Politycy PiS, gdy mówią o ewentualnej koalicji z PO, z lubością recytują słowa mówiące o tym, że „do tanga trzeba dwojga". W tym samym jednak czasie układają się z „Samoobroną" lub LPR. Zresztą zaraz po wyborach pierwszą partią z którą rozmawiali liderzy PiS był PSL, to tak dla przypomnienia. Dla każdego obywatela tego kraju jest jasne, że Platformę i Samoobronę dzieli przepaść. Jak więc PiS, który podobno przez cały czas chce koalicji z PO, jednocześnie układa się z Samoobroną, partią, którą jeszcze niedawno bracia Kaczyńscy  odsądzali „od czci i wiary"?

To nie tango, lecz jakiś oszalały taniec chocholi, który społeczeństwu zafundowali ludzie, którzy zanim cokolwiek coś zbudują, zdążą wcześniej wszystko rozwalić. Jednocześnie zewsząd słychać, że to Platforma jest wszystkiemu winna, że to Platforma dąży do wcześniejszych wyborów, że to Platforma bierze udział w łamaniu konstytucji, że to Platforma nie chce rozmawiać. Tymczasem, gdy szefowie PO chcą rozmawiać z prezydentem, ten nie chce rozmawiać z nimi. Widać wykonuje dalej zadania powierzone mu przez prezesa. Jedynie czego politycy PiS na razie nie przypisują Platformie, to epidemia ptasiej grypy. Tak więc do grona winnych złu całego świata, czyli Żydów, masonów i cyklistów bracia Kaczyńscy dołączyli Platformę Obywatelską.

Jednak moim zdaniem, to właśnie PiS jest dziś najbardziej destrukcyjną partią w Polsce, która sama łamie konstytucję a prezydent na to nie reaguje. W konstytucji jest zapisana KRRiT. Co by złego pod adresem tej instytucji nie powiedzieć, w dniu dzisiejszym jej jednak nie ma. To PiS w ekspresowym tempie zmienił ustawę „medialną", po to by odwołać starą radę. Nowej do tej pory nie powołał, tym samym została złamana konstytucja. Teraz PiS chce zafundować społeczeństwu nowe wybory parlamentarne, co oczywiście jest związane z realizacją hasła budowy taniego państwa. Wszystkie dotychczasowe działania braci Kaczyńskich, wskazują wyraźnie, że bardziej im zależy na rozbudowie swojej partii niż na państwie. Dlatego przez cały czas partia ta prowadzi kampanię wyborczą obiecując dalej wszystkim wszystko, od dłuższych wakacji (to dla dzieci), przez becikowe i dłuższe urlopy macierzyńskie (dla rodziców), po rewaloryzacje emerytur (dla dziadków). Festiwal obiecanek jak widać trwa. Gorzej będzie z realizacją.

Janusz Krakowian