Obserwuję pewne nieduże środowisko, z grupy tych, o których zwykło się mówić, że są szczególnie korupcjogenne. Jak w każdym środowisku, w tym również są ludzie, którzy wzbudzają zaufanie i tacy, którzy tego zaufania nie budzą.

Odbiór drugiego człowieka jest zawsze  subiektywny. Jedni budzą naszą sympatię i chcemy widzieć ich jako ludzi kryształowych, innych nie lubimy , więc oceniamy ich bardziej krytycznie.

Nie wiem czy nikt z tych ludzi nigdy nie splamił się wzięciem łapówki. Nie znam ich przeszłości, niewiele wiem o ich życiu prywatnym. Ale widzę ich codzienną ciężką, rzetelną, niewdzięczną pracę. Słyszę ich rozmowy. Wiem co ich w pracy cieszy a co boli. Boli ich najbardziej aura łapownictwa  stale podsycana przez szefa, który na marce „samotnego szeryfa walczącego z korupcją" postanowił wjechać do Sejmu, albo jakiegoś ministerialnego departamentu.

Stale spotwarzani w mediach, pomawiani o jakieś śmiesznie niegodne czyny

(jak np. wrzucenie jajka przez otwarte okno do mieszkania szefa!!!), poddawani inwigilacji policyjnej, znajdujący w swoim pokoju, wprawdzie niedziałające, ale umieszczone tam przez kogoś w jakimś przecież celu urządzenie podsłuchowe, nieustannie krytykowani, zmuszani do drobiazgowego tłumaczenia się z podjętych decyzji, do których są ustawowo uprawnieni, ostentacyjnie traktowani wrogo - ludzie ci, z woli szefa mającego wsparcie we władzach samorządowych, o które zreszta bardzo umiejętnie zabiega, są wrzucani do jednego worka z napisem: korupcja.

To narzucanie zbiorowej odpowiedzialności, demonstracja w forowaniu i nagradzaniu nielicznej grupki „potakiwaczy" o marnych kwalifikacjach i jeszcze marniejszej moralności, pozwalającej czerpać niewspólmierne do wartości pracy korzyści, przy równoczesnej nieumiejętności zarządzania firmą. stosowanie mobbingu, zwłaszcza wobec osób starszych i najsłabszych w firmie, - powodują głębokie rozżalenie i poczucie niesprawiedliwości.

Powodują niechęć do rządzących, alienację,odwracanie się tyłem do państwa, które nie potrafi zadbać o interes obywateli.

Z faktu, że zdarzają się lekarze, prawnicy, biznesmeni, egzaminatorzy łapówkarze, nie wynika, że wszyscy lekarze, prawnicy, biznesmeni, egzaminatorzy są łapówkarzami. Tak jak z faktu, że zdarzają się posłowie, ministrowie popełniający przestępstwa nie wynika, że wszyscy posłowie i ministrowie to przestępcy.

A przecież nie ma żadnych dowodów, że ktokolwiek z tych ludzi wziął łapówkę. Raczej odwrotnie, kilka prób wręczenia komuś z nich pieniędzy skończyło się zawiadomieniem policji. Inwigilacja policyjna nie przyniosła oczekiwanych przez szefa rezultatów, nie potwierdziły się podejrzenia. Od wielu lat w tym środowisku nie wybuchła żadna afera. Ale ponieważ w podobnych środowiskach, w innych miastach zdarzały i zdarzają się afery łapówkarskie, więc na zasadzie „skoro tam to jest, to i tu jest"  podsuwa się żądnym chwytliwych i nośnych tematów dziennikarzom modne i aktualne tematy. A dziennikarze, zwłaszcza ci z drugiego, albo i trzeciego szeregu, nierozróżniający nawet swoistego, branżowego nazewnictwa, nieznający specyfiki pracy, a zwłaszcza gdy albo „po linii partyjnej" albo z jakichś innych względów sprzyjają dostarczycielowi informacji, chętnie wypisują bzdury. No bo to piszą i o korupcji i o walce z nią, chociaż Bogiem a prawdą nie mają o tym pojęcia.

A korupcja i antykorupcja to bardzo szeroki temat, a raczej wiele tematów.

Choćby takich:

- Tworzenie systemowych rozwiązań prawnych ograniczających możliwości powstawania zjawiska, czego w Polsce tak bardzo brakuje.

- Rzeczywista rola istniejących i nowopowoływanych urzędów i instytucji do zwalczania korupcji -  ich cele i osiągnięcia.

- Tworzenie rozwiązań technicznych - programy komputerowe „wyłapujące" nierzetelności w firmach i instytucjach.

- Rola „apostołów antykorupcji", którzy z udawanej i pozorowanej walki z łapownictwem uczynili całkiem intratne dla siebie zajęcie i łatwą drogę kariery, sami mając niezbyt czyste sumienie w tym względzie.

- Interes partii politycznych, grup wpływu - a wykorzystywanie haseł antykorupcyjnych do celów politycznych.

- No i temat może najtrudniejszy: Jak bronić ludzi czystych, czy jak sami mają się bronić ci, których zawód, rodzaj wykonywanej pracy, często wysoce prestiżowej, lub o wysokim stopniu przydatności społecznej skazuje na funkcjonowanie w środowiskach, o których mowa.

W mikrokosmosie  opisywanego środowiska widać wszystkie te tematy jak na dłoni.

Jednak rozmowy z tymi, którzy mają moc sprawczą, świadczą, że tak naprawdę poza naskórkową znajomością spraw nikt się nad tym nie zastanawia i nikogo to nie obchodzi. Ani krzywda pomawianych, ani jawne karierowiczostwo, ani nawet rzeczywista chęć ujarzmienia zjawiska - przecież w interesie społecznym, przecież w interesie państwa - nie budzą zainteresowania.

Czasem słyszę: „ no tak, korupcja, antykorupcja - to modny dziś temat". Bo jakoś tak się u nas przyjęło, że wystarczy wypisać hasła na sztandarach i od czasu do czasu tymi sztandarami  przed społeczeństwem pomachać.

 Renata Rudecka-Kalinowska