Waleria Kostiugowa: trzynastego listopada Aleksandr Łukaszenka krytykował rząd za wyniki gospodarcze z dziewięciu miesięcy. Powiedział między innymi: „Wydaje mi się, że cały rząd – blok finansowy i siłowy – zaczyna obrastać szlamem. Nie chciałbym uciekać się do zasady rotacji kadr, ale powinniście zrozumieć, że waszym zadaniem jest nie tylko kreślić grafiki i pisać raporty, ale przykładać starań, żeby społeczeństwo zobaczyło rzeczywiste osiągnięcia w waszej działalności”.

Nie wiadomo, skąd tutaj funkcjonariusze bloku siłowego, jaki jest związek między pracą organów siłowych a stanem gospodarki?
Roman Jakowlewski: Możemy, oczywiście, tylko domniemywać, co miał na myśli Łukaszenka wspominając o bloku siłowym. Przy okazji, chciałbym przypomnieć, że Komitet Kontroli Państwowej należy do tak zwanego bloku siłowego. W KKP istnieją odpowiednie wydziały – departament monitoringu finansowego (wywiad) i departament śledztw finansowych (kontrwywiad). Tzn. KKP jest jedną z białoruskich służb specjalnych Można założyć, że te wymówki adresowane były do tej struktury bloku siłowego. Przy tym, należy przypomnieć, skandal, który wydarzył się latem, związany z konfliktem między KGB a Komitetem Kontroli Państwowej. Chodzi mi o znany incydent w Mohylewie. Otóż dotyczył on uczestnictwa (zgodnego z prawem, czy też nie – trudno osądzić) KKP i jego kadr kierowniczych w strukturach gospodarczych. Według niektórych danych w „Belneftechimie”.
Zatem nie jest wykluczone, że kiedy Łukaszenka mówił o „szlamie” miał na myśli nie tylko bezczynność, ale i korupcję. Poza tym, w minionym tygodniu byliśmy świadkami kilku niespodziewanie krzepiących oświadczeń naszych gospodarczych generałów, oświadczeń, które mogły zostać wywołane albo niedostatkiem informacji, albo świadomym jej ignorowaniem. I jeśli rząd buduje swoje plany na podstawie niewiarygodnych informacji, to też może wynikać z winy służb specjalnych. Mam na myśli oświadczenie ministra Korbuta, że według jego danych w rosyjskim budżecie na przyszły rok mogła zostać uwzględniona tak pożądanego u nas kredytu w wysokości półtora miliarda. Strona rosyjska, jak do tej pory, nie skomentowała tego oświadczenia. Przeciwnie, rzekłbym, że zachowuje złowrogie milczenie w kwestii kredytu rządowego dla białoruskich partnerów. Wiceminister przemysłu, Grinowicz, opowiadał, że Białoruś prowadzi rozmowy na temat produkcji silników wspólnie z amerykańską spółką „International”. Tymczasem, przedstawiciel Departamentu Stanu USA, David Kramer [wicedyrektor wydziału ds. europejskich i euroazjatyckich, rj] wygłosił oświadczenie, że Stany Zjednoczone mają zamiar w najbliższym czasie spotęgować dodatkowymi sankcjami nacisk na reżim Łukaszenki, który nadal narusza prawa człowieka i trzyma więźniów politycznych. I o ile wiadomo z kompetentnych źródeł, te sankcje są akurat wymierzone w  białoruskie przedsiębiorstwa z udziałem kapitału państwowego, ich eksport i finanse. 
W.K.: I jak wiadomo po sprawozdaniu rządowym dla prezydenta, Stany Zjednoczone uczyniły już pierwszy krok w tym kierunku – zamrożenie rachunku białoruskiego koncernu państwowego „Belneftechim” w Niemczech, na Ukrainie, na Łotwie, w Rosji i w Chinach, a także amerykańskiej spółki-córki „Belneftekhim USA”. Wszelkie środki filii znajdujących się pod jurysdykcją Stanów Zjednoczonych powinny zostać zamrożone, a obywatelom Stanów zakazano zawierać umowy, czy prowadzić interesy ze wskazanymi  oddziałami koncernu.
R. J.: Chciałbym przypomnieć, że po raz pierwszy w historii Stanów Zjednoczonych przyjęto ustawę dotyczącą Białorusi: „Akt o demokracji na Białorusi”. Nie jest to dokument jednorazowego zastosowania. Bush go podkręcił wnosząc poprawki. Właśnie w tych poprawkach przewidziane są sankcje wobec kont bankowych i operacji finansowych białoruskich instytucji zagranicznych i przedstawicielstw handlowych przedsiębiorstw z kapitałem państwowym. Widocznie Łukaszenka liczy na to, że służby specjalne jakoś tam będą dopełniać działalność białoruskich przedsiębiorstw za granicą i dbać o bezpieczeństwo ich operacji finansowych.
Na przykład, oczekuje się jakichś tam zysków z projektu wenezuelskiego, koordynacją którego zajmuje się akurat sekretarz stanu od bezpieczeństwa państwowego. W świetle tych nowych sankcji uzyskanie czterdziestu procent dochodów, które mają się należeć stronie białoruskiej bez zastosowania jakichś nowych sposobów będzie trudno. I proszę zwrócić uwagę, że mowa jest o wszystkich oddziałach „Belneftchima”, włączając Ukrainę i Chiny. Wychodzi na to, że sukces planów rządu nakierowanych na rozwiązanie kwestii ropy naftowej – a jest to i projekt wenezuelski i utworzenie Białoruskiej Spółki Naftowej (BNK), której współzałożycielem jest „Belneftchim” i inne projekty – amerykańskie sankcje stawiają pod znakiem zapytania. I gdyby rząd na czas dysponował niezbędną informacją albo nie chowałoby się przed nią i nie chowałoby jej przed Łukaszenką, dokonałby poważnej zmiany planów.

Roman Jakowlewski, Waleria Kostiugowa, „Nasze Mnienie” (www.nmnby.org)

Tłumaczył: Radosław Januszewski

Od tłumacza: Rusycyzm „blok siłowy” użyty został w tekście celowo. Jakoś trudno nam nazywać KGB „organami ścigania”.