Polska 18.04.2007 - obserwacje z TV, refleksje własne

Sam Kochany Pan Prezydent troszczy się jak temu sprostać,
aby wykorzystać szansę - jaką, ponoć, są mistrzostwa.

Oficjalnie od południa, a z przecieków już od rana,
dowiedzieli się ludziska: ZBAWIENIEM PIŁKA... KOPANA.

Będą nowe inwestycje: stadiony, drogi i mosty;
czyżby przepis na nasz sukces był aż tak banalnie prosty?

Oczywiście, bez wątpienia, przecież nawet dziecko wie,
jak dużo wybudowano, dotychczas, w IV RP.

Z doświadczenia tego przecież nauka dość prosta płynie -
najłatwiej jest budować, gdy budowlańcy... w Londynie.

Gdyby ktoś z rodaków wątpił, jakie nas spotkało dobro,
po dwudziestej wątpliwości rozwiewał minister Ziobro.

Do spółki z dziennikarzami i Weroniką Pazurą
zajmowali Polaków kolejną... sportową bzdurą.

Sekundował im Listkiewicz, co do niedawna tak złościł,
teraz znowu jest ostoją, bo w nowej rzeczywistości.

Mknę więc autostradą marzeń (900 km nie w kij dmuchał),
patrzę na szczęśliwe twarze, uśmiechy od ucha do ucha.

I nagle mówię do siebie: ZNOWU EUFORIA I MIT.
A w 2012 co będzie? Jak zwykle... wstyd.

Ewa Karbowska