że kobieta (znów ten dziki instynkt rozrodności), że kobieta nie patrzy na mężczyznę przez pryzmat pożądania, przygody, flirtu, czy zdrowej platonicznej znajomości. Ona zakłada z nim w swej wyobraźni rodzinę. Gdyby tak było, pewnie istniałyby i męskie haremy, prawda? Może to ja nic nie rozumiem i on naprawde wie lepiej, ale... jak koleżanka mówi o kimś „niezłe ciacho" (takie nowe określenie przystojniaka) to gwarantowac mogę, że nie rodzinę ma na myśli.

ŁO MATKO!

Kiedyś, gdy przez dni naście Pana Barana nie widziałam, spytałam czy za mną tęskni. Dla jasności: uczucie, jakie żywię, to czysta sympatia, bo będąc zaręczona serce oddałam innemu! A spytałam czy tęskni nieco żartując, i żart miał podloże kulinarne. Otóż tu w Warszawie nauczyłam się piec ciasta. W wieku lat 32, w sumie lepiej późno niż wcale. (Mam do sprzedania order „Mistrza Świata w Pieczeniu Zakalców", może ktoś z Państwa zlicytuje?). Rozpieszczałam więc Pana Barana piekąc mu raz w tygodniu ciasto, i jak spytałam czy tęskni, miałam na myśli bardziej moje wypieki (z piekarnika, nie na twarzy!). Jakoś tak mi się spytało, zupełnie nieświadomie poważnych konsekwecji w baraniej główce Pana Barana (z całym szacunkiem!).

Ponieważ bywam (rzadko, ale bywam) złośliwa, pomyślałam, że wytoczyć mogę MOJĄ teorię. Otóż Pan Baran jest o mnie zazdrosny. Skąd wiem? Proste! Jak tylko wieczorem jestem zajęta (a towarzyska że mnie dusza, wiec zdarza się często) pyta czy idę na kolację slużbową czy też prywatną (a niby jakie to ma znaczenie?!).

Zawsze pyta, jak spotkanko się udało (czysta ciekawość czy szuka informacji?!).

Jak przedstawia mi jakiegoś swojego kolegę z którym od razu wpadam w temat, pyta jak mi się kolega ów spodobał i na moje „świetny facet!" reaguje przypięciem łatki: „tak... wiesz... ale na rowerze jeżdzić nie potrafi...", „tak, wiesz... ale spotykał się kiedys jednocześnie i z matką i córką i jeszcze ich sąsiadką...", „tak wiesz...". No WIEM. Ty jesteś fajniejszy...

No, to by było na tyle.

Marianna Dembińska

PS1. Pewne sytuacje z powyższego tekstu zostały NIE zmienione :).

PS2. Panu Baranowi życzę udanych urodzin.

PS3. Wnoszę wniosek o zamknięcie warszawskiego oddziału BKSP (Biura Komplikacji Spraw Prostych).

DESER:

Kilka dni temu miałam niezwykle przyjemne spotkanie, z Panem Redaktorem Naczelnym PAP-owskiej Polonia dla Polonii. Na spotkanie przyszłam spóźniona 30 minut, zaistniała, że tak to określę seria niekorzystnych dla mnie sytuacji.

Chciałam sprostować, że co by Pan Naczelny nie myślal (pozdrawiam serdecznie) mimo mego wiosennego zakręcenia spóznienie me było NAPRAWDĘ czymś wyjątkowym. A to wszystko przez ciasto drozdzowe...