Wstępniaczek redakcyjny
Tragiczna śmierć Barbary Blidy ujawniła bardzo groźną cechę tworzonego przez obecny rząd państwa policyjnego - używanie policji ABW i prokuratury do celów politycznych. I to jest dużo ważniejszy fakt, niż wyjaśnienie szczegółów śmierci byłej minister. W tym wypadku służba policyjna (ABW) została użyta do celów propagandy politycznej. Funkcjonariusze prowadzący śledztwo w sprawie sprzed 10 lat, w sprawie, w której główna oskarżona nie tylko została już dawno skazana, ale nawet dawno wyszła już z więzienia po odbyciu kary, przybywają teoretycznie na przeszukanie w sprawie (bo Barbara Blida nie miała postawionych zarzutów, wiec nie było śledztwa „przeciw", tylko „w sprawie") i od razu zabierają operatora z kamerą. Co ciekawsze, ten operator nie filmuje przebiegu czynności w mieszkaniu, tylko samo wejście do mieszkania i czeka na zewnątrz, by sfilmować moment wyprowadzania pani Blidy w kajdankach. Jest oczywiste, że miał to być materiał do puszczenia w telewizji, by pokazać, jak to PiS dzielnie walczy z korupcją czołowych polityków SLD, czyli przeciwnika politycznego. W dodatku akcja ABW zostaje poprzedzona, poprzedniego dnia wieczorem, tendencyjnym programem w państwowej telewizji.
Cóż za koordynacja działań! Gdyby tak sprawnie łapano przestępców, jak wykorzystuje się resorty siłowe do walki politycznej, to dawno by w Polsce nie było żadnego zbója. Tłumaczenie szefa ABW, koordynatora służb Zbigniewa Wassermana oraz ministra Zbigniewa Ziobro, jest pokrętne i niewiarygodne. ABW mówi bowiem, że filmowano po to, by pokazać, iż nie stosowano nadmiernych środków przymusu. Toż to bajeczka dla naiwnych dzieci. Gdyby tak było, to ten operator powinien być w środku, a nie na zewnątrz. Był na zewnątrz, bo miał zrobić materiał dla telewizji, by wieczorem pokazać w dzienniku, jako to była posłanka SLD jest wyprowadzana w kajdankach. I tu jest kolejny znak zapytania. Skąd ten operator wiedział, co ABW w mieszkaniu znajdzie? Skąd wiedział, że znajdzie podstawy do aresztowania? Przecież to było postępowanie „w sprawie", a nie „przeciw" tej osobie. To znaczy, że dotąd dowodów nie było i dopiero mogły się znaleźć.

Co więcej, jest to już kolejny przypadek, gdy policja przychodzi kogoś zatrzymać z kamerą telewizyjną i jakoś dziwnym przypadkiem, zawsze przychodzi do osób, których widowiskowe zatrzymanie przydaje się do propagandy PiS i przychodzi nie z jakąś marną kamerką ze sklepu, tylko z profesjonalną kamerą dobrej jakości. No bo cóż by to był za materiał dla telewizji z jakiegoś VHS-u? I dziwnym przypadkiem, za każdym razem filmowane jest nie to, co byłoby przydatne dla celów procesowych, tylko to, co się nadaje do telewizyjnego show.

A trzeba było zrobić show, bo powołane z wielkim hukiem CBA, poza wydaniem góry pieniędzy, ma dotąd sukcesy takie, jak jeden dzielnicowy w słabym tygodniu.

W sprawie jest zresztą znacznie więcej dziwnych okoliczności. Rewolwer Astra ma bardzo twardy spust (jak większość rewolwerów). Strzelenie sobie w klatkę piersiową z tej broni wymaga bardzo dziwnego wykręcenia ręki, takiego, w którym trudno jest w ogóle zgiąć palec, a co dopiero z dużą siłą. Tak się wykręca człowiekowi rękę, gdy chce się, by coś z niej wypuścił. To dlatego większość samobójców strzela sobie w głowę, a nie w serce. Czy tu przypadkiem nie było całkiem inaczej? A może rewolwer wypalił, gdy go sobie wyrywano?

Moim zdaniem tu nie wystarczy zwykłe śledztwo. Tu właśnie przydałaby się sejmowa komisja śledcza.

Kiedyś w zakładach pracy inspektorzy BHP wieszali tablice o treści: „Używanie narzędzi do niewłaściwych celów prowadzi do tragicznego wypadku". Taka tablice powinien sobie teraz powiesić w gabinecie Zbigniew Ziobro. Policja, ABW i prokuratura to nie są instytucje usługowe wobec wydziału propagandy partii pana ministra.

I na koniec jeszcze jedna uwaga. Pan minister Ziobro, podobno prawnik, mówił w Sejmie, że powinno się w czasie zatrzymania zakładać kajdanki na wszelki wypadek. Otóż istnieje Konwencja o Zakazie Stosowania Tortur oraz Innego Nieludzkiego Traktowania lub Karania. Polska tę konwencję ratyfikowała, a ta konwencja zabrania krępowania ludzi, którzy nie stawiają oporu w czasie zatrzymania i nie ma obawy, że podejmą ucieczkę lub atak na kogoś. I pan Minister Podobno Prawnik o tym nie wie?

Redaktor Odpowiedzialny