19 października media podały, że są pierwsze zarzuty i to wobec... naukowców. Postawiono je dwóm politechnicznym uczonym i biznesmenowi w głośnym śledztwie dotyczącym afery hazardowej.
Obaj mają (a może raczej już "mieli") uprawnienia Ministerstwa Finansów do certyfikowania automatów do tzw. niskich wygranych. Obaj są dowodem, że w każdej grupie społecznej znajdą się łasuchy na kasę, byle tylko mieć dostęp do złotej żyły. Zaufanie powinno być ograniczone i kontrole takich ludzi częstsze, co z pewnością przysporzyłoby większych środków w budżecie państwa i zmniejszyłoby koszty wyłączania naszych obywateli ze społecznej współegzystencji (pobyt za kratami).
W Polsce są tysiące kontrolerów w rodzaju celników, policjantów i opisanych naukowców, którzy biorąc w łapę stosunkowo niewielkie  pieniądze, rujnują skarb państwa na całe miliardy. Fakt, że latami owe automaty funkcjonują "z usterkami" i nikt  za to się nie wziął jest świadectwem słabości państwa, jego kiepskiej jakości i skorumpowania wielu Polaków (w tej sferze, ale nie tylko), zatem jest to skandal sam w sobie, a gdyby nie afera z podsłuchem, to nadal byśmy żyli w błogiej nieświadomości!
Media nawet lansują pogląd, że wszystkie jednorękie bandyty są przekonstruowane i ich właściciele okradają państwo. Dlaczego służby uwikłane w prowokacyjne namawianie do złego znanych obywateli (co kompromituje te służby, plami dobre opinie tych obywatelach i sieje zamęt w kraju) nie zabierają się za cwaniaków od automatów? Tu dopiero jest kopalnia złotówek - przestawiony automat powinien być skonfiskowany. Właściciel powinien dostać domiar (a może nawet aresztowany), zaś na poczet powinien być zajęty jego majątek.
Ale my, Polacy, obserwujemy jakieś prowokacje na uczciwych lub w miarę uczciwych obywateli oraz widzimy w interwencyjnych programach hece z komornikami, którzy po chuligańsku eksmitują mniej lub bardziej winnych, jednak nieszczęśliwych i biednych ludzi, którzy tracą swój skromny majątek i cały świat im się wali, zaś milionowi cwaniacy mają się dobrze i jakoś nikt nie pamięta ich eksmisji z pałacowych posiadłości. Więc gdzie osławiona konstytucyjna sprawiedliwość? Gdzie państwo prawa? Mamy marionetkowe i głupkowate państwo! Wstyd!
Jeśli ustalono, że niemal wszystkie automaty są konstrukcyjnie fałszywe, czyli oszukują grających i skarb państwa, że wszyscy niemal działający w tej branży to oszuści, to winnych należy aresztować i rozliczyć, zaś sektor automatów należy upaństwowić. Państwo od paru lat tworzy przepisy, w tym ustala wielkości ryczałtów za pozwolenie funkcjonowania automatów i za przynoszenie bogactwa właścicielom. Trwa nieustanna walka pomiędzy właścicielami a państwem, jednak zawsze inteligencja tych pierwszych pozwoli na oszukanie tego drugiego.
Po znacjonalizowaniu zbędne będą przepisy typu "w jakiej należy wysokości ustalić ryczałt od automatu", właścicielem będziemy my wszyscy, w naszym imieniu będą kontrolować te urządzenia powołani urzędnicy, którym na ręce będą patrzeć powołane służby i może w końcu będzie to pierwszy bodaj przykład na to, że państwowe jest lepsze od prywatnego.
Oczywiście nie łudźmy się, kombinatorzy będą nadal, ale znacznie łatwiej będzie podejrzeć i usidlić drobnego cwaniaka, niż bogatego "biznesmena", bo ten ma całe zaplecze prawników gotowych wybronić go za jego kasę uzyskaną kosztem grających i nas, podatników.
Chyba nie jest znany przypadek biznesmena, który kombinował i stracił po procesach więcej niż nakradł. Pierwsze takie przypadki będą oznaczać, że Polska staje się państwem prawa i że nadchodzą czasy IV RP.
Mirosław Naleziński, Gdynia
www.mirnal.neostrada.pl