Publikujemy kolejny tekst Anatola Lawiny, odrzucony przez dziennik Rzeczpospolita (redakcja).

Pojawił się nowy, moim zdaniem cenny zwyczaj. Oto 22.11.2005 w portalu Wirtualna Polska Piotr Zaremba, niezależny publicysta znany z niesamowitej odwagi wymagającej obrony rządzącej ekipy, najpierw zamieścił swój felieton, a potem kilka dni później dokonał autoplagiatu publikując go w Rzeczypospolitej pod wiele mówiącym tytułem „Nierozumne krytykowanie”.


Jest to cenne zwycięstwo portalu internetowego nad zmonopolizowaną prasą. Artykuł sprowadza się do krytyki mediów za ich nadmiernie histeryczny stosunek do rządu. O roli mediów w polityce pisałem już dość obszernie w artykule, którego Rzeczpospolita nie chciała opublikować. W związku z tym został zamieszczony w magazynie internetowym Kontrateksty. Pan redaktor zrobił na odwrót, ponieważ portal zamieścił jego felieton zanim autor postanowił go opublikować Rzeczpospolitej. Nie jest to zjawisko ani nadzwyczajne, ani też godne krytyki. Ja zaś, korzystając ze swoich praw, nieopublikowany przez redakcję Rzeczpospolitej artykuł będę zamieszczać w Internecie na stronie www.kontrateksty.pl  Zrozumiałe jest, dlaczego Rzeczpospolita zdecydowała się przedrukować z portalu Wirtualna Polska tekst propagandzisty PiS - u. Należy przecież jakoś propagować Internet, trzeba iść z postępem. Nie jest natomiast zrozumiałe, dlaczego o tym nie informuje czytelników.


Atmosfera histerii wokół rządu Marcinkiewicza jest tworzona przez wszystkich dziennikarzy. Zarówno przez tych histerycznie atakujących wszystko, co ma coś wspólnego z Kaczorami, jak i przez tych, co z zaślepieniem bronią PiS-owskiej barykady, z determinacją większą od Al-Kaidy. Zgiełk informacyjny powstającej koalicji oraz pełny brak refleksji był obserwowany od samego początku powstawania rządu. Nikt nie zwracał uwagi na to, że pośpiech przy tworzeniu koalicji jest potrzebny tylko miernym dziennikarzom, a także urzędnikom, którzy chcieliby jak najszybciej wyjaśnić swoją pełną trwogi sytuację. Koalicja w Niemczech powstawała bodajże dwa miesiące dłużej. Nie wiem co tam się działo, ale wątpię aby wokół jej powstawania było tyle histerii oraz tyle połajanek wobec negocjujących polityków ze strony niezależnych publicystów. Nasi publicyści uwielbiają kreować rzeczywistość polityczną... Ile to pomyj wylano na polityków Platformy, że obrazili się, że bawią się w piaskownicy, podczas gdy dla dobra Polski powinni jak najszybciej zawrzeć  koalicję z PiS - em. Chaos wokół rządu powiększony jest tym, że ani premier Marcinkiewicz, ani żadna partia, tak naprawdę nie przestawiła programu dla Polski. Prezentowano tylko garść bardziej lub mniej zbornych życzeń. Biadolenia pana P. Zaremby na brak wyrozumiałości dla rządu i postępowania PiS można by zbyć zwykłym uśmieszkiem, gdyby nie to, że chce on przemycić bardzo niebezpieczne pomysły.


Otóż Pan Piotr Zaremba stwierdza: „Tymczasem zamiar stworzenia Centralnego Biura Antykorupcyjnego został skwitowany przez opozycję i media pytaniem: po co nowa instytucja, skoro są już inne, powołane do tropienia przestępczości. Tymczasem wielość takich instytucji i ich swoiste konkurowanie między sobą jest europejskim standardem. CBA ma przejąć uprawnienia śledcze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wraz z ludźmi i sprzętem, a więc o jakimś szczególnym rozroście służb specjalnych trudno mówić. Wobec kompromitacji lub inercji dotychczasowych instytucji, etos nowej supersłużby tworzonej od podstaw jest to oferta nie do pogardzenia.” Nieprawdą jest, że standardem europejskim jest wielość superkompetentnych instytucji. Prawdą natomiast jest, że superkompetentne instytucje są atrybutem państw totalitarnych. Wielość instytucji kontrolnych i śledczych w Polsce w niczym jakoś nie ogranicza istniejących patologii. Dobrze by było, aby szanowny propagandzista zechciał bliżej im się przyjrzeć i zbadał, ile tych instytucji jest, jakie mają uprawnienia i jak funkcjonują. I dopiero wtedy niech by ogłosił to, co głosi. Bowiem wtedy przynajmniej z pełną świadomością głosiłby oczywistą nieprawdę, że oto nowa instytucja tworzona od postaw przez młodych zapaleńców rozwiąże jakikolwiek problem. Pomysł tworzenia nowych instytucji, gdy dotychczasowe nie wykonują tego, co do nich należy, jest ani nowy ani szaleńcy - jest to standard politycznej aktywności w Polsce. Ma jednak tę zaletę, że można za jednym zamachem zatrudnić sporo kolesiów, młodych zapaleńców dobrze płatnych stołków. Zapewniam pana redaktora Piotra Zarembę, że jest ostatnią osobą, z którą warto dyskutować na temat zwalczania korupcji czy też funkcjonowania, tworzenia i skutków powstawania superinstytucji. Lepiej już jak zostanie superpublicystą od Kaczorów. Być może na tym się zna.


Anatol Lawina <?xml:namespace prefix = o ns = "urn:schemas-microsoft-com:office:office" />


Działacz podziemnej Solidarności. W latach 1989 - 1994 dyrektor zespołu i członek Kierownictwa NIK.