Proponuję, jako akt przeciw narastającej dyskryminacji palaczy papierosów, otwieranie restauracji, knajpek, kawiarni, klubów, różnych miejsc wydzielonych TYLKO dla palaczy. Palącym szefom firm proponuję zatrudnianie TYLKO palących. Proponuję zorganizowanie parady równości palących i niepalących w jednym pochodzie. A jeśli niepalący nie zechcą wziąć udziału - to niech nie biorą.
Na śmierdzących spalinami ulicach, przystankach, w brudnych pomieszczeniach różnych firm, urzędów, w smrodzie tramwajów, autobusów, w miejscach zatrutych wyziewami różnych zakładów produkcyjnych, wysypisk śmieci itp.- rzeczywiście dym z papierosa jest największym złem.

Wobec narastających zjawisk narkomanii, alkoholizmu, wobec zagrożenia łatwym, a nawet bezwiednym zarażeniem się AIDS i innymi zakaźnymi chorobami, wobec niepewności czy uzyskamy pomoc lekarską, czy pogotowie ratunkowe nie odmówi przyjazdu, wobec niemożności leczenia się w Polsce i niemożności zakupu leków wskutek przerażającej biedy połowy społeczeństwa - rzeczywiście dym z papierosa jest największym złem.

W czasach, gdy każdej chwili jeden zamach terrorystyczny, jedna awaria elektrowni atomowej może pozbawić życia miliony ludzi, gdy kataklizmy, powodzie, tsunami itp, pochłaniają setki tysięcy istnień - rzeczywiście dym z papierosa jest największym złem.

Wobec umierających z głodu i prześladowań islamskich całych plemion i narodów Afryki - rzeczywiście, dym z papierosa jest największym złem.

W dobie propagowania eutanazji, aborcji, agresywnego homoseksualizmu, "miękkich narkotyków", szybkiego seksu - rzeczywiście dym z papierosa jest największym złem.

W XXI wieku, w którym większość zgonów w "cywilizowanym" świecie nastąpi na skutek zadyszki w nieustannym "wyścigu szczurów" - rzeczywiście dym z papierosa jest największym złem.

Te wszystkie bzdurne, robione pod konkretne zamówienie, tak jak sondaże polityczne, badania nad szkodliwością palenia papierosów, jedzenia tego czy tamtego, wyższości margaryny nad masłem i odwrotnie, te produkowane afery z chorobą szalonych krów, czy ptasią grypą - to wszystko podlega INTERESOM określonych grup politycznych i biznesowych. To są ogromne pieniądze wydzierane wolnym i niewolnym obywatelom, po to by ktoś zarobił krocie.

Warto zastanowić się i rozważyć w czyim interesie jest ta nagonka na palaczy.

Qui bono?

Tak jak łagodzenie wymiaru kar za różne przestępstwa, tworzenie więzień, które przypominają sanatoria jest wynikiem uporczywego lobbowania różnych mafii i grup przestępczych ( z udziałem skorumpowanych polityków ) po to, by jeśli już tak się zdarzy zapewnić sobie i "swoim" przymusowe odosobnienie w możliwie najlepszych warunkach - tak rozmiary kampanii antypapierosowej pozwalają przypuszczać, że i w tym przypadku chodzi o czyjeś dobro. I nie jest to dobro przeciętnego obywatela.

Przecież nie słyszałam, by restrykcje, jakimi obejmuje się palaczy dotyczyły narkomanów i lekomanów. Czy ktokolwiek proponował, by pracodawca mógł pytać potencjalnego pracownika czy ćpa?

Wobec perspektywy legalizacji „miękkich" narkotyków, które staną się w ten sposób produktem, jak wszystkie inne, kwalifikującym się do reklamy, której celem będzie znalezienie jak największej ilości nabywców - pomysł ograniczenia konsumentów innych „dopalaczy", w tym papierosów, wydaje się logiczny.

Czy więc nie tu jest pies pogrzebany?

W każdym razie rzucam hasło: Palacze wszystkich krajów łączcie się!

Renata Rudecka-Kalinowska

Komentarze

MNurowski | 2006-08-18 18:36

To znakomity wakacyjny tekst. Palenie jednak szkodzi naszemu zdrowiu. I nawet Autorce tego wybornego artykułu nie pozwoliłbym zapalić w moim mieszkaniu.