Tragiczny wypadek we Francji - 17 października 2009 zderzyły się dwa samoloty. Media podają - "Cztery osoby zginęły w zderzeniu dwóch samolotów turystycznych w pobliżu miasta La Rochelle. W katastrofie zginęło dwoje pilotów, w tym kobieta sterująca jedną z maszyn, oraz dwoje pasażerów".
"W katastrofie zginęło dwoje pilotów", czyli jedna kobieta i jeden mężczyzna, zatem zbędne jest dodawanie "w tym kobieta" i to "sterująca jednym z samolotów", wszak fragment zdania dotyczy pilotów i - jeśli nie chodzi o pilotów lecących w charakterze pasażerów, a takie domniemanie zawsze obowiązuje - ta uwaga również jest zbędna. Co ciekawe  - pisano także o dwojgu pasażerów, jednak tutaj nie pokuszono się o dokładne wyjaśnienie składu pod względem płci. I słusznie, bowiem w naszym języku wyrazy "dwoje, oboje" oznaczają parę, czyli dwie różnopłciowe osoby. Dość łatwo można dojść do wniosku, że cztery osoby to dwie panie i dwóch panów.
Prawdopodobnie w każdym z samolotów leciała jedna para, choć możliwy jest inny układ - w jednej awionetce (tu będą protestować lotniczy fachowcy) leciały dwie panie, zaś w drugiej - dwóch panów albo w jednym samolocie jedna pani, w drugim trzy osoby, w tym jedna kobieta (i tak było - patrz PS, choć niektóre źródła podają, że w większym samolocie zginęło trzech mężczyzn, co jedynie potwierdza, że dokładne określanie składu pod względem płci jest nie tylko zbędne, ale i błędotwórcze).
Po umieszczeniu w Googlach krytykowanej frazy, pojawia się sporo mediów, które skopiowały sensację (chyba jednak bezkrytycznie) od "głównego dostawcy" wieści.
Oczywiście, jest to krótka notka, zatem pewnie redakcje nie chciały ująć nazbyt krótko tematu, gdyż wówczas cała informacja sprowadziłaby się do niepokojąco skromnego materiału...
Dla polskiego czytelnika istotna jest informacja, że "we Francji zderzyły się dwa niewielkie samoloty i że zginęły cztery osoby", zaś skład (struktura, przekrój) płciowy, wiekowy, narodowościowy, religijny, polityczny osób znajdujących się na pokładzie jest przecież drugorzędny (owszem, byłoby dla nas istotne, gdyby tamże zginął co najmniej jeden Polak albo jakiś światowy wip).
Doprawdy, czy jest ważne, że pilotem była pani albo pan? No, chyba że chciano wzbudzić seksistowskie nastroje pośród forumowiczów, co chyba się udało, sądząc po komentarzach...
Poza sprawami języka mamy także politykę. Otóż na miejsce wypadku udał się niezwłocznie (czyli natychmiast...) francuski wiceminister ds. transportu. A niby po co? Pewnie także w ramach budowania swego i rządowego imażu... Tam potrzebni są specjaliści - ratownicy, strażacy i zwykle lekarze. Politycy do polityki!
PS:
Ok. 10:50 4-miejscowy dolnopłat Océanair TC160 zderzył się na wysokości ok. 400 m  z samolotem ultralekkim, który pilotowała 20-latka z aeroklubu koło Rochefort, wykonująca swój pierwszy samodzielny lot. Jej lot nadzorował instruktor z wieży kontroli lotu na rodzimym lotnisku aeroklubu.
Wątek seksistowski jest jednak trochę na miejscu (młoda, lotniczo niedoświadczona panna, samotnie walcząca ze sterem i to po raz pierwszy)... Gdyby instruktor leciał z ową pilotką, to albo ofiar byłoby więcej, albo nie doszłoby do wypadku, jednak nie było dla niego miejsca w tak małym samolocie. A co ze spadochronami?   
 
Mirosław Naleziński, Gdynia
www.mirnal.neostrada.pl