O kiczu w nauce, na marginesie książki M. Kopiasa i ks. G Poloka Osoba- cnota-wartość. Wybrane zagadnienia z etyki nauczyciela akademickiego. Katowice,2007.
Definicja encyklopedyczna kiczubrzmi następująco: „Kicz - lichy bezwartościowy obraz, utwór literacki, film". [1] Kicz jest to utwór nieraz technicznie dopracowany, lecz pozbawiony wartości intelektualnych, oparty na stereotypach myślowych i formalnych oraz uproszczeniach. Czy możemy mówić o „kiczu" na terenie nauki? Posługując się dwoma terminami wartościującymi kicz: lichy, bezwartościowy, postaram się scharakteryzować pracę naukową jako kicz. Uznaję za pracę naukową artykuł, lub publikację książkową, która napisana jest przez osobę legitymującą się stopniem naukowym, i która została wydana ze wszystkimi formalnymi wymaganiami warsztatu naukowego.

Strona formalna, a więc właściwy dla tego typu pisarstwa podział formalny pracy na części, obudowanie prezentowanego materiału licznymi przypisami i obszerną bibliografią ma w przypadku kiczu sprawiać wrażenie rzetelności autora i naukowości dzieła. Zabieg ten maskuje bezwartościowość samego tekstu i na pierwszy rzut oka pozycja taka wygląda imponująco. Zdemaskowanie bezwartościowości utworu następuje w trakcie jego poznawania, gdy próbujemy zmierzyć jego wartość. poznawczą. Bez względu bowiem na charakter pracy i cele, jakie sobie stawia autor, każda praca uznana za naukową musi w jakiś sposób wzbogacać dorobek z danej dziedziny wiedzy. Kicz tego nie czyni. Dla zobrazowania tego twierdzenia posłużę się podziałem  dzieł, czyli zdarzeń (do których zalicza się także dzieło naukowe) na dzieła permutacyjne, oraz dzieła (albo zdarzenia) perseweracyjne, jakiego dokonał Tadeusz Kotarbiński.  W Traktacie o dobrej robocie.

„.Pierwsze - to zmiany prowadzące od jakiegoś stadium początkowego danego obiektu pod danym względem do innego stadium końcowego tego obiektu, a dochodzą do skutku takie zmiany przez to, że się coś do danego obiektu dodaje, bądź przez to, że się ów dany obiekt przekształca, a wszystkie te możliwości mogą zachodzić razem; gdy drugie to wszystkie takie zdarzenia, iż podległy im obiekt znajduje się w końcu pod danym względem w takim samym stadium, w jakim się znajdował na początku. Przekręcam klucz i dzięki temu drzwi, które były otwarte, stały się zamknięte  - oto przykład czynu prostego, gdzie skutek jest dziełem permutacyjnym. A oto, dla antytezy, okazowe dzieło perseweracyjne: uderzona kula bilardowa rusza ze swojego miejsca, obija się parokrotnie o bandę, i zatrzymuje się w tym samym miejscu skąd ruszyła. Dziełem perseweracyjnym będzie podróż owej kuli.." [2]

Przenosząc tok myślenia o podróży kuli bilardowej wracającej do swego wyjściowego położenia na pracę myślową twórcy dzieła naukowego, powiemy, ze jeżeli efektem tej pracy jest zachowanie stanu wyjściowego, to znaczy, że jest to działanie perseweracyjne. Sama perseweracja jako trwanie, podtrzymywanie pewnego stanu, może być zjawiskiem neutralnym, bądź negatywnym, w zależności od tego, jakiego rodzaju jest to działanie. Natomiast niewątpliwie w pracy naukowej działanie perseweracyjne jedynie imitują i to tylko w sferze formy właściwe twórcze myślenie.

Celem prac naukowych nie zawsze jest stworzenie nowej teorii, czyli dokonanie wyraźnych zmian w danej dziedzinie wiedzy przez jej wzbogacenie, lub wprowadzenie na nowe tory. Większość prac ma charakter eksplikacyjny, czyli wyjaśniający, uzupełniający, bądź aplikacyjny, czyli przygotowujący do podjęcia następnych, bardziej twórczych działań, Ich pierwotna wartość tkwi , jak by to powiedział Tadeusz Kotarbiński w impulsie, który jest przyczyną podjęcia działania.

