Odbyła się rozprawa w sprawie wniesionej przeze mnie, o której informowałem już w tekście „Prawo i Spychotechnika – MSWiA Ludwika Dorna przed sądem” (poniżej). Sprawa dotyczy mojego odszkodowania za działania SB w latach 1982-89.

Stanowisko strony pozwanej jest następujące: wniosek o oddalenie pozwu z powodu przedawniania. Nie mam pretensji do młodziutkiej pani adwokat reprezentującej w sądzie ministra Ludwika Dorna. Ona w tamtych czasach była dzieckiem i nic z nich nie rozumie. W sądzie wykonuje polecenie szefa – wnosić o oddalenie.<?xml:namespace prefix = o ns = "urn:schemas-microsoft-com:office:office" />


Istotne jest stanowisko, jakie w tej sprawie zajmuje przez swego pełnomocnika Ludwik Dorn, jeden z czołowych polityków PiS. To stanowisko dotyczy nie tylko mnie, ale wszystkich ludzi „Solidarności” i podziemia, ludzi, który nie zrobili kariery w III RP, nie zostali posłami, senatorami, nie mają pensji po 20 tysięcy. Ci ludzie siedzieli w więzieniach, byli bici, wyrzucani z pracy. Dziś w nagrodę nie należy im się wcale emerytura, albo należy bardzo marna. Wielu z nich jest na bezrobociu.


Zaprezentowane dziś stanowisko PiS i jego ministra wobec tych ludzi daje się streścić dwoma słowami: „spieprzaj dziadu!”.


Następna rozprawa 27 marca 2006 r.

Krzysztof Łoziński

Komentarze

mifin | 2005-11-30 22:09

Zdałoby się tu jeszcze zadać pytanie co do postaw nie tylko obecnych Wysokich Urzędników, ponoć już IV RP, ale też i innych, którym losy niegdysiejszych towarzyszy wspólnej walki o dzisiejszą Polskę, też najwyraźniej są obojętne. Hasło &quot;Solidarność&quot; dawno już zamieniło się na swojskie, odwieczne &quot;bliższa koszula ciału&quot;, ale w wielu przypadkach tych osób, które po plecach milionów wdrapały się na świeczniki władzy, biznesu, czy tzw. establihmentu zdaje się bardzo przypadło do gustu inne powiedzenie: &quot;Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść&quot;...Do czasu...