Poseł to ma klawe życie,
Oraz wyżywienie klawe.
Rano niosą mu w lektyce
Bardzo fajną gołą babę
Figli migli na pościeli
Poseł z łóżka wstaje lekko.
„Trzeba babie dać posadę" -
Myśli goląc się żyletką.

Posad mamy całe mrowie
W ministerstwach i w agendach.
O tych ruchach się nie dowie
Żadna dziennikarska menda.

Po śniadaniu przegląd newsów:
„Expres", „Fakt" i „Szaradzista",
„CKM" i „Sto rebusów"
To już prawie pełna lista.

Jeszcze „Pleyboy", pełen fotek.
Innych gazet się nie tyka.
To jest prasa dla idiotek...
Jeszcze „Dziennik" - ten Rydzyka.

Po obiedzie małe spanko,
Trza odpocząć przed wieczorem.
Poprawiwszy w butach sianko
Poseł zachciał być rektorem.

Już mu niosą doktoraty,
Pocztą ślą mu honorisy.
Nie cytaty, nie kumaty,
Za to gruby, no i łysy.

Po południu do burdelu
Wiezie czarna limuzyna.
Burdelmama w pas się kłania,
A BOR-owiec wartę trzyma.

Po kolacji disco polo
Brzdąka jakąś melodyjkę
Poseł bierze z barku litra
I odbija piąchą szyjkę.

Potem idzie zagłosować
Nad ustawą o lustracji.
„Brud moralny w naszym kraju
Nie będzie miał nigdy racji!"

Przemówienie trza wygłosić,
„By świętował lud niedzielę!"
Fajnie będzie się przemawiać
(Jeszcze browar sobie strzelę).

Jeden browar, czemu jeden?
Nie podskoczy mi policja.
Wszak mnie chroni immunitet.
Murem za mną koalicja.     

Poseł to ma klawe życie
I pożywia się też fajnie.
Dobrze być koalicjantem,
Co odnawia kraj moralnie!

Jan Wolny