W ostatnim w przed wakacjami programie TVN „Teraz my" Minister Sprawiedliwości odnosząc się do jednego z pytań współprowadzącego program red Morozowskiego stwierdził, że Kodeks Karny jest zbyt skomplikowany, aby szary obywatel mógł samodzielnie oceniać jego przepisy. Redaktor to kupił, ale ja mam pewne obiekcje. Szczegóły ani kontekst tej wypowiedzi nie są tu ważne i mają ewidentnie polityczny charakter, więc ich przytaczanie nie ma sensu, bo mnie interesuje wyłącznie bardzo apolityczny aspekt sprawy.
Minister powiedział mi otóż, że ja nie mogę niczego samodzielnie oceniać i powinienem zdać się całkowicie na ocenę kompetentnych prawników. Argumentacja taka nie jest niczym nowym i wcale by mnie nie oburzała, gdyby Minister przytoczył stosowne rozumowanie pokazujące, że niezrozumiały dla redaktora Morozowskiego wyrok sądu jest jednak na gruncie naszego prawa poprawny. Zamiast takiego rozumowania Minister zaprezentował dość oryginalny dowód niewprost tezy, iż prawa „normalnie" interpretować się nie da i, że potrzebne są do tego specjalne kwalifikacje. Innymi słowy Minister powiedział mi tak: ty nic nie kombinuj, nie usiłuj myśleć, ty padaj plackiem przed autorytetem sądu i ślepo wierz w to co on orzekł. Nawet gdyby stwierdził, że żyjesz jakiejś księżycowej Szuflandii (v. znany film o Polo Cokcie).

Nie chodzi tu o normalny autorytet sadu w demokratycznym państwie prawa, ale o jakiś absolutny, niepodważalny autorytet prawników, którym wierzyć mam bez jakiegokolwiek sprawdzania. Ja nie miałbym do Ministra Ziobry pretensji, gdyby powiedział mi tak: interpretacja red. Morozowskiego jest zła (tendencyjna, naciągana, rozszerzająca czy co tam głowy w prawie uczone jeszcze zechcą wymyśleć), bo inkryminowany przepis należy rozpatrywać łącznie z artykułem takimtoatakim KK czy takimtoaowym przepisem prawa ssaków europejskich. Ja bym to zrozumiał. Miałbym możliwość to sprawdzić (inna rzecz, czy miałbym czas i ochotę; mógłbym, ale nie musiałbym, Ministrowi RP uwierzyć).

Minister tej szansy mi jednak nie dał.  Zamiast tego zacytował poglądy jakichś ludzi, których nie znam, a których on w tym programie nazwał autorytetami prawniczymi. Ja myślę, ze przywołani ludzie naprawdę znakomitymi prawnikami są. Tylko co to mnie obchodzi. Jeśli prawo skonstruowane jest tak, że oni tylko są w stanie je pojąć, to niechże Minister ograniczy prawa tego stosowanie tylko do grona tych uczonych mężów, a dla takich jak ja nieuków stworzy oddzielne czytelne dla nas, nie dla prawników, prawo. Kto w końcu dla kogo tu jest? Prawnicy dla ludu ciemnego, czy też może lud ten dla prawników? Aby mieli z czego (kogo?) żyć i poglądy swe w telewizorni prezentować

Waldemar Korczyński