W sprawie przyczyn katastrofy każdy szczegół jest ważny. Dla niektórych najważniejsze są jednak szczegóły na podstawie których można komuś dokopać. Robi się to jednak subtelnie, rękami wiernych żołnierzy, którzy ogłaszają państwu i światu "głos ludu" korzystając ze sprawdzonych wzorców wypracowanych w czasach "Trybuny Ludu".

Sporo uwagi przyciąga pytanie: o której nastąpiła katastrofa? Gromy posypały się na wszystkich, że nie wiadomo dokładnie. Wpierw mówiono o 8.56. Ostatnio mówi się, że była to 8.41. Po tej informacji wybuchła awantura, bo rosyjski lekarz wpisał jako godzinę zgonu 8.50. Każdy powód jest dobry by dokopać "ruskim". Wszystko jest ważne, by zrzucić na kogoś odpowiedzialność za to co się stało. Winny jest oczywiście rząd, premier i minister obrony narodowej. Winni są piloci. Winna jest obsługa lotniska. Winni są absolutnie wszyscy. Tylko jedno środowisko jest bez winy. Tylko jedna kancelaria jest bez winy. Tylko jeden człowiek jest bez winy. A więc od początku.

Kto był organizatorem wyjazdu?

Kancelaria Prezydenta organizowała lot do Katynia
prot, PAP2010-04-26, ostatnia aktualizacja 2010-04-26 14:41
- Organizatorem lotu decydującym o składzie delegacji lecącej wraz z prezydentem była Kancelaria Prezydenta RP - mówił rzecznik Sztabu Generalnego płk Sylwester Michalski.
Listę zaproszonych gości do delegacji przygotowała Kancelaria Prezydenta i Rada. "Gazeta Wyborcza" informowała, że część gości została zaproszona imiennie przez prezydenta, przez co np. dowódcy wojskowi nie mogli zgłosić na swoje miejsca np. podwładnych.

- Wszyscy dowódcy lecący na pokładzie zostali zaproszeni przez Zwierzchnika Sił Zbrojnych. Towarzyszenie prezydentowi w tej podróży ze względu na jej charakter dowódcy traktowali nie tylko jako obowiązek, ale przede wszystkim jako honor, zaszczyt i żołnierską powinność - mówił rzecznik Sztabu Generalnego płk Sylwester Michalski.
Stwierdził on również, że Kancelaria Prezydenta organizowała lot. - Organizatorem lotu decydującym o składzie delegacji lecącej wraz z prezydentem była Kancelaria Prezydenta - mówił.

Kto był odpowiedzialny za skład delegacji?
"Ja sobie nawet w jednym pomieszczeniu tych ludzi nie wyobrażam - mówiła Elżbieta Jakubiak z PiS, o braku reakcji ministra Klicha na wiadomość, że prezydent zaprasza wszystkich dowódców do Katynia. Pismo do Bogdana Klicha, w którym szef Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego informuje go o zamiarze zaproszenia najważniejszych na obchody w Katyniu, powinno - zdaniem Elżbiety Jakubiak - sprowokować szefa MON do działania.

- Tu nie zadziałał zdrowy rozsądek, a powinien. Zwłaszcza u dowódców, wojskowych, ministra obrony. To co innego niż u cywili, gdzieś tam w kancelarii - oceniała Jakubiak. (minister obrony też jest cywilem - autor/

Jaki był program wizyty?
6.50 przyjazd na lotnisko pary prezydenckiej
7.00 odlot samolotu do Smoleńska
10.30 /czasu moskiewskiego. polskiego 8.30/ lądowanie samolotu w Smoleńsku
11.20 /9.20 czasu polskiego/ przyjazd prezydenta na cmentarz w Katyniu.

Prezydencki Tu-154 wystartował z opóźnieniem
Dziennik.pl | dodane 2010-04-20 (08:30)
Jak ustalił "Dziennik Gazeta Prawna", załoga ze wszystkimi pasażerami na pokładzie oczekiwała na pojawienie się Pary Prezydenckiej. Lech i Maria Kaczyńscy pojawili się na płycie lotniska około 7.25.
Zgodnie z przygotowywanym przez Kancelarię Prezydenta RP harmonogramem wizyty w Katyniu lot PF01 miał się rozpocząć w sobotę 10 kwietnia punktualnie o godzinie 7.00 rano. Ostatecznie samolot oderwał się od pasa startowego warszawskiego lotniska niemal 30 minut później.
Czaban: Wykluczam, by prezydent kazał lądować

Środa, 5 maja (08:55)
Wczoraj pojawiła się taka informacja, że wojskowe centrum meteorologiczne nie poinformowało załogi Tu-154 o dramatycznie pogarszającej się pogodzie na lotnisku w Smoleńsku. Czy to jest jakiś błąd, czy to mogło odegrać w tej sprawie jakąkolwiek rolę?
- Centrum Hydrometeorologii Sił Wojskowych RP nie ma obowiązku informowania załogi w locie. To należy do dyżurnego operacyjnego Centrum Operacji Powietrznych. Ale przede wszystkim nie mogło tego zrobić.

Technicznie nie jest to możliwe?
Prognoza pogody z lotniska Siewiernyj przyszła o godzinie 8.20, przekazana była na COP o 8.22, start samolotu był o 7.54. 28 minut ten samolot był już na trawersie białoruskiego Mińska, COP odpowiada za przekazanie informacji w granicach Rzeczpospolitej.
Czyli rozumiem, że było tak, że oni jedyną wiedzę, jaką mogli mieć, to mogli mieć z wieży, ale mogli też od mieć załogi jaka, która lądowała tam godzinę wcześniej. Mieli kontakt z tą załogą?
- Dzisiaj wiadomo, że załoga jaka się kontaktowała, natomiast wiedzę mogli mieć z trzech punktów: z kontroli obszaru, bo przecież byli pod kontrolą w strefie na terenie Białorusi, wiedzę mogli mieć od kontrolera lotniska Siewiernyj - i to była najwłaściwsza i najbardziej wiarygodna informacja oraz oczywiście mogli też uzyskać informacje od załogi jaka.

Czy była wywierana presja na pilota by lądował w Smoleńsku?
Na powyższe pytanie odpowiada program wizyty. Była co najmniej presja czasu. Czy także ktoś inny mógł naciskać na lądowanie. Tego nie wiem. Tym razem jednak oficer mógł okazać się "mniej strachliwy".
Pilot prezydenta nie zostanie ukarany
05 grudnia 2008 15:05, ostatnia aktualizacja 13 kwietnia 2010 16:39
Tomasz Pietrzak i rządowy samolot Tu-154 M, fot. PAP Wojskowa prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie pilota, który nie posłuchał żądań Lecha Kaczyńskiego, by lądować w stolicy Gruzji, Tbilisi. Rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie ppłk Karol Kopczyk przyznał, że prowadzono postępowanie sprawdzające. Ale nie znaleziono niczego, co uzasadniałoby wszczęcie formalnego śledztwa. W sierpniu, kilka dni po wybuchu walk w Gruzji, prezydent Lech Kaczyński udał się do tego kraju z prezydentami Litwy i Estonii oraz premierem Łotwy. Samolot poleciał przez Ukrainę do Azerbejdżanu, skąd delegacja udała się do stolicy Gruzji w kolumnie samochodów.

Dziś PiS zadaje dwadzieścia pytań premierowi .

Przedstawiciele tej partii już raz pytali:
Zapytanie nr 2496
do ministra obrony narodowej
w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu, kpt. Grzegorza Pietruczuka, srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności

Uzasadnienie
Według informacji prasowych i wywiadu, jakiego szef MON udzielił dla Radia Zet 19 września br., kpt. Grzegorz Pietruczuk został odznaczony srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności. Wedle słów szefa MON pilot otrzymał medal za ˝przestrzeganie procedur i poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo czterech prezydentów na pokładzie˝. Ministrowi chodziło o lot, jaki wykonał prezydencki TU-154 na Kaukaz 12 sierpnia br. Planowo samolot miał lądować w Azerbejdżanie w Ganji, ale prezydent RP podjął decyzję o locie do Tbilisi. Pilot odmówił zmiany kierunku lotu. Decyzja pilota doprowadziła do licznych komplikacji w wizycie czterech prezydentów w Gruzji. Przejazd drogą do Tbilisi był bardzo niebezpieczny i sprowadzał realne zagrożenie dla osób w nim uczestniczących. Według doniesień medialnych obawy pilota o stan techniczny lotniska w Tbilisi były całkowicie nieuzasadnione i można było na nim bezpiecznie wylądować.

Proszę wobec tego Pana Ministra o odpowiedzi na następujące pytania:
1. Czy pilot ma prawo odmówić wykonania rozkazu zwierzchnika Sił Zbrojnych RP?
2. Czy odznaczenie pilota za de facto zaniechanie działania tak wysokim odznaczeniem państwowym jest zgodne z obowiązującymi procedurami?
3. Czy Minister, podejmując decyzję o odznaczeniu, chciał pokazać, iż będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji, tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów?
4. Czemu sprawa odznaczenia pilota została tak nagłośniona w mediach przez szefa MON? Czy był to kolejny element prowokacyjnej polityki rządu wobec prezydenta RP?
5. Czy zbadano przebieg wydarzeń w kabinie pilotów i zgodność podejmowanych przez nich decyzji z obowiązującymi procedurami? Jakie są wnioski z tej kontroli?
6. Czemu szef MON nie odznaczył innych członków załogi?
7. Jak MON zamierza reagować, jeśli w przyszłości będą powtarzać się tego typu przypadki odmawiania zmiany kierunku lotu?
Z wyrazami szacunku
Poseł Przemysław Gosiewski
Kielce, dnia 23 września 2008 r.

Gdyby wtedy tych pytań nie było, kto wie, może i nie byłoby katastrofy.
Nie rzucajcie więc kamieniami, bo robicie krzywdę sobie i innym.
Janusz Krakowian