Z wielkim trudem Prawo i Sprawiedliwość przechodzi do opozycji. Im bardziej jednak przesuwa się ku temu obszarowi aktywności, tym więcej informacji o różnych zachodzących w nim nieprawidłowościach przedostaje się  do opinii publicznej. Kierownictwo partii pytającym o to dziennikarzom odpowiada z zasady, że to wewnętrzna sprawa partii.

W PiS-ie od pewnego czasu ujawniają się konflikty na tle stylu zarządzania tą wciąż potężną siłą polityczną. Trzej wiceprezesi podali się do dymisji, wkrótce zaś po ujawnieniu przez media listu, który skierowali do władz swojej partii, zostali zawieszeni w prawach członków. Czeka ich sąd partyjny i zapewne wydalenie z PiS-u. Żaden z nich nie będzie więc mógł przedstawić swoich racji w czasie grudniowego kongresu. I zapewne o to właśnie chodzi – te głosy byłyby z pewnością krytyczne wobec prezesa i jego akolitów, którzy są odpowiedzialni za klęskę wyborczą. Czy to jest sprawa wewnętrzna partii, gdy dokonuje się w niej dintojry, mającej umocnić prezesa i utrwalić jego styl sprawowania władzy, który dopiero co doprowadził Polskę na skraj kryzysu politycznego? Wszystko, co dzieje się wewnątrz wielkiej partii, aspirującej nadal do władzy, musi interesować każdego z obywateli. To oni albo powierzą kiedyś PiS-owi los kraju, albo odmówią mu swojego zaufania. Zapożyczając od Mariusza Kamińskiego, Polacy muszą wieezieć, na kogo głosują.

To samo odnosi się do  najświeższych doniesień o sprzedaży izraelskiemu dewelopperowi przez spółkę Air Link działki ze starą drukarnią w Warszawie, przy ul. Nowogrodzkiej, gdzie Prawo i Sprawiedliwość od początku ma swoją siedzibę. Działacze partyjni atakują media i prezydent Warszawy, która uważa tę transakcję za nieuczciwą. Przypomnijmy, że drukarnia wraz z dziennikiem „Express Wieczorny” przypadła przed laty Porozumieniu Centrum. Majątek przejęła utworzona m. in. przez prezesa PC, a dziś – PiS – Fundacja Prasowa „Solidarność”, od początku prowadzona przez prominentnych działaczy PC, później – PiS. Fundacja zaczęła tworzyć spółki, , wśród nich ową Air Link, zarządzaną przez Sławomira Siwka, dziś wiceprezesa TVP. (Wczoraj jego nazwisko zniknęło z Krajowego Rejestru Sądowego). Może ktoś nie pamiętać, że tenże sam Siwek był redaktorem tygodnika rolniczej „Solidarności”, który miał więcej szczęścia niż „Express Wieczory” i, zanim upadł, zmienił redaktora. Spółka Air Link wynajęła pomieszczenia partii Prawo i Sprawiedliwość. Zdaniem Mariusza Kamińskiego Młodszego, najnowszej gwiazdy tej partii, wynajmowanie pomieszczeń do wewnętrzna sprawa partii.

Partie za wynajem pomieszczeń na swoje potrzeby płacą czynsz. W przypadku PiS i Air Link był on podobno liczony według stawek rynkowych. Niby więc wszystko w porządku, ale gdy zapytać, skąd partia ma pieniądze na czynsz, sprawa staje się jak najbardziej publiczna. Bo to budżet państwa finansuje aktywność partii politycznych. Budżet, czyli ja, moja żona, moja cała rodzina i ty, czytelniku ze wszystkimi twoimi bliskimi. Budżet tworzą wpływy, przede wszystkim podatkowe. A zatem moje pieniądze z PIT płynęły do PiS, choć ja na tę partię nie oddaję głosu, a PiS z kolei przekazywał moje (i twoje) pieniądze prywatnej spółce, w której udziały mają Sławomir Siwek, bliski współpracownik prezesa PiS, oraz Fundacja Prasowa „Solidarność”. Która na tym gruncie uwłaszczyła się kiedyś, być może, prawem kaduka.

Pewien mój znajomy biznesmen kupił mieszkanie poczem wynajął je spółce, w której jest jedynym udziałowcem. W ten sposób koszty spółki stały się jego osobistym dochodem.

Dla mnie sprzedaż starej drukarni Expressu Wieczornego” to nie jest sprawa wewnętrzna tej partii, tylko sprawa publiczna. I wyjaśniona musi być właśnie publicznie. 

Piotr Rachtan