W dziedzinie twórczości naukowej tym impulsem zawsze powinna być chęć wzbogacenia istniejącego stanu rzeczy, poprzez krytyczną analizę. Jeżeli nie otrzymujemy dzieła w jakikolwiek sposób wzbogacającego problem, który jest przedmiotem pracy, to mamy do czynienia z kiczem.

Tadeusz Kotarbiński dokonał podziału dzieł z uwagi na „pozytywny lub negatywny charakter końcowego fragmentu zdarzenia w zestawieniu z jego fragmentem początkowym." Według tego podziału „dzieła bywają konstrukcyjne lub destruktywne, zachowawcze lub zapobiegawcze. Pierwszy z tych podziałów przebiega w obrębie dzieł permutacyjnych, drugi w obrębie dzieł perseweracyjnych. Konstrukcyjne jest dzieło z danej chwili zawsze i tylko wtedy, jeżeli polega na wyposażeniu określonego przedmiotu w cechę, której on na początki tej chwili nie posiadał. Tak więc każde działanie naukowe, które wyposaża istniejący stan badań choćby w minimalnym stopniu o jakąś cechę nową, jakieś wyjaśnienie, pogłębienie, czy naświetlenie problemu z innej perspektywy jest działaniem konstrukcyjnym.

Inaczej jest z podręcznikami i pracami popularno - naukowymi. Tutaj impuls autora jest inny. Jest nim wyłożenie w przystępnej formie trudnych i ważkich problemów z danej dziedziny wiedzy tak, ażeby nieprzygotowany merytorycznie czytelnik zdobył kwantum wiedzy, która zachowa głębię merytoryczną. Wbrew pozorom literatura podręcznikowa i popularno-naukowa wymaga bardzo dobrej znajomości przedmiotu, gdyż jej zadaniem jest wydobycie tego, co najbardziej istotne, bez spłycania i trywializowania problemu. Wracając do Traktatu o dobrej robocie Tadeusza Kotarbińskiego, możemy stwierdzić, że jeżeli praca pisana przez specjalistę z danej dziedziny przedstawia problem w sposób uproszczony tak, że zamiast wyjaśniać zaciemnia i wprowadza w błąd, gdyż nie dociera do istoty problemu, wtedy mamy do czynienia z dziełem destrukcyjnym. Dzieło destrukcyjne według Kotarbińskiego, „polega na pozbawieniu danego przedmiotu takiej cechy, którą on na początku danej chwili dzieła posiadał"[3]W przypadku nauki, jest to stan dostępnej wiedzy, który służy do opracowania jej w popularnej formie. Jeżeli dzieło popularno- naukowe uszczupla ten stan, poprzez powierzchowne, i niejednokrotnie zamazujące istotę problemu przedstawienie, to jest to dzieło destrukcyjne.

Przykładem takiego dzieła jest książka wydana przez Wydawnictwo Akademii Ekonomicznej w Katowicach w 2007 roku, w ramach Prac Naukowych tej Uczelni, autorstwa Michała Kopiasa i Ks. Grzegorza Poloka pt. Osoba Cnota Wartość. Wybrane zagadnienia z etyki nauczyciela akademickiego,

Ksiązka, jak sam tytuł wskazuje jest adresowana do środowiska pracowników nauki, zarówno młodych jej adeptów jak i do doświadczonych dydaktyków i zasłużonych naukowców.

We Wstępie Autorzy wyrażają następującą myśl: "Niniejsze rozważania są próbą zabrania głosu w sprawach moralnie konstytutywnych dla środowiska akademickiego. (...) Brakuje jednak prac, które porządkowałyby dotychczasową wiedzę etyczną z tego zakresu a zwłaszcza prezentowałyby jej fundamenty. Niniejsza ksiązka stara się nieco wypełnić tę luką. Nie jest ona żadnym podręcznikiem, nie pretenduje także do miana podręcznika, choć z pewnością ku niemu zmierza. Jest raczej próbą zaprezentowania (i przypomnienia) pewnych fundamentalnych podstaw, które koniecznie trzeba wziąć pod uwagę w kreowaniu właściwych, czyli moralnych podstaw pośród różnorodnej działalności  naukowo dydaktycznej w szkolnictwie wyższym."

            Prezentowana ksiązka powinna być traktowana jako dalszy głos w dyskusji, która toczyła się od października 2003 roku w Szkole Głównej Handlowej w ramach ogólnopolskiego seminarium Dobre obyczaje w nauce.  Uwieńczeniem pięciu spotkań przedstawicieli różnych środowisk akademickich w ramach seminarium było przyjęcie dokumentu pt. Etos akademicki na ogólnopolskiej konferencji zorganizowanej w dniach 20-21 maja 2004 roku w Akademii Ekonomicznej w Krakowie, oraz wydanie materiałów z prac seminariów i konferencji Krakowskiej[4] Takie usytuowanie omawianej pozycji sugerują sami Autorzy, gdyż w ostatnim rozdziale pracy przedstawiają kodeksy etyczne uczelni, które były przedmiotem prac seminarium, a w Aneksie zamieszczony jest projekt Kodeksu dobrych praktyk w szkołach wyższych.

            Chciałbym odnieść kanon wartości przedstawionych w Akademickim Kodeksie Wartości, przyjętym przez Senat UJ (cytowany w całości w omawianej publikacji) do oceny tejże.

            Kodeks ten za podstawową wartość przyjmuję służbę prawdzie. W kodeksie czytamy: "Obowiązek wobec prawdy, to zarazem poszukiwanie nowych, wciąż lepszych rozwiązań, to promocja inwencji i autentycznej twórczości. Przeciwieństwem prawdy jest nie tylko jawny fałsz, ale wszelkie półprawdy, mniemania i zwykłe przesądy, drapujące się w szaty rzekomej pewności, a wyrażające ideologiczne założenia oraz koniunkturalne  oczekiwania, zgodne ze złożonym zamówienie spoza nauki. (...) Stała, odważna i uczciwa weryfikacja musi stać powyżej ambicji, mód, i rangi przyszłych sukcesów."

            Inną ważną wartością prezentową w Kodeksie jest zasada uczciwości. „Uczciwy naukowiec, nawet najwyższej rangi , umie określić - po sokratejsku -  granice swej wiedzy i niewiedzy, nie udając przed nikim nawet przed sobą, iż posiadł więcej mądrości, niż było to naprawdę możliwe, nadto chroniąc się przed pokusą formułowania sądów, opinii a nawet pseudoteorii na terenie problematyki, w której w ogóle nie jest specjalistą"

            I jeszcze jedna z ważnych wartości zamieszczonych w Kodeksie, to tolerancja. Tolerancja, to ważne wsłuchiwanie się w opinie innych, nawet w te przeciwstawne ogólnie obowiązującym,zwłaszcza naszym osobistym. (...) to także uznanie prymatu chłodnego rozumu nad emocjami i żądanie od całej wspólnoty akademickiej respektowania postawy racjonalnej i tolerancyjnej jako etycznie aprobowanej w nowoczesnym społeczeństwie, zwłaszcza w intelektualnych elitach."[5]

            Cechą omawianej pozycji jest arbitralność sądów. Ten sposób przedstawiania zagadnień sprzeczny jest ze wszystkimi trzema wartościami wymienionymi powyżej. I chociaż Autorzy piszą skromnie we Wstępie, że ich rozważania są próbą zabrania głosu w sprawach moralnie konstytutywnych dla środowiska akademickiego, to jednak właściwa pracy retoryka słowo próba zaprezentowania uzupełnia słowem w nawiasie (i przypomnienia) pewnych fundamentalnych postaw, które koniecznie trzeba wziąć pod uwagę w kreowaniu właściwych czyli moralnych postaw pośród różnorodnej działalności naukowo dydaktycznej w szkolnictwie wyższym"[6] Nie jest to już próba zabrania głosu w dyskusji, lecz przedstawienie pryncypiów w sposób bezdyskusyjny i koniecznie obowiązujący. Zastanawia więc pozycja, z jakiej Autorzy biorą udział w toczącej się dyskusji. Trzeba by było więc określić czy jest to praca badawcza, a wtedy podlega ona ostrej krytyce metodologicznej i merytorycznej; czy jest to zbiór prawd koniecznych do przyjęcia w kreowaniu właściwych, czyli moralnych postaw. Omawiana praca oscyluje między oboma biegunami, nie jest ani pozycją ściśle naukową, (nie rozszerza w żadnym aspekcie istniejącej wiedzy, nie jest więc konstrukcyjna), nie może też być podręcznikiem dla młodych adeptów nauki, gdyż nie spełnia kryteriów obiektywności i bezstronności, a ponadto w wielu przypadkach przez powierzchowne i nie pogłębione analizy zaciemnia i trywializuje problemy. Poniższe rozważania posłużą do uargumentowania tej oceny.

            Autorzy dotykają spraw niezwykle ważnych dla etosu naukowego w Polsce, i największy zarzut, jaki można im postawić to właśnie przykład łamania dobrych obyczajów w pracy naukowej: Łamania zasady prawdy, uczciwości i zasady tolerancji.

            Żenujący jest już sam Wstęp, w którym na czterech stronach dokonuje się wartościującej syntezy czasów współczesnych, nie popartej merytorycznymi argumentami z punktu widzenia szeroko rozumianych nauk społecznych, autorzy piszą jednym tchem o globalizacji, (globalnej „wiosce", którą porównują do „zaścianka"), rewolucji naukowo technicznej i informatycznej oraz zaniku etosu moralnego, we współczesnym społeczeństwie. A przecież na ten temat mamy bardzo wnikliwą i różnorodną literaturę, i wypowiadanie takich arbitralnych sądów sprzeczne jest z cytowaną powyżej zasadą uczciwości, która nakazuje chronić się przed  pokusą formułowania sądów, opinii a nawet pseudoteorii na terenie problematyki, w której w ogóle nie jest się specjalistą. 

            Rozdziale I. „Człowiek fundamentem pedagogiki - zarys stanowisk historycznych" jest w dużej swej części streszczeniem Wstępu z książki Wincentego Granata[7] (bez adnotacji, że jest to streszczenie). Układ prezentowanych odniesień do człowieka od Starego Testamentu do czasów Kanta w obu tekstach jest identyczny. Znamię destrukcji (w rozumieniu tego pojęcia tak jak wyżej) jest zawarte w pobieżnym streszczeniu, a przez to uproszczeniu i zaciemnieniu myśli autora Personalizmu chrześcijańskiego. Za Granatem autorzy omawianej publikacji z jednej strony sięgają do cytatów ze Starego Testamentu, doszukując się tam genezy pojęcia osoby, z drugiej strony wtapiają to pojęcie w naukę sofistów, w przypisie mamy sentencję Protagorasa: „Człowiek jest miarą wszystkich rzeczy, istniejących, że istnieją, i nieistniejących, ze nie istnieją", którą to sentencję Granat umieszcza w tekście.  Z jednej strony geneza człowieczeństwa jest boska, z drugiej, jak chcieli sofiści człowiek nie może wyjść w myśleniu o sobie poza samego siebie. Historyczna geneza pojęcia osoby prowadzona jest jednym tchem, powierzchownie, i właściwie niczemu nie służy, nie daje precyzyjnej wiedzy o kształtowaniu się tego ważnego pojęcia z jego niuansami i aksjologicznymi konsekwencjami. Teks natomiast wzbogacony jest wieloma odniesieniami do wielkich nazwisk i dzieł, dzięki czemu stwarza pozory naukowości i znacznej erudycji autorów. Zabieg ten jest działaniem imitującym właściwą pracę naukową, gdyż wiele z przywołanych dzieł i nazwisk nie spełnia żadnej roli funkcjonalnej wobec przedstawianych problemów, a ich myśli nie są twórczo rozwijane.

Podobne destrukcyjne działanie dotyczy pozostałych rozdziałów. Obficie cytowane fragmenty autorów różnych czasów i formacji, które zajmują całe strony, służyć mają uwiarygodnieniu własnych myśli autorów, które ograniczają się do moralnych pouczeń.

Działaniem destrukcyjnym jest sposób przedstawienia teorii cnót Arystotelesa i Tomasza z Akwinu. Należałoby się spodziewać, że etyki Arystotelesa i Tomasza posłużą autorom do refleksji nad ich współczesną recepcją. Tak zresztą etyka cnót Arystotelesa została wykorzystana przez Jenifer Jackson w książce Biznes i moralność[8]Niestety, nie ma tu twórczej recepcji myśli wybitnych filozofów, jest natomiast uproszczony wykład ich poglądów, co chwilami budzić może rozbawienie czytelników, jeżeli etykę cnót przedstawia się w jej trzynastowiecznej formie,  I tak:

"Cnota męstwa wobec zła zachowuje się w dwojaki sposób. W pierwszym przypadku chodzi o atak, którego człowiek dokonuje, mniemając, iż może pokonać zagrażające zło, w drugim zaś o wytrzymanie naporu zła będącego ponad siły. (...)

Warto przy tym pamiętać, że forma oporu jest trudniejszą postawą niż atak, albowiem:

Nacierający wydaje się być w pozycji silniejszego; wytrzymujący natarcie jest zatem w pozycji słabszego opierającego się silniejszemu, co zawsze jest trudniejsze.

Dla wytrzymującego niebezpieczeństwo jest zagrożeniem odczuwanym bezpośrednio, natomiast dla nacierającego wydaje się ono czymś dopiero możliwym. Trudniej zaś opierać się niebezpieczeństwu obecnemu niż możliwemu.

Wytrzymanie łączy się z długotrwałością, natomiast nacieranie przeciwnie, może być dokonane nagłym ruchem. Otóż więcej mozołu wymaga długo trwać bez zmian niż poruszać się ku czemuś trudnemu nagłymi posunięciami. (...)[9]

W podobnym stylu przywołują Autorzy cały zestaw cnót kardynalnych, z ich rozwinięciami, i tak np.:

A. Wstrzemięźliwość (łac. abstinentia) dotyczy jedzenia i picia. Jest to konieczność wyrzeczenia i sprowadza się do kontroli przyjemności płynącej z konsumpcji, zdarza się bowiem, że one „(...) są zdolne do oderwania człowieka od dobra moralnego" (w przypisie Zob. św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, t.22 , op. cit., II-II, 145, 1-2.). Jeżeli chodzi o korzystanie z napojów, wstrzemięźliwości towarzyszy zasada trzeźwości, jest ona w szczególności nastawiona na roztropne korzystanie z napojów alkoholowych. (...)

C. Czystość (łac. innocenta) - polega na panowaniu nad odruchami i pożądaniem płciowym, co należy rozumieć jako możliwość zaspokajania ich wyłącznie w sytuacjach moralnie dozwolonych. Umiarkowanie w tym kontekście wiąże się z podporządkowaniem rodzących się w człowieku popędów rozumowi. Z taką postawą wiążą się dwie inne cnoty: czystość - dotyczy samego aktu seksualnego, oraz niewinność - związana z tym, co pośrednio odnosi się do stosunków płciowych, np. dotknięcie, spojrzenie, słowa, myśli itp. (W przypisie zob. św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, t.22., op. cit., II-II, 151,4.)[10]

Aż dziw bierze, że Autorzy nie są w stanie wyrazić istoty cnót kardynalnych przedstawionych przez św. Tomasza w innej formie, i dostosować je do realiów współczesności. Np. .odwaga, jako cnota kardynalna, jest niewątpliwie niezbędna szczególnie pracownikowi naukowemu. w wyrażaniu swoich myśli; jeśli mówimy o „nacierającym" i „broniącym" to w nauce dotyczy to walki na argumenty, i wspólnej chęci dotarcia do prawdy (istota dyskusji naukowych na tym polega). Odwagę należałoby tu przeciwstawić postawom zachowawczym. Autorzy mieli tu szerokie pole bardzo istotnych problemów do zagospodarowania, Również trzeźwość w pracy i problem molestowania seksualnego jest istotnym zagadnieniem w etyce zawodu nauczyciela, ale sposób ich wyłożenia jest doprawdy groteskowy. Trudno wyrazić szkody, jakie autorzy wyrządzają myśli Tomasza z Akwinu, przybliżając jego naukę w tak anachroniczny sposób.

Pytanie czemu służą cytowane fragmenty Sumy teologicznej nie jest retoryczne.Jest pytaniem zasadniczym, dotyczący całości publikacji; czemu lub komu ona służy? Autorzy zwracają się przecież do środowiska naukowego, czyli elit intelektualnych.

Janusz Sowa


[1] Mały słownik języka polskiego, red. S. Skorupka, H. Anderska, Z. Lepkowska, PWN, 1969,
[2] T. Kotarbiński, Traktat o dobrej robocie, Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich, Wrocław Warszawa Kraków Gdańsk, 1973, s. 35.
[3] T. Kotarbiński, tamże, s.36.
[4] Dobre obyczaje w nauce, Materiały z ogólnopolskiej konferencji zorganizowanej w dniach 20-21 maja 2004 roku w Akademii Ekonomicznej w Katowicach,  red. K. Kloc, E Chmielewska, Warszawa, październik 2004.
[5] M. Kopias, ks. G. Polok: Osoba Cnota Wartość .Wybrane zagadnienia z etyki nauczania akademickiego, Katowice 2007, s.125-128.
[6] Ibid., s..9.
[7] W. Granat, Personalizm chrześcijański. Teologia osoby ludzkiej, Poznań 1985, s.15-47.
[8] J. Jackson, Biznes i moralność, PWN, 1999.
[9] M. Kopias, ks. G Polok, tamże, s.74.
[10] Tamże, s. 68.