Centrum Informacyjne Rządu zawiadomiło, że na wniosek premiera Jarosława Kaczyńskiego Departament Kontroli i Nadzoru Kancelarii Prezesa Rady Ministrów rozpoczął kontrolę w zakresie prawidłowości zarządzania kadrami w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, w tym m.in. konkursów na wysokie stanowiska. Decyzja szefa rządu ma związek z artykułem "Lista posła Borysiuka", który ukazał się 23 kwietnia br. w "Gazecie Wyborczej".
Co ma odkryć departament i czemu oraz w jakim celu ma się przyglądać premier, Jarosław Kaczyński, dokładnie nie wiadomo. Fakt faktem, że znów sygnał o nieprawidłowościach dały media, które w upiorny sposób wsadzają nos w nie swoje sprawy i przeszkadzają w spokojnym sprawowaniu rządów.

Nie minął tydzień, a już podobna historia z obsadzaniem stanowisk wypłynęła w związku z ARiMR, w której stanowiska kierownicze w trybie - nazwijmy to umownie konkursów - miały obejmować osoby wskazywane przez parlamentarzystów Samoobrony. Znaczy, konkurs odbywał się w urzędzie, ale rozstrzyganie następowało w sejmowych ławach. Z tym, że rozstrzygnięcie, jak z tego wynika, wyprzedzało sam konkurs.

Dwa tygodnie wcześniej do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście skierowane zostało powiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, trzeba trafu też w związku z zarządzaniem kadrami, ściślej z konkursami w korpusie służby cywilnej. Sprawa ciągnie się już ponad dwa lata i jakoś nie widać chętnych do przyjrzenia się szczegółom. Zwłaszcza, że nie jest to jakaś wyjątkowa historia. Brak zainteresowania odpowiednich służb i nadzoru właśnie ze strony konstytucyjnego zwierzchnika służby cywilnej - premiera, też zdaje się być standardem.

Mało tego, sądy dwóch instancji, mimo wprost składanych wniosków i stercie dokumentacji, również nie wykazały zainteresowania jednym z podstawowych aspektów w sporze - prawdziwości dokumentu mającego być dowodem umocowania prawnego. Innymi słowy sądy nie uznały za właściwe sprawdzić, czy strona umowy miała umocowanie prawne do jej zawarcia. Dlaczego? Dobre pytanie.

Gdyby się okazało, że takie umocowanie prawne nie istnieje, to nie dość, że cała sprawa przybrałaby zupełnie inny obrót, ale i pojawiłaby się kwestia prawdziwości przedstawianych sądom dokumentów. A to już nie byłoby pożądane dla wielu osób, również środowisk. Sprawa KRUS w tym świetle mogłaby się jawić, co najwyżej, jako mały skandalik na miarę podwórkowych podchodów o lepsze miejsce przy trzepaku.

Ale sprawa jest i KRUS będzie pod tzw. lupą, no, może raczej lupką. A i to też, jak wynika z okoliczności, wyłącznie dlatego, że informacja o tych kontredansach pojawiła się w mediach. Może więc tą drogą też warto wskazać Panu Premierowi, że tu i ówdzie niekoniecznie dzieje się dobrze. Warto może o tyle, że działania prokuratur równie niekoniecznie napawają optymizmem, iż przynajmniej sprawdzą to, co dostają podane na tacy i dla innych wydaje się podejrzane już na pierwszy rzut oka.

Zawiadomienie o podejrzeniu możliwości popełnienia przestępstwa

Niniejszym powiadamiam o podejrzeniu możliwości popełnienia przestępstwa przez funkcjonariusza publicznego, Zastępującego Dyrektora Generalnego Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej, Cezarego P., polegającego na:

I. Posługiwaniu się dokumentem, którego treść stwierdza umocowanie prawne, stając w sprzeczności ze stanem faktycznym w związku z obowiązującymi przepisami prawa, a ponadto dokumentem noszącym cechy odwzorowania odmiennego od oryginału, gdyby taki dokument oryginalny rzeczywiście został wytworzony przez osobę uprawnioną - tj. podejrzenie o dokonanie czynu określonego w art. 270 § 1 KK, a także podejrzenie, z uwagi na okoliczności, o dokonanie czynu określonego w art. 271 § 1 i § 3 KK - działając tym samym na szkodę interesu publicznego oraz interesu prywatnego;

II. Podejrzenie o nadużyciu stanowiska służbowego o znamionach czynu określonego w art. 231 § 1 KK, a z okoliczności ciągu udokumentowanych zdarzeń nie można też wykluczyć możliwości wystąpienia znamion określonych w § 2 art. 231 KK - działając tym samym na szkodę interesu publicznego i prywatnego.

Uzasadnienie

W kwietniu 2004 r. ogłoszony został konkurs na stanowisko dyrektora Biura Administracyjno-Gospodarczego w Urzędzie Patentowym Rzeczypospolitej Polskiej. Do konkursu zgłosiło się 20 kandydatów, a pośród nich pracownik UP RP, Witold A., naczelnik wydziału w Biurze AG, obsadzony jednocześnie jako „p.o." dyrektora Biura. Po pierwszym etapie Witold A. nie zakwalifikował się do dalszych etapów konkursu. Połowa składu zespołu konkursowego, pracownicy UP RP pod przewodnictwem ówczesnego Zastępującego Dyrektora Generalnego w UP RP, Cezarego P., usiłowała, bez powodzenia, doprowadzić do unieważnienia konkursu.

Odbył się drugi etap konkursu i po 6 tygodniach uporczywych dalszych prób unieważnienia konkursu, wobec głosów 3 z UP RP przeciw i 3 z Urzędu Służby Cywilnej za, głosem Przewodniczącego zespołu konkursowego, zgodnie z przepisami prawa, rozstrzygnięto konkurs - 7 lipca 2004 r., wskazując najlepszego kandydata na stanowisko dyrektora Biura AG.

Po wielotygodniowym uchylaniu się od wykonania obowiązku ustawowego, zawarcia umowy ze zwycięzcą konkursu i po osobistej interwencji Szefa Służby Cywilnej, Cezary P., pełniąc wówczas funkcje Zastępującego Dyrektora generalnego UP RP, zmuszony został do zawarcia ze wskazanym kandydatem. Ponieważ podstawą zawarcia umowy był wówczas przepis art. 48 ust. 3 ustawy o służbie cywilnej - Cezary P. ustalił warunki umowy na 3 miesiące przyjmując, iż przepis daje urzędnikowi prawo do dowolnego stosowania dyspozycji w zakresie czasu, na jaki można zawierać umowy pod rządami powołanego przepisu.

Oświadczył przy tym, że te 3 miesiące są tylko dlatego, by sprawdzić przydatność kandydata na stanowisku. Po upływie tego terminu oświadczył jednak, że dalszej umowy nie będzie, bez żadnych powodów, bowiem pracodawca przy umowach na czas określony nie musi podawać żadnych powodów odmowy zawierania dalszych umów. W konsekwencji kandydat utracił stanowisko osiągnięte w wyniku wygrania konkursu i jednocześnie utracił pracę. Sprawa trafiła do sądu pracy.

W trakcie postępowania Sąd zażądał od Cezarego P. udokumentowania swojego umocowania prawnego do wykonywania działań w imieniu Urzędu Patentowego RP. Dokument ten został przedstawiony i dołączony do akt sprawy.

Kuźnia kadr wysokiego szczebla

Ten właśnie dokument jest przedmiotem niniejszego powiadomienia o podejrzeniu możliwości popełnienia przestępstwa przeciwko dokumentom - załącznik Nr 1.

Z treści pisma wynika, że w dniu 14.01.2004 r. ówczesny Dyrektor Generalny UP RP, Tytus B., ustanowił Zastępującym Cezarego P. na podstawie art. 20 ust. 3 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o służbie cywilnej (Dz. U. Nr 49 z 1999 r., poz. 483 z późn. Zm.) od dnia 19 stycznia 2004 r. do czasu obsadzenia stanowiska dyrektora generalnego w wyniku konkursu.

W ówczesnym stanie prawnym, z brzmienia art. 20 ust. 3 wynika, że zastępującym dyrektora generalnego można było wyznaczyć wyłącznie osobę spośród dyrektorów departamentów/biur, tj. dyrektorów w rozumieniu przepisów ustawy o służbie cywilnej, o czym mowa w art. 41 ust.1 pkt 2, którzy objęli stanowiska w trybie art. 41 ust. 2 ustawy o służbie cywilnej.

Oznacza to, że dyrektorem departamentu/biura w rozumieniu ustawy była tylko taka osoba, która objęła stanowisko w związku z wygranym na to stanowisko konkursem na wyższe stanowiska w służbie cywilnej. Ponadto, zgodnie z literalnym brzmieniem przepisu, zastępującym można było ustanowić tylko taką osobę, która w chwili ustanawiania zajmuje stanowisko dyrektora z zachowaniem trybów, o jakich wyżej.

Z dołączonego pisma Urzędu Służby Cywilnej - załącznik Nr 4 - z dnia 13.06.2006 r. - S.C.-061-25/06 - gdzie udzielona została informacja na temat historii konkursów na stanowiska dyrektorów w UP RP, objętych obowiązkiem przeprowadzania konkursów wynika, że Cezary P. żadnego z takich konkursów nie wygrał, a to znaczy, że w rozumieniu przepisów ustawy o służbie cywilnej nigdy nie był dyrektorem. W świetle tego nie mógł zostać ustanowiony Zastępującym Dyrektora Generalnego w trybie przepisów art. 20 ust. 3 ustawy o służbie cywilnej.

Albo więc ówczesny dyrektor generalny, Tytus Borkowski, przekroczył uprawnienia i nie dopełnił obowiązku przestrzegania przepisów prawa, ustanawiając Zastępującym osobę nieuprawnioną, co oznaczać by mogło czyn o znamionach określonych w art. 231 §1 KK oraz ten sam czyn ze strony Cezarego P., który funkcję przyjął, ze świadomością braku uprawnień do jej przyjęcia, albo też pismo mające dokumentować umocowanie prawne Cezarego P. nie jest autorstwa ówczesnego dyrektora generalnego, Tytusa B.

Ponadto niezgodnością prawną jest sprzeczność nakazu ustawowego o terminie ustanawiania zastępującego z faktycznym terminem rzekomego ustanowienia. Art. 20 ust. 3 stanowi jednoznaczny nakaz: „(...) Dyrektor generalny urzędu niezwłocznie wyznacza (...) zastępującego go dyrektora departamentu (komórki równorzędnej) (...)". Z powołanego wyżej pisma USC wynika, że Tytus B., w wyniku wygranego konkursu, objął stanowisko dyrektora generalnego w UP RP z dniem 02.07.2001 r. Tymczasem rzekome ustanowienie Zastępującym Cezarego P. przez Tytusa B. nastąpiło 14.01.2004 r. Różnicę czasu ponad 2,5 roku w żaden racjonalny sposób nie da się rozumieć jako „niezwłoczne wyznaczenie", co stanowi ustawowy nakaz działania.

W obu przypadkach: naruszenia przepisów poprzez ustanowienie Zastępującym osoby nieuprawnionej, lub potwierdzenia faktu o nieprawdziwości pisma, jako niepochodzącego w istocie od Tytusa B., świadczyć może, iż Cezary P. nie mógł mieć wiążącego prawnie umocowania do wykonywania kompetencji dyrektora generalnego urzędu.

Może to być jedną z kluczowych kwestii obrony swoich praw, bowiem umowa podpisana przez stronę, która nie posiadała umocowania prawnego do jej zawierania, z mocy prawa jest nieważna od początku.

Mimo wnioskowania o przedstawienie oryginału dokumentu, Cezary P. nigdy go nie przedstawił. Poza tym przedmiotowe pismo de facto nie jest żadnym umocowaniem prawnym w rozumieniu środków dowodowych i występowania w imieniu Urzędu i nie daje żadnych podstaw do wykonywania kompetencji dyrektora generalnego. Jest jedynie pismem informującym Szefa Służby Cywilnej, że takie ustanowienie nastąpiło i kto na tę funkcję został powołany.

Ustanowienie, poprzedzające tę informację, musi mieć postać dokumentu, z którego wynika precyzyjnie określony zakres kompetencji, uprawnień, obowiązków i odpowiedzialności oraz warunki ich wykonywania, a także musi zawierać podpisy osób powierzającej i przyjmującej te warunki. Takiego dokumentu w całym postępowaniu w ogóle nie ujawniono, mimo wnioskowania.

Jedynie pełnomocnik przed sądem pracy przedstawił inne pismo - załącznik Nr 3 - z dnia 02.02.2004 r., BGI/391/2004 r. - które, jak to w piśmie procesowym ujął - miało „uprawdopodabniać" przedmiotowy dokument, że jego kopia jest zgodna z oryginałem i potwierdza tym samym umocowanie prawne Cezarego P. do wykonywania kompetencji dyrektora generalnego Urzędu.

Przy czym na kopii owego pisma „uprawdopodabniającego" pełnomocnik - radca prawny, złożył zgodnie z procedurą podpis „za zgodność z oryginałem". Natomiast na dokumencie przedmiotowym takiego poświadczenia nie złożył.

Pismo BGI/391/2004 r. - adresowane jest jednoznacznie do „Eksperta w Zespole Badań Patentowych", co potwierdza, że Cezary P. w chwili rzekomego ustanowienia Zastępującym (ponoć 2 tygodnie wcześniej) nie był dyrektorem, zatem nie był osobą uprawnioną do objęcia funkcji Zastępującego w trybie przepisów art. 20 ust. 3 ustawy o służbie cywilnej.

Wygląd graficzny przedmiotowego dokumentu nasuwa poważne wątpliwości, co do rzeczywistego odwzorowania oryginału.

1. Przede wszystkim niespotykany w pragmatyce administracyjnej i niezgodny z instrukcjami kancelaryjnymi brak znaku sprawy. Tego rodzaju brak dyskwalifikuje pismo jako dokument urzędowy, a jednocześnie ani nie powinien opuścić urzędu, ani nie powinien być w takiej formie przez inny urząd przyjęty. Zwłaszcza, że pismo to miało być dokumentowaniem wykonania przepisów ustawy. To jedyny taki dokument, który przewija się w całym postępowaniu. Dla każdego urzędnika administracji publicznej brak znaku sprawy stanowiłby podstawę do zakwestionowania takiego dokumentu oraz odmowie przyjęcia lub domagania się jego uzupełnienia o ten podstawowy element w systemie obiegu akt i wymiany korespondencji.

2. Niespotykana adnotacja „wręczyłem osobiście adresatowi" zamiast stempla potwierdzenia urzędu, który pismo przyjmuje i w dodatku czyni to dyrektor generalny, osobiście doręczając pocztę urzędową. Te stemple potwierdzenia pojawiły się w aktach sprawy dopiero w postępowaniu przed sądem II instancji, na skutek zakwestionowania wielu braków pisma. Również w tamtym czasie dopiero pojawiła się adnotacja urzędnika z USC o „zgodności z oryginałem", ale nadal kolejni pełnomocnicy UP RP - radcowie prawni, nie potwierdzili swoimi podpisami „za zgodność z oryginałem".

Pismo jako dowód w postępowaniu sądowym takiego potwierdzenia wymaga i nie może go zastąpić potwierdzenie przez jakiegokolwiek urzędnika. Zgodnie z orzecznictwem SN, wszelkie kopie pism, mające stanowić dowody w toczącej się sprawie, wymagają uwierzytelnienia przez pełnomocnika, inaczej nie mają waloru dowodu. Najprostszą metodą było po prostu przedstawienie oryginału pisma, czego jednak nie zrobiono.

3. Adnotacja odręczna Prezesa UP RP, Alicji A., „popierająca wniosek", jest nieadekwatna do treści pisma, bowiem nie jest to żaden wniosek lecz informacja o zdarzeniu, które już nastąpiło, co musiało poprzedzać wewnętrzne ustalenia i zapadłe wewnątrz Urzędu decyzje. Informacja kierowana do Szefa Służby Cywilnej, o czym mowa w art. 20 ust. 3, ani nie była wymagana żadnym dodatkowym zatwierdzaniem, ani tym bardziej popieraniem wniosku.

Z tej adnotacji można byłoby wnioskować, iż dyrektor generalny zwraca się do Szefa Służby Cywilnej o zgodę na ustanowienie Cezarego P. Zastępującym, a Prezes Alicja A. popiera wniosek i to Szef Służby Cywilnej ma ustanowić Zastępującego Dyrektora Generalnego w Urzędzie Patentowym RP. Przepisy ustawy o służbie cywilnej nie przewidują takiej procedury ani nie dają uprawnień Szefowi Służby Cywilnej w tym zakresie.

Adnotacja Prezesa UP RP może wskazywać na to, iż faktyczna treść pisma była inna niż ta, którą Cezary P. przedstawił w sądzie jako swoje umocowanie prawne. Mogłoby to oznaczać, iż w miejsce tekstu oryginalnego, który został usunięty, wstawiony został tekst obecnie prezentowany.

4. Może na to wskazywać szata graficzna i nienaturalne przesunięcia w poszczególnych sekcjach układu pisma. Widać to szczególnie wyraźnie w części adresowej Urzędu, gdzie nastąpiły nienaturalne przesunięcia linii tekstu, jak również w części obejmującej zasadniczą treść pisma. Edytor tekstu automatycznie wyrównuje marginesy z każdej strony, względnie przenosi wyrazy lub ich części w sposób zorganizowany. W przedmiotowym piśmie prawy margines tekstu wygląda nienaturalnie.

W ten sposób zachowują się dokumenty, które są zeskanowane i dokonuje się w nich - w sposób nieumiejętny - jakichś zmian czy innych operacji na dokumencie oryginalnym.

Dla porównania dołączona została kopia pisma - załącznik Nr 2 - niebudząca wątpliwości, co do wiernego odwzorowania pisma autentycznego, pochodzącego - zdawać się może, wedle podpisów - od tego samego autora. Czas powstania dwóch pism dzielą niespełna 3 tygodnie, natomiast ich wygląd różni się zdecydowanie i to w wielu standardowych szczegółach, które na ogół zawsze pozostają bez zmian.

W związku z powyższym, zarówno z uwagi na przedstawione kwestie niezgodności prawnych, jak i nienaturalnego wyglądu przedmiotowego pisma, mogących świadczyć o nieprawidłowości lub nieprawdziwości w związku z ustanowieniem Cezarego P. Zastępującym Dyrektora Generalnego w UP RP, wnioskuję o:

1. Przesłuchanie byłego dyrektora generalnego UP RP, Tytusa B. na okoliczność stwierdzenia, czy istotnie jest autorem przedmiotowego dokumentu;

2. Zobowiązania Szefa Kancelarii Prezesa RM (przejął kompetencje Szefa Służby Cywilnej) do przedstawienia oryginału przedmiotowego dokumentu;

3. Zobowiązania Prezesa Urzędu Patentowego RP do przedstawienia oryginalnego dokumentu ustanawiającego Zastępującym Cezarego P. przez ówczesnego dyrektora generalnego Tytusa B.

Laboratoria państwa swojaków

W trakcie postępowania sądowego, a potem już wprost z pisma USC z dnia 13.06.2006 r., S.C.-061-25/06 - załącznik Nr 4 - okazało się, że ten przypadek, nie jest jakąś sytuacją wyjątkową. Regułą w Urzędzie Patentowym RP było albo ogłaszanie konkursów i doprowadzanie do ich unieważnienia, albo bezprawne uchylania się od obowiązku przeprowadzania konkursów w ogóle.

W sytuacji zaś zmiany przepisów o konkursach na wyższe stanowiska w służbie cywilnej, w lipcu 2005 roku, obsadzanie stanowisk bez konkursów dłużej niż 6 miesięcy - i to tylko w wyjątkowych przypadkach - stanowiło już bezsporne łamanie prawa przez kierownictwo UP RP.

W przypadku stanowiska dyrektora Biura Administracyjno-Gospodarczego zarysowała się jeszcze inna metoda. Pozorowanie prawnych działań, w istocie zmierzających do omijania prawa i niweczenia wyników konkursów, których wynik był nie pomyśli urzędników UP RP. Począwszy od marca 2001 r. do kwietnia 2004 r. przeprowadzone zostały 3 konkursy na to stanowisko.

W konkursie K/152/00 wygrał Ryszarda K., z którym zawarta została umowa na rok, po czym umowy tej nie przedłużono. Rzekomo - jak próbował to uzasadniać przed sądem I instancji Cezary P. - nieprzydatności kandydata na tym stanowisku. Nie potrafił przy tym wyjaśnić, dlaczego, wobec tej nieprzydatności, nie zastosowano przepisu art. 48 ust. 3 w części umożliwiającej dokonanie dwutygodniowego wypowiedzenia umowy o pracę.

Kolejny konkurs K/28/03 z sierpnia 2003 r. zakończył się pod koniec października bez wskazania odpowiedniego kandydata na to stanowisko, czyli konkurs został unieważniony. Cezary P. nie potrafił wyjaśnić w postępowaniu sądowym, z jakiego powodu tak się stało. Mało tego, z wyjątkowym trudem przypominał sobie, a właściwie wyrażał przypuszczenie, że chyba brał udział w komisji konkursowej. O tym, czy jego kolega Witold A. przystępował do tamtego konkursu, oczywiście, nic nie wiedział. Tak też to zostało odnotowane w protokole sądowym.

Kolejny konkurs - K/671/03 - odbywał się na przestrzeni od kwietnia do sierpnia i ten konkurs został wygrany, tyle że znów nie przez Witold A., a na skutek przewlekłości postępowania ze strony Cezarego P., stanowisko objęte zostało przez „obcego" dopiero 1 października 2004 r.

Ustalono umowę na czas 3 miesięcy, która - według zapewnienia Cezarego P. - miała być jedynie sprawdzianem przydatności wygranego kandydata. Tym samym Cezary P. bezprawnie uzurpował sobie kompetencje do weryfikowania rozstrzygnięcia zespołu konkursowego i wydanej na tej podstawie decyzji przez inny organ administracji rządowej, powołany ustawowo do rozstrzygania w tym zakresie. Podpisania następnej umowy odmówiono bez podawania powodów uznając, że pracodawca ma do tego prawo.

Do konkursów tych ustawicznie przystępował Witold A., naczelnik wydziału w Biurze AG, za każdym razem z wynikiem negatywnym. Niemniej, również za każdym razem obsadzany był przez Cezarego P. jako „p.o." dyrektora Biura AG. Tak też było i po usunięciu z funkcji dyrektora z ostatniego konkursu z dniem 31 grudnia 2004 r.

Od 1 stycznia 2005 r. Witold A. po raz kolejny obsadzony został na stanowisku „p.o." dyrektora Biura AG.

Dopiero po kilkakrotnych interwencjach u Ministra Gospodarki, jako organu nadzoru, Witold A. oficjalnie został zdjęty ze stanowiska „p.o." dyrektora z dniem 10 lipca 2006 r., tj. 1,5 roku po usunięciu ostatniego kandydata ze stanowiska poprzez odmowę podpisania umowy.

Jednocześnie wznowiono dopiero wówczas, na skutek nacisku organu nadzoru, procedurę konkursową na to stanowisko - pismo Ministerstwa Gospodarki z dnia 4 sierpnia - DNP-V-051-1-MK/06.

Z powyższej sekwencji zdarzeń wynika wprost, że na przestrzeni kilku lat urzędnicy, w szczególności Cezary P., jako zastępujący dyrektora generalnego, prowadzili działania nakierowane na jeden konkretny cel: zapewnienie stanowiska dyrektora Biura AG dla swojego pracownika, Witolda A. Przy czym nie miały z tymi celami nic wspólnego kwalifikacje, a w świetle historii z konkursami nawet wręcz przeciwnie, natomiast środki do celu prowadzące miały pozorować działania prawne.

Wypełniać się to zdaje przesłanki zastosowania przepisów art. 231 § 1 KK. Znając zaś cele i okoliczności wieloletniego działania w interesie określonej osoby, należy mieć na względzie również § 2 art. 231 KK.

Biorąc pod uwagę zarówno możliwość popełnienia przestępstwa, o którym mowa w art. 270 § 1 i § 3 KK oraz dokonanie czynu określonego w art. 271 § 1 i § 3, a także czyny z art. 231 § 1 i § 2, to jest działanie na szkodę interesu publicznego i interesu prywatnego, wnioskuje się o wszczęcie postępowania w sprawie.

Do powiadomienia dołączono załączniki, a kopia powiadomienia wysłana została do Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego, Zbigniewa Z. Otrzymało również powiadomienie o sprawie Centralne Biuro Antykorupcyjne, nasz najświeższy kwiatuszek zwalczania zła w strukturach państwa.

No cóż, danie zostało zaserwowane, z przyprawami i dodatkami, a jakże. Tylko siadać i ucztować. Jest tylko jeden mankament. Wieść o obiedzie, jak o wielu innych z tego samego jadłospisu, nie przedostają się do mediów tzw. opiniotwórczych. Gdyby jeszcze chodziło o posła Samoobrony Janusza M. czy o p. Anetę K, nad którymi ciążą zarzuty dokonania przestępstwa przeciw dokumentom. Niestety, ta sprawa jest, póki co, mało medialna.

Mało prawdopodobne więc, by z tego pożywiania ktoś nabrał siły i wigoru, a jeszcze mniej prawdopodobne, by nabrał chęci na drugie danie, nie mówiąc o deserze. W przeciwnym wypadku ta jedna tylko sprawa mogłaby się okazać zaledwie przystawką.

Dobrze, by choć powiedział dziękuję wstając od stołu.

Witold Filipowicz
Warszawa