Osoby niepełnosprawne spotykają na swej drodze dużo barier. Często są to bariery architektoniczne, jakże często jednak bariery są w nas samych.

 

Mówimy - znieczulica, nikt nas nie rozumie, nie pomoże, ale czy na pewno tak to wygląda? A ile razy zamiast grzecznie podziękować, uśmiechnąć się, warkniemy, gdy ktoś podniesie rękawiczkę, która nam właśnie upadła?

   

Ilu z nas samych jest zdania, że coś nam się słusznie należy i to, oczywiście, za darmo tylko dlatego, że jesteśmy niesprawni. Przepraszam a czy to wina np. producenta wózka, że musimy nim jeździć? Czy to on jest z jakiegoś tytułu zobowiązany, by swój produkt darować każdemu potrzebującemu? Wielu z tych „potrzebujących" to skoczkowie do wody. Czy ktoś kazał im skakać bezmyślnie, brawurowo w nieznane nurty?

Nie, więc o co i do kogo pretensje? Trzeba zaakceptować to, co jest i próbować z tym żyć najlepiej jak się da.

Ktoś po wypadku samochodowym powiedział kiedyś - kiedyś mogłam zrobić 1000 rzeczy, dziś tylko 100, ale szczęśliwa jestem, że chociaż tyle. Tak buduje się nową jakość życia, nowy sposób na życie w warunkach własnej niesprawności, a nawet zrobienie z niej sprawności inaczej. 

Pokonać bariery architektoniczne jest coraz łatwiej. Jak jednak przekonać kogoś, kto stracił nogi, by zaczął wychodzić z domu, kiedy strach co ludzie powiedzą, irracjonalny wstyd.... To są dopiero prawdziwe bariery, najtrudniejsze do pokonania.

Wstydzimy się samych siebie. Dlaczego? Przecież nadal pozostaje głowa i ci, którzy nas lubili i kochali przed... i nie przestaną teraz. Mogą różnie reagować, pytać, to przecież normalny odruch. Też ciekawi nas, dlaczego nagle ktoś z naszych znajomych zaczyna poruszać się czy zachowywać inaczej niż zazwyczaj.

Mówi się, że mało widać na ulicach osób ze znaczną niesprawnością i to prawda. Wolimy zamknąć się czterech ścianach własnych mieszkań i narzekać jak to nam źle i niedobrze. Jacy jesteśmy samotni i opuszczeni. Użalać się nad sobą, niż wyjść samodzielnie po zakupy czy choćby tylko na spacer.

 

Inną barierą jest strach przed pracą, samodzielnością w tym zakresie. To prawda, wiele osób z tzw. pierwszą grupa inwalidzką ma napisane w orzeczeniu - „wskazana praca: żadna" i jest ten zakaz mocno w nas zakorzeniony. Tymczasem wiele firm szuka właśnie takich pracowników, oferujące pracę poprzez Internet, we własnym domu i w dowolnych godzinach. Luksus wręcz. Lecz wtedy znów we wnętrzu nas odzywają się irracjonalne: czy dam radę, czy podołam, czy ....czy....czy....i ten strach....przed samym sobą, przed życiem.

 

Jeżeli ma nam się udać, jeśli chcemy żyć, a przecież chcemy, to zacząć trzeba od zwyciężania nad sobą samym. Od przekonania siebie samego, że aby być, muszę CHCIEĆ!

 

Elżbieta Lipko

Elbląg