Od paru już lat „Polityka” wydaje swój specjalny dodatek „Niezbędnik Inteligenta” – cokolwiek by to miało znaczyć. Flagowym „inżynierem dusz inteligentów” jest redaktor Jacek Żakowski.
Gdy prowadzi on rozmowę z młodą mało wyedukowaną dziennikarką Noemi Klein – to szczerze mówiąc ani mnie to ziębi ani grzeje. Podziwiam tylko brak inteligencji pani Klein, która – zgodnie ze spiskową teorią dziejów - wszędzie węszy wielki spisek wielkiego kapitału przeciwko ludzkości. Nie jest w tym oryginalna, Karol Marks był pierwszy. Ale nie pani Klein zajmuje moją uwagę.
W ostatnim numerze Niezbędnika Inteligenta red. Żakowski prowadzi poważną rozmowę z ekonomistą amerykańskim Robertem J. Shillerem. Rozmowa jest interesująca dlatego, że rozmówca Żakowskiego – Robert J. Shiller - jest niezwykle inteligentnym człowiekiem. Natomiast trudno jest powiedzieć to samo o panu redaktorze.
Po pierwsze już sam tytuł, jaki tej rozmowie nadał redaktor, świadczy o „niezwykle małym rozumku” red. Żakowskiego – „Zwierzęca natura rynku”. To jest tak, jak gdyby powiedzieć, że „pogoda ma zwierzęcą naturę” – oczywiście twierdzenie bez sensu.
Redaktor Żakowski nadając swojej rozmowie taki właśnie tytuł dokonuje dwóch manipulacji. Zresztą nie pierwszy raz Żakowski w swej publicystyce całą swoją inteligencję zużywa na manipulowanie odbiorcą.
Po pierwsze posłużył się nieuprawnionym szkalowaniem „zwierzęcej natury” – w czym się ma zawierać sugestia, że zwierzęca natura to coś szczególnie złego. Tym zaś powinno się zająć z urzędu Towarzystwo Opieki Zwierząt. A wiemy, że każde zwierzę jest ani dobre, ani złe – tylko dba o swoje przetrwanie. Takie pejoratywne w swym odczycie sformułowanie jest oczywiście dziedzictwem najgorszego marksizmu, zgodnie z którym rynkiem rządzi „wilczy głód zysku” wrednych kapitalistów.
Odwołanie się do zwierzęcej natury potrzebne jest Żakowskiemu po to, żeby czytelnikowi wmówić w ślad za Marksem, że każdy rynek jest „nieludzki”. Tu zaś mamy do czynienia z kolejną manipulacją, to znaczy nieuprawnioną przez Żakowskiego próbą antropomorfizacji (uczłowieczania) rynku. Zawiera się w tym sugestia, że gdyby rynek był „ludzki” – to ludziom żyłoby się „weselej i dostatniej”. Niech Żakowski zgaduje gdzie się żyło weselej i dostatniej.
Już w pierwszych słowach rozmowy Robert J. Shiller w pełni zaprzecza owym sugestiom Żakowskiego. Gdy Żakowski pyta „skąd się biorą kryzysy?” - Robert J. Shiller odpowiada, że głównie z ludzkiej psychiki albo z „naszej zwierzęcej natury”. W miarę inteligentny czytelnik „Niezbędnika Inteligenta” zrozumie, że to nie rynek jest źródłem kryzysów, tylko „zwierzęca natura ludzkiej psychiki”. To nie wystarcza: Żakowski drąży dalej i pyta rozmówcę, czy „Nie z niedoskonałości rynku?” I ponownie R. J. Shiller daje odpór – „Niedoskonałość rynku to w dużym stopniu objaw działania czynnika psychologicznego, który popycha nas do nieracjonalnych zachowań i podejmowania nieracjonalnych decyzji rynkowych”. I dalej biedny redaktor Żakowski nic nie rozumie i kontynuuje: „Pana zdaniem rynek jest nieracjonalny?”. Pojęcie „nieracjonalność rynku” to kolejna bzdurna idea – to tak jakby twierdzić, że „pogoda jest nieracjonalna”. Ale Robert J. Shiller znów swoje: „Adam Smith miał rację, że to, co nazwał niewidzialną ręką, tworzy mechanizm permanentnego i bezkresnego wzrostu, opartego na racjonalnych decyzjach przedsiębiorców, pracowników i wszystkich konsumentów. Ale też rację miał Keynes, który zajął się źródłami ekscesów, kryzysów, krachów i odkrył je w naszej psychice. Smith trafnie wyjaśnił mechanizm tego, co w gospodarce rynkowej najlepsze, i miał dobre pomysły, jak wzmacniać jasną stronę kapitalizmu”. Żakowski – bulterier „Polityki” – nie odpuszcza nadal i zadaje podstępne pytanie. „Może po prostu rynki czasem wariują?”. Ale i Shiller nie daje za wygraną i powiada: „To jest pewne. Ale pozostaje pytanie, co sprawia, że raz na jakiś czas to szaleństwo osiąga aż takie rozmiary. Razem z Akerlofem doszliśmy do wniosku, że można wskazać decydujący czynnik i że ma on mało wspólnego z gospodarką i racjonalnością. Tym czynnikiem jest siła legendy towarzyszącej bańce…” - i kończy: „Jeżeli legenda dobrze się dopasuje do tego, w co ludzie już powszechnie wierzą, uruchamia się psychospołeczny mechanizm, który przekreśla wszelką racjonalność”.
I tak mniej więcej przebiega dalszych 9 stron rozmowy red. Żakowskiego z amerykańskim ekonomistą Robertem J. Shillerem. Nie sposób i nie ma potrzeby przywoływać tu całej ich 10-stronicowej rozmowy. Każdy, kto czuje nieodpartą potrzebę bycia inteligentem, może sobie sam przeczytać tę rozmowę w Niezbędniku Inteligenta. Otóż i konkluzja tej rozmowy narzuca się „sama przez się” - Żakowski nie „bardzo kuma” co do niego mówi interlokutor, którego on sam zaprosił na rozmowę. Ciężkie jest życie „inteligenta”.
Stefan Małecki-Tepicht

 

Komentarze

lujeran | 2009-08-07 19:58

Odniosłem nieco inne wrażenie, ale to pewnie kwestia stosunku do człowieka (a pana Żakowskiego nie znam) i do dziennikarstwa w ogóle.Po mojemu to wywiad przeprowadzony bardzo fachowo, w "starym stylu" tzn. prowadzący nie po to zaprasza rozmówcę by mu udowodnić, że jest idiotą a on, wielki redaktor wie wszystko lepiej. Taka jest dziś maniera młodych "dziennikarzy". Odwrotnie, Żakowski występuje tu w roli "przeciętnego czytelnika, który, co widać na co dzień, często posługuje się sloganami, wytartymi schematami pojęć itd, przez co zmuszą niejako rozmówcę do wydobycia z tematu tego o co naprawdę chodzi. To jest tak stary chwyt dziennikarski, że dziwię się, iż Pan chce powiedzieć, że go nie zna.No, ale cóż, każdemu wolno.