W rozpoczętej publikacją IPN-u dyskusji na temat postawy Prezydenta Wałęsy jego obrońcy zdają się mówić: "Przecież dzięki Lechowi Wałęsie dokonał się olbrzymi przełom, żyjemy w niepodległym kraju, jesteśmy wolnymi ludźmi. Czegoż chcecie więcej? Dlaczego wyciągacie rzekome potknięcia naszych najlepszych ludzi i ośmieszcie ich tym samym?"
A jednak chcemy więcej!
Żeby to wyjaśnić muszę powrócić do wojny, do mordowania polskiej inteligencji, do zagłady Żydów, do Katynia, deportacji w głąb Rosji, a potem do narzuconego nam siłą dziwacznego układu, do gwałcącej zdrowy rozsądek nomenklatury, do tzw. "polnische Wirtschaft", do degradacji wartości, a w końcu do kradzieży samochodów - przecież ten naród był gwałcony.
Czy osoba zgwałcona potrafi bez wstydu spojrzeć na własną przeszłość ? Przecież brała w "tym" sama udział! W podobny sposób jest polskie społeczeństwo potomkami tych co przeżyli i tylko niewielu zauważy w tym sformułowaniu potwarz.
Trudno opisać obiektywnie stan społeczeństwa nie posługując zewnętrznymi odnośnikami.
Żydzi zarzucają Polakom anytsemityzm, inne społeczństwa ksenofobię i trudno przypuścić, że taka ocena jest wyssana z palca, bo nie ma na to przyczyny, a jednak w kraju każdy wie, że Żydzi nie są traktowani inaczej niż Polacy. Te dwa zaprzeczające sobie, jak się wydaje spostrzeżenia da się jednak łatwo pogodzić zakładając, że także Polacy są w Polsce źle traktowani!
Z podobnymi ocenami spotkałem się także ze strony mieszkających w Polsce Greków:  „To dziwny naród, Polak podstawi nogę swojemu własnemu sąsiadowi kiedy tylko będzie mógł. Polacy po latach Gierka to złodzieje samochodów, ludzie, którzy chcąc załatwić coś w urzędzie najpierw "szukają dojść", to "biznesmeni" załatwiający rozwój gospodarczy przez kontakty w Wiedniu."
Czy projekt Czwartej Rzeczpospolitej oczyszczenia Polski z "układów" i agentury mógł się udać? Przecież ona jest w nas! - więc musiał w końcu zwrócić się przeciwko społeczeństwu, ponieważ był połowiczny. Czy bez pomocy wymordowanych podczas wojny profesorów będziemy potrafili "wyciągnąć się samamu za uszy do góry" na poziom ludzi godnych?
Chyba nie wystarczą żadne słowa Papieża-Polaka i trzeba samemu dokonać odważnego kroku - pozbyć się strachu przed samooceną i przed prawdą. Godność wymaga odwagi.
Dlatego dopóki Prezydent i noblista musi wykradać papiery, ukrywać własną przeszłość Polskę nie stać będzie na honor, jaki posiadaliśmy przed rozbiorami, a potem krótko w okresie międzywojennym, ani nawet na zwykłe poczucie godności, jakie powszechne jest wśród innych narodów. Dopóki profesorowie wzbraniają się odpowiedzieć z otwartym czołem na pytanie lustracyjne, dopóty mniej wykształconym pozostanie "budka z piwem", i przerysowane fanatyzmy. Dopóki inteligencja polska nadal stara się ze wstydu być "apolityczna", dopóty odpowiedzialność przechodzić będzie na "ludzi z PGR-u".
Jak postępować należy ze zgwałconym?... z kimś, kto nie chce i nie może tego zgwałcenia widzieć, bo takie spojrzenie to kontynuacja hańbienia. Nie pomogą ci, dla których czyjaś agenturalność to powód do naigrywania się. Lepiej stanąć nago i z płaczem, lecz z otwartym czołem. Godność wymaga absolutu prawdy, a nie jej namiastki ("czegoż chcecie więcej").
Chcemy, żeby elity nie musiały pokątnie usuwać śladów przeszłości, żeby nie musiały obawiać się społecznego szoku po ujawnieniu "całej prawdy", żeby nie unikały samych siebie i własnej odpowiedzialności przed przyszłością.
Zbigniew Lisiecki

Od redakcji: Musze przyznać, że zastanawiałem się, czy puścić ten artykuł. Nie dlatego, że się z nim głęboko nie zgadzam, że moim zdaniem autor myli istotę i prawdziwy cel „projektu IV RP" (likwidację demokracji i państwa prawa w imię wprowadzenia dyktatury Jarosława Kaczyńskiego) z jego zasłoną dymną i propagandowym oszustwem (oczyszczeniem Polski z „układu"). Nie dlatego, że moim zdaniem jedyny wykryty „układ" przestępczy to spora część stworzonej przez PiS koalicji rządzącej (prokurator ściga dziś jednego wicepremiera, dwóch ministrów, komendanta policji i paru bardzo wysokich urzędników i nawet minister sprawiedliwości już czuje oddech prokuratury na plecach, choć zarzutu jeszcze nie ma).

Przyczyną moich oporów były dwa, ewidentnie niezgodne z prawdą stwierdzenia dotyczące Lecha Wałęsy. Muszę stanowczo sprostować: nie ma żadnych dowodów na to, że Lech Wałęsa coś ukrywa. Lech Wałęsa też nie wykradał dokumentów. Otrzymał całkowicie legalnie i zgodnie z prawem ich kserokopie. Tylko kserokopie, nie dokumenty.

Dlaczego jednak zdecydowałem się artykuł zamieścić? Bo jest on pewnym wyjątkiem. Ludzie nieraz zarzucali nam, że jesteśmy nieobiektywni, bo nie zamieszczamy tekstów zwolenników PiS-u. Nie mogliśmy ich zamieszczać, bo te, które dostawaliśmy, składały się głównie z kłamstw, potwarzy i obelg pod adresem przeciwników politycznych tej partii, lub choćby ludzi zdaniem autorów za mało PiS uwielbiających. Jedyne czego nie zawierały, to rzeczowe argumenty.

Artykuł Zbigniewa Lisieckiego jest pod tym względem wyjątkiem. Uprzedziłem autora, że może ukazać się tylko łącznie z komentarzem prostującym nieprawdę na temat Lecha Wałęsy, a on się na to zgodził. Deklaruję też, że będziemy zamieszczać także opinie, z którymi się nie zgadzamy, o ile ich autorzy nauczą się argumentować, a nie tylko kłamać i ubliżać.

Krzysztof Łoziński - redaktor naczelny