Dziś w Polsce łatwiej być kobietą niż jeszcze kilka lat temu. Statystycznie kobietom łatwiej znaleźć pracę czy wychowywać dziecko niż było to wcześniej. Z drugiej jednak strony pracodawcy wciąż preferują mężczyzn, a rodzina zbyt często musi ustąpić miejsca karierze.

W teorii mamy równouprawnienie w miejscu pracy i życiu społecznym, w praktyce kobietom trudniej się przebić. Płeć wciąż jeszcze za bardzo decyduje o sukcesie w życiu.
Kiedy wiele lat temu zdałem sobie sprawę, jak wielkie są rozmiary dyskryminacji ze względu na płeć, postanowiłem uaktywnić się i działać również i na tej niwie. To już bowiem nie tylko kwestia zasad demokracji i prawa do równego traktowania, ale wręcz strata dla polityki, gospodarki, nauki czy kultury. Koledzy, a nawet niektóre koleżanki z ław sejmowych, dziwili się moim poglądom w tej kwestii. Ręce mi opadały ilekroć słyszałem, że przecież mamy szczegółowe ustawy zabraniające dyskryminacji, oficjalne zakazy, nakazy, całe mnóstwo zaleceń, no i oczywiście 8 marca – Dzień Kobiet. Zrozumiałem, że potrzebne są konkretne działania.


Doszedłem do wniosku, że zmiany nie powinny się odbywać wyłącznie na poziomie legislacyjnym, który jest domeną mojej aktywności, że trzeba nauczać, edukować, przekonywać, iż to się nam wszystkim opłaca. Stworzyłem specjalną stronę internetową pod nazwą „Kobieca Strona Życia”, poświęconą wyłącznie promowaniu roli kobiet w społeczeństwie - jej adres to: www.kobiecastronazycia.pl Ostatnio w swoim okręgu współorganizowałem w Pile i w Czarnkowie konferencje na tematy kobiece, a wcześniej dwukrotnie w Warszawie organizowałem konferencje pod tytułem „Unia jest kobietą”. Były one poświęcone roli i pozycji kobiet w nowoczesnym społeczeństwie oraz sprawom wsparcia dla kobiet. W terenie zacząłem tworzyć i pomagać w organizacji zrzeszeń kobiet. Na spotkaniach z biznesmenami staram się przekonywać do tego, że kobiety to sumienne pracownice i wspaniali menedżerowie. Z uznaniem tego poglądu na szczęście nie jest źle, niestety najgorzej jest z udziałem kobiet w polityce. W związku z powyższym wiele lat temu podjąłem również współpracę z Europejską Unią Kobiet – Sekcja Polska.
Dziś widać już efekty tych działań, oczywiście sumy działań wielu a nie tylko moich. Nikt nigdy jeszcze bowiem niczego nie dokonał na dużą skalę w pojedynkę. Wzrosła rola kobiet na rynku pracy, panie z sukcesami działają w biznesie i co raz częściej w polityce, a mężczyźni rzadziej traktują je z szowinistyczną wyniosłością. W naszym regionie kobiety stały się widocznymi uczestniczkami wielu inicjatyw. Mimo, iż kobiety w życiu społecznym wciąż napotykają na wiele problemów, także podczas współpracy z mężczyznami, wzrost ich aktywności jest zauważalny niemalże na każdym kroku. Do ideału jednak nadal jest jeszcze bardzo długa droga.


Jak już wspomniałem, wiele się zmieniło się także w polityce. Udało się wprowadzić parytety na listach wyborczych, dzięki którym na każdej liście musi znaleźć się nie mniej niż 35 proc. kobiet i nie mniej niż 35 proc. mężczyzn. Dodatkowo, w Platformie Obywatelskiej, jako jedynej partii w Polsce, w pierwszej trójce kandydatów na liście znaleźć się musi, co najmniej jedna przedstawicielka płci pięknej, a w pierwszej piątce, co najmniej dwie kobiety. Być może to zachęci panie do tłumniejszego uczestnictwa w wyborach, dotychczas bowiem frekwencja wśród kobiet była od 5 do 10 procent niższa niż wśród mężczyzn.


Zmiana głęboko zakorzenionych, często przekazywanych z pokolenia na pokolenie stereotypów i przekonań wymaga sporo wysiłku. Kiedy rozmawiam z kobietami, zauważam, że często same nie wierzą w swoją siłę. Wiem już, że to właśnie budowanie w polskich kobietach poczucia własnej wartości, będzie jednym z moich celów w następnej kadencji Sejmu. Wiele jeszcze jest do zrobienia, ale patrząc na to, co już udało się osiągnąć jestem optymistą. Ostatnie lata to nie ewolucja, ale już niemalże rewolucja i dobrze, bo kobiety muszą zdobyć należną im rolę w społeczeństwie.
Adam Szejnfeld