Powołanie prof. Zyty Gilowskiej na stanowisko wicepremiera i ministra finansów, stanowi kolejny przykład działań braci Kaczyńskich, których celem jest osłabienie PO

Była wiceprzewodnicząca Platformy ma i dziś wielu zwolenników w swojej dawnej partii. Może także czuć się urażona i to nie bez powodów, przez swych dawnych kolegów. Myślę, że PiS cynicznie wykorzystał tę sytuację i niejako na złość Platformie powołał na stanowisko finansów, w firmowanym przez siebie rządzie osobę, która była jednym z głównych autorów programu gospodarczego PO. To chyba ostatnia amunicja, jaką PiS wykorzystał. Nie wiem co po tym ruchu Jarosław Kaczyński będzie jeszcze mógł zrobić więcej, by rozbić Platformę. Bracia Kaczyńscy, co wyraźnie widać, nie cofną się przed niczym, by przejąć pełnię władzy w Polsce. Platformę zaś postrzegają jako jedyną, realną siłę, która może się temu przeciwstawić i dlatego za wszelką cenę starają się ją rozbić. Nie jest ważny dla nich własny program, nie są ważne obietnice wyborcze, nie są ważni wyborcy. Ważny jest cel: zatopić Platformę! <?xml:namespace prefix = o ns = "urn:schemas-microsoft-com:office:office" />


Podczas kampanii wyborczej, PiS przedstawiał zupełnie inny program, niż ten który realizuje obecnie. Gdyby celem braci Kaczyńskich była realizacja ich programu wyborczego, nie byłoby w nim miejsca dla Zbigniewa Religi ani - tym bardziej - dla Zyty Gilowskiej. To przecież prof. Gilowska była główną autorką wyszydzanego przez PiS, podczas kampanii wyborczej do Sejmu, programu gospodarczego PO, w tym hasła 3x15. Co więc się stało teraz, że właśnie Zyta Gilowska obejmuje ministerstwo finansów i pieczę nad gospodarką? Czyżby bracia Kaczyńscy zmienili poglądy i nagle stali się liberałami? Nie. To efekt przemyślanej strategii działań Jarosława Kaczyńskiego, zmierzającego do przejęcia władzy absolutnej w naszym kraju. W tym celu wykorzystał dawną wiceprzewodniczącą PO do pognębienia jej dawnej partii, głównie zaś liczy on na to, że przeciągnie ona na jego stronę swoich przyjaciół, których pani profesor ma w Platformie niewątpliwie wielu. Dla Platformy to bardzo niebezpieczna sytuacja. Niewątpliwie, tak jak zresztą w każdej partii, i w PO znajdą się ludzie, dla których uczestnictwo we władzy będzie ważniejsze od wierności swoim poglądom. Okaże się to w najbliższym czasie.


Jeżeli i z tej opresji Platforma wyjdzie obronną ręką, to nie przewiduję w najbliższej przyszłości, spełnienia się marzeń braci Kaczyńskich i ojca Rydzyka o zatopieniu Platformy. Szkoda, że profesor Gilowska dała się wciągnąć w tę grę, ale szkoda także, że jej nie ma w Platformie.

Janusz Krakowian

Komentarze

piotrwojcicki | 2006-01-08 20:46

Wydaje mi się, że Szanownemu Autorowi nieco &quot;puściły nerwy&quot; i stąd sugestia, dotycząca chrapki braci K. na władzę absolutną. Mam również wrażenie czynienia zarzutu ze skuteczności działania. Szef PiS, chcąc stworzyć dużą partię prawicową stara się pozyskać konserwatywno-liberalną część elektoratu PO. Rozsądne to logiczne i w pełni uprawnione. Tak więc ruch z p. Z. Gilowską wydaje się konsekwentny. A fakt, że Platforma, po wyborach nieco &quot;zbaraniała&quot; i tkwi w zamroczeniu jest dla mnie szczególnie przykry, jako dla wyborcy PO i Donalda Tuska. Ale fakt ów przyjmuję ze spokojem i nie wymagam, aby bracia K. szczególną ochroną mieli otaczać niezbyt sprawnych konkurentów. Zwłaszcza, że poczynania ich rządu cieszą się wzrastającym poparciem społecznym. Patrzmy im na ręce i nie poddawajmy się lękom. Pozdrawiam